Wicemarszałek Sejmu Barbara Dolniak nie zapłaciła za paliwo i odjechała. To wynik roztargnienia

Wicemarszałek Sejmu Barbara Dolniak zatankowała samochód na jednej ze stacji benzynowych w Ustroniu (woj. śląskie). Nie uregulowała jednak rachunku i odjechała. Sprawą zajęła się policja. Okazało się, że cała sytuacja jest nieporozumieniem.
Zobacz wideo

Po zatankowaniu swojego samochodu wicemarszałek Sejmu Barbara Dolniak (została posłanką, startując z list Nowoczesnej) podeszła do kasy, ale zapłaciła tylko za butelkę soku. Nie uregulowała rachunku za paliwo, ponieważ kasjer nie doliczył do go zakupów posłanki. Wicemarszałek Sejmu nie zabrała ze sobą paragonu i nie zauważyła różnicy. 

Wicemarszałek Sejmu Barbara Dolniak nie zapłaciła za paliwo. "Nie było tu żadnej mojej winy"

Barbara Dolniak uregulowała rachunek, gdy tylko dowiedziała się o niedopłacie. Chodziło o kwotę 87,80 zł.

- Rachunek uregulowałam niezwłocznie i dopłaciłam brakującą kwotę, gdy tylko się dowiedziałam o całej sprawie. Nie było tu żadnej mojej winy, wbiłam PIN, odebrałam kartę i wyszłam ze stacji - wyjaśniła Dolniak w rozmowie z portalem o2.pl

Wicemarszałek Sejmu nie zostanie pociągnięta do odpowiedzialności prawnej. Funkcjonariusze policji z Cieszyna, którzy zajmowali się sprawą, uznali, że jest ona nieporozumieniem wynikającym z roztargnienia zarówno wicemarszałek Sejmu, jak i kasjera.

Więcej o: