Awantura w Sejmie podczas głosowania sprawy Westerplatte. "Marszałek nie może się tak zachowywać"

Sejm przyjął poprawki Senatu i teraz potrzeba tylko podpisu prezydenta, by weszła w życie specustawa dotycząca budowy Muzeum Westerplatte. Opozycja uważa, że rządzący chcą tą ustawą "zawłaszczyć" ten teren. Doszło też do awantury po tym, jak zdecydowano, że przy tym punkcie obrad nie będzie pytań ani dyskusji.

Podczas piątkowych obrad Sejmu przyjęto trzynaście poprawek do specustawy dotyczącej budowy Muzeum Westerplatte, które zgłosił Senat. Są to głównie poprawki redakcyjne, ale też kilka pomniejszych, doprecyzowujących kwestie związane z procedurami wydawania zezwoleń na budowę.

Właściwa część specustawy przewiduje, że Skarb Państwa stanie się właścicielem wszystkich nieruchomości na obszarze inwestycji, gdy decyzja o budowie muzeum stanie się ostateczna. Obecnie grunty na Westerplatte należą do kilkunastu właścicieli, między innymi do Straży Granicznej, prywatnych i państwowych firm czy samorządu Gdańska.

Ustawa teraz trafi do prezydenta, a zgodnie z zapowiedziami RMF FM sprzed kilku dni, Andrzej Duda zamierza ją podpisać. Wcześniej ostro oprotestowywała ją opozycja, twierdząc, że w ten sposób władza chce sobie "zawłaszczyć" ten teren, a także władze Gdańska. Prezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz wielokrotnie pojawiała się na Wiejskiej, podnosząc m.in., że Gdańsk nie będzie miał wystarczającego wpływu na muzeum.

Pomaska kontra Kuchciński. "Marszałek nie może się tak zachowywać"

W Sejmie nie obyło się bez małej awantury - wszystko za sprawą wniosku posła PiS Jerzego Polaczka, szefa komisji infrastruktury, o to, by podczas tego punktu obrad nie było dyskusji i zadawania pytań. Posłowie PiS zagłosowali "za" takim rozwiązaniem, sprzeciw zgłaszali posłowie PO związani z Trójmiastem: Zbigniew Konwiński oraz Agnieszka Pomaska.

Zobacz wideo

Ta ostatnia zresztą wielokrotnie domagała się głosu, podchodziła nawet do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, by zaprotestować przeciwko takiej formie procedowania poprawek. Co jakiś czas było słychać, że chce zgłosić wniosek formalny. - Panie marszałku, pan łamie regulamin Sejmu! Wniosek formalny! - wykrzykiwała.

W efekcie Kuchciński stwierdził, że posłanka PO uniemożliwia prowadzenie obrad i oficjalnie zwrócił jej uwagę - nie zakończyło się to jednak karą.

Zaraz po wszystkim Pomaska napisała na Twitterze:

W związku z przebiegiem dzisiejszych głosowań złożę do Prezydium Sejmu wniosek o ukaranie marszałka Kuchcińskiego za naruszenie powagi Sejmu. Tak nie może wyglądać praca w Sejmie. Marszałek nie może się tak zachowywać.

Gdy Kuchciński planował przejść do kolejnego punktu obrad, na sejmowej mównicy znalazła się Pomaska oraz Jerzy Meysztowicz, dalej oprotestowując sposób prowadzenia posiedzenia przez marszałka. Po krótkim zamieszaniu i "przywołaniu do porządku" posłowie zeszli z mównicy.