Lot żony Marka Kuchcińskiego był wcześniej zamówiony. Wbrew słowom marszałka z konferencji

Jak wynika z dokumentów, do których dotarł portal tvn24.pl, szefowa gabinetu Marka Kuchcińskiego złożyła w lutym korektę zapotrzebowania lotów i zamówiła rejs, z którego miała skorzystać żona marszałka Sejmu. To zaprzecza słowom polityka, który zapewniał, że lot "nie był zamawiany".

W poniedziałek wyszła na jaw informacja, że w jednym wypadku samolotem rządowym podróżował nie Marek Kuchciński, ale jego żona - Dorota. Marszałek Sejmu zapewniał jednak, że nie był to lot specjalnie dla niej zamówiony. 

- Po tym, jak opuściłem pokład samolotu w Rzeszowie, samolot zgodnie z planem musiał wrócić do Warszawy. Lot ten nie posiadał także statusu HEAD - poinformował polityk. Zapewnił, że w ramach pokrycia kosztów tego lotu, które Ministerstwo Obrony Narodowej wyliczyło na 28 tys. złotych, przekaże taką kwotę na Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych.

Portal tvn24.pl: Była korekta zapotrzebowania i zamówienie lotu

Tymczasem portal tvn24.pl dotarł do dokumentów, z których wynika, że lot żony Marka Kuchcińskiego został wcześniej zamówiony.

Lot żony marszałka odbył się 13 lutego 2019 roku. Dzień wcześniej, 12 lutego, szefowa gabinetu Marka Kuchcińskiego wysłała korektę zapotrzebowania lotów na najbliższe dwa dni, podczas których marszałek Sejmu miał odbyć dwie podróże - z Warszawy do Rzeszowa (13 lutego) i z Rzeszowa do Warszawy (14 lutego).

"Korekta dotyczy dodatkowego lotu w dniu 13.02.2019 r. z Rzeszowa do Warszawy - lot bez statusu HEAD" - podkreślono w dokumencie. Wynika z niego, że jedynym pasażerem tego dodatkowe lotu była Dorota Kuchcińska, która 13 lutego pokonała rządowym Gulfstreamem trasę z Rzeszowa do Warszawy. Podróż ta zajęła 45 minut.

Lotu, z którego skorzystała żona marszałka Sejmu, nie ma w oficjalnym wykazie lotów służbowych Marka Kuchcińskiego, który w poniedziałek wieczorem pojawił się na stronie Sejmu. 

Marek Kuchciński przeprosił, ale nie podał się do dymisji

Z oskarżeniami o nadużywanie rządowych samolotów w celach prywatnych przez niego samego i jego rodzinę Marek Kuchciński mierzy się kilkanaście dni. Jako pierwszy do dokumentów, który na to wskazują, dotarło Radio ZET. 

Marszałek Sejmu długo milczał na temat doniesień, jednak w ramach rekompensaty przekazał 15 tys. na Caritas i fundację "Budzik" Ewy Błaszczyk. W końcu w poniedziałek przeprosił wszystkich, "którzy poczuli się urażeni". Przyznał, że lotów było dużo i tłumaczył, że wynikało to z dużej liczby obowiązków. - Jednocześnie chciałbym zdecydowanie stwierdzić, że działałem zgodnie z prawem - podkreślił. 

Wbrew oczekiwaniom opozycji Marek Kuchciński nie podał się do dymisji

Więcej o:
Komentarze (549)
Lot żony Marka Kuchcińskiego był wcześniej zamówiony. Wbrew słowom marszałka z konferencji
Zaloguj się
  • 270203mk

    Oceniono 146 razy 138

    Kuchciński z Morawieckim ostro rywalizuje o tytuł pierwszego kłamczucha RP.

  • krynolinka

    Oceniono 90 razy 76

    Taki cymbał teraz na TVN nie bierze do bańki, że są dokumenty na nazwisko Doroty Kuchcińskiej. Zaraz mnie szlag trafi.

  • polakadam

    Oceniono 73 razy 63

    PAMIĘTACIE JAK ZACZĄŁ SIĘ SŁYNNY PUCZ? NA POCZĄTKU ODEBRAŁ GŁOS MICHAŁOWI SZCZERBIE ZA ZWROT PANIE MARSZALKU KOCHANY.

    LIST DO MARSZAŁKA




    KOCHANY Panie Marszałku
    Piszę do pana wzruszony
    Kierując słowa współczucia,
    Że został pan obrażony
    Na oczach całego kraju,
    Gdy jakiś poseł szemrany
    Znieważył pana stwierdzeniem:
    „Panie marszałku kochany”.
    Powiedzieć podłość – to mało:
    Mówić „kochany” do pana!
    To jakby w twarz panu napluć.
    Niegrzeczność to niesłychana!
    „Kochany” – ile w tym uczuć,
    Ciepłych, serdecznych i miłych,
    A panu słusznie z obelgą
    Natychmiast się skojarzyły.
    Bowiem ja wierzę niezbicie,
    Iż ma pan w swej świadomości,
    Że szczerze płyną do pana
    Wyłącznie obelżywości.
    A każde słowo serdeczne,
    Obłudą i fałszem cuchnie
    Nie dziw, że gdy pan to słyszy
    To cierpi później okrutnie.
    I nawet ojcu narodu
    W rękaw pan łezki utoczył
    A tatuś nasz ukochany
    Też pana łzą swoją umoczył.
    Współczuł, jednoczył się w bólu
    Gdyż ma te same doznania,
    Jak wredne bywają często
    Publiczne słowa uznania.
    I prezes też był wstrząśnięty,
    Co widać było po minie,
    Gdy siedział trwogą przejęty
    Wśród tłumu, w swej limuzynie.
    Tu wręcz się ciśnie pytanie,
    Lud pyta o to stroskany:
    Jak często wódz panu mówi -
    Panie marszałku kochany?!"

  • urian

    Oceniono 64 razy 62

    Kaczyński dobierając kadry chyba robi jakiś konkurs na łganie. Kto bardziej kłamie tym wyżej siada.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX