"Już wiadomo, że dla PiS-u jesienne starcie to nie będzie spacerek". Opozycja wreszcie przejęła inicjatywę

Zaprezentowany w piątek i sobotę w Pałacu Kultury i Nauki program Koalicji Obywatelskiej to jedna z najlepszych rzeczy, które przytrafiły się opozycji od dłuższego czasu - przyznają socjolodzy, politolodzy i eksperci od marketingu politycznego, z którymi rozmawialiśmy. Ich zdaniem Prawo i Sprawiedliwość wciąż jest faworytem jesiennych wyborów, ale jeśli chce je wygrać, będzie musiało się poważnie napracować.
Zobacz wideo

- Przez ostatnie tygodnie odwiedzamy miasta i wsie w całej Polsce w ramach akcji #POrozmawiajmy, wsłuchujemy się w głosy tysięcy Polek i Polaków - mówił podczas Forum Programowego Koalicji Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. - Lekcja, która płynie z tych rozmów, jest jasna: nie wystarczy być jedynie anty-PiS-em. Bycie anty-PiS-em nie odzwierciedla, kim naprawdę jesteśmy i za czym się opowiadamy - dodał przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

Faktycznie, przez dwa dni trwania forum słowo "PiS" pojawiało się dość rzadko jak na standardy, do których w ostatnich latach przyzwyczaiła nas opozycja. W centrum wydarzeń był program i propozycje, które Koalicja Obywatelska przygotowała na kampanię parlamentarną. Zwieńczeniem tego było ogłoszenie w sobotę rano tzw. sześciopaku, zwanego też w PO "szóstką Schetyny". To sześć obszarów tematycznych, na które w nadchodzących miesiącach Koalicja Obywatelska chce położyć szczególny nacisk. Te obszary to: wolność i demokracja, zarobki Polaków, służba zdrowia, sytuacja osób starszych, oświata, środowisko.

W każdej z tych dziedzin opozycja przygotowała szereg rozwiązań programowych. Największe poruszenie wśród zgromadzonych w PKiN wywołały takie postulaty jak: legalizacja związków partnerskich, dopłaty do pensji najsłabiej zarabiających, wprowadzenie głosowania przez internet, zniesienie zakazu handlu w niedziele, przywrócenie i rozszerzenie finansowanego z budżetu państwa programu in vitro, skrócenie czasu oczekiwania na wizytę u lekarza-specjalisty do 21 dni (a na SOR-ze do 60 minut) czy wyeliminowanie węgla z energetyki do 2040 roku.

Zdaniem socjologów, politologów i ekspertów od marketingu politycznego dwudniowe Forum Programowe KO spełniło pokładane w nim przez Schetynę i jego ludzi nadzieje. Po klęsce w eurowyborach stało się dla opozycji nowym otwarciem i dało szanse na przejęcie politycznej inicjatywy w kampanii.

Trafienie kontaktowe

Używając metafory sportowej, Forum Programowe jest dla opozycji jak kontaktowe trafienie, gdy w meczu przegrywasz 0:3. Opozycja wreszcie zmusiła PiS do odniesienia się do mocnego konkretu, nawiązała polityczny dialog, bo do tej pory opierała się wyłącznie na krytykanctwie rządzących

- ocenia w rozmowie z Gazeta.pl politolożka dr hab. Ewa Marciniak, dyrektorka Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. - Ten "sześciopak" jest dla opozycji dużym krokiem do przodu - dodaje nasza rozmówczyni.

Inny z naszych rozmówców, dr hab. Sławomir Sowiński z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, jako największy atut dwudniowego forum wskazuje przedstawienie programu wychodzącego naprzeciw realnym, codziennym problemom milionów Polaków.

Zarazem ten program w interesujący sposób diagnozuje największy chyba deficyt działań "dobrej zmiany", czyli problem polityk publicznych

- zauważa politolog.

Jego zdaniem w minionej kadencji PiS dało wielu Polakom "swego rodzaju bilet wstępu do lepszego i bardziej zasobnego życia", ale to Platforma jako pierwsza zrozumiała, że aby z tego biletu móc w pełni korzystać, Polacy muszą mieć do dyspozycji sprawne i nowoczesne państwo, które zadba o tak istotne w codziennym życiu dziedziny jak służba zdrowia, edukacja czy klimat.

Socjolog dr Robert Sobiech zwraca uwagę na to, że Koalicja Obywatelska pod wodzą Schetyny wyciągnęła wnioski z wcześniejszych kampanii i tym razem jako pierwsza zdefiniowała kluczowe tematy kampanii.

PiS na swoim kongresie w Katowicach miało okazję to zrobić, ale z niej nie skorzystało. Dlatego teraz opinia publiczna przynajmniej przez pewien czas będzie skoncentrowana na tematach zaproponowanych przez największą partię opozycyjną

- tłumaczy nam dyrektor Instytutu Polityk Publicznych Collegium Civitas.

Dr Sobiech, podobnie jak dr hab. Sowiński, uważa, że największą siłą programu opozycji jest to, że odpowiada na realne problemy "zwykłego Polaka". - To jest program merytorycznych zmian dla Polski - przekonuje socjolog. I dodaje: - Platformie udało się uniknąć zaangażowania w spory światopoglądowe i obyczajowe, które pogrążyły ją w eurokampanii. Na pierwszym miejscu opozycja postawiła rzeczywiste problemy milionów Polaków, a to zawsze dobry wybór dla partii politycznej.

Wyjście z pułapki "anty-PiS-u"

Dr hab. Marciniak uważa, że na korzyść Koalicji Obywatelskiej działa też uwolnienie się z od dominującej w przekazach opozycji retoryki antypisowskiej. Partie opozycyjne stały się w pewnym momencie jej zakładnikiem, a obóz władzy skrzętnie to wykorzystywał, powtarzając Polakom, że opozycja gra emocjami i wszczyna konflikty, bo nie ma żadnej propozycji dla wyborców.

Teraz narracja anty-PiS jest zrównoważona programem. To bardzo pozytywne, patrząc od strony opozycji

- podkreśla nasza rozmówczyni.

Zdaniem innego z ekspertów to zasługa odważnego wyjścia do wyborców, rozmowy z nimi i wsłuchiwania się w ich potrzeby. Ciągłe mówienie o zagrożeniu, jakim jest PiS, do tych potrzeb nigdy się nie zaliczało. - Platforma pokazała, że wciąż ma zdolność do wyznaczania atrakcyjnego dla jej wyborców i trudnego dla konkurencji pola programowego - mówi nam dr hab. Sowiński. I dodaje:

PiS znalazło się tym samym w niełatwej sytuacji. Rządzącym dość trudno będzie bowiem bronić się przed taką licytacją na kolejne transfery czy ekspresowym przyjęciem kolejnej ustawy

- Teraz to opozycja może kreować siebie na siłę polityczną, która ma wizję dla Polski i zajmuje się realnymi problemami państwa i obywateli. Może mówić, że wie, co nie działa właściwie i ma recepty na poprawę sytuacji. Takie dziedziny jak edukacja, służba zdrowia czy klimat to obszary, w których każdy Polak jest zainteresowany dobrymi rozwiązaniami - ocenia z kolei dr Sobiech.

Koniec wyborczego plebiscytu?

Zaprezentowanie przez największą siłę opozycyjną obszernego programu wyborczego najpewniej zmieni charakter całej kampanii. Siłą rzeczy znacznie większe znaczenie niż w kampaniach przed wyborami samorządowymi i europejskimi będzie odgrywać program i konkretne rozwiązania dla państwa i obywateli. Międzypartyjne animozje i wzajemne ataki personalne polityków z różnych obozów powinny zejść na dalszy plan.

- We wrześniu i październiku nie będziemy bowiem uczestnikami kolejnego plebiscytu, w którym zagłosujemy za albo przeciw tej lub innej partii politycznej - podkreśla dr hab. Sowiński. Jego zdaniem "będziemy uczestnikami prawdziwych wyborów między dwiema różnymi wizjami nowoczesnej Polski".

Wizji PiS-u, które chce państwa bardziej scentralizowanego, z silną władzą opartą o transfery socjalne. I wizji opozycji, która chce Polski zdecentralizowanej, ze sprawnymi i efektywnie działającymi instytucjami publicznymi

- wylicza.

Taka zmiana paradygmatu uprawiania polityki i prowadzenia kampanii jest dla PO i skupionej wokół niej części opozycji niejako koniecznością. Jak zauważa dr hab. Marciniak, wynika to z zupełnie innego profilu wyborców PiS-u i Platformy. - Wyborca bardziej wyedukowany nie lubi rozemocjonowanej polityki, bo rozumie ją nie tylko jako sferę wzbudzania emocji, lecz także sferę rzeczowych działań. Tak patrzy na sprawę wielu wyborców Platformy. Dlatego PO nie może ścigać się z PiS-em na to, kto wzbudzi większe emocje, kto będzie bardziej populistyczny. Ma innych wyborców niż PiS, a ci wyborcy mają zupełnie inne oczekiwania - argumentuje politolożka.

Negocjacje, pieniądze i nowe twarze

Wszyscy nasi rozmówcy zgadzają się w jednej kwestii - największym minusem dwudniowego Forum Programowego była niewyjaśniona do końca kwestia rozmów koalicyjnych między PO, PSL i SLD. Tym samym wyborcy dostali produkt (program), ale nie wiedzieli, kto ma im go dostarczyć (w jakiej formule opozycja pójdzie do wyborów). Przedłużające się negocjacje między Platformą i pozostałymi partiami są dla opozycji poważnym zagrożeniem, że efekt ogłoszenia programu zostanie ograniczony albo nawet zniweczony.

- Przecież PiS już pokazało swoje "jedynki" na listach, a opozycja nie wie jeszcze nawet, kto z kim te listy będzie układać - nie kryje zdziwienia dr Sobiech.

To jest przewaga PiS-u - jeśli się między sobą kłócą, to wewnątrz partii. Opozycja dyskutuje i kłóci się ze sobą za pośrednictwem mediów, na oczach milionów wyborców. To zasiewa w głowach Polaków wiele wątpliwości

- ocenia.

Co można zarzucić samemu programowi? Na pierwszy plan wybijają się kwestie finansowania złożonych obietnic. Politycy Koalicji Obywatelskiej albo mówili o tym niewiele, albo w sposób niejasny bądź niewiarygodny (np. 30 mld zł z akcyzy na alkohol i inne używki, które miałyby zostać przeznaczone na naprawę służby zdrowia).

Dr hab. Sowiński uważa, że opozycja skorzystałaby, gdyby nowemu programowi towarzyszyło przedstawienie wyborcom nowych twarzy, które wesprą ten program swoimi kompetencjami i wiarygodnością. Staną się gwarantem jego wykonalności i sensowności. - Chodzi o osoby, które pokazałyby wyborcom, że potrafią uzdrowić służbę zdrowia, kierować oświatą czy zadbać o ochronę środowiska. Wyjściem może się okazać rozwinięcie koncepcji Gabinetu Cieni. Eksperci Platformy właśnie teraz powinni wyjść z cienia i dać się poznać wyborcom. Za każdym z punktów programu powinien stać jeden z tych ekspertów, który być może byłby nawet kandydatem na ministra w danym obszarze - radzi politolog.

Słowo klucz: wiarygodność

Koalicja Obywatelska ma po weekendzie dobry humor. Jej Forum Programowe zdominowało w mediach ostatnie dni, a PiS nie może już kontynuować swojej narracji, że opozycja to wichrzyciele bez programu dla Polski. Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, są jednak przekonani, że obóz dobrej zmiany będzie atakować opozycję z innej strony - kwestionując jej wiarygodność w wypełnieniu obietnic złożonych Polakom. Zresztą już w miniony weekend taki przekaz poszedł w Polskę.

Etykieta niewiarygodności będzie przez PiS w kolejnych tygodniach i miesiącach bardzo mocno eksploatowana. Niezależnie od tego, co zrobi lub czego nie zrobi opozycja. Do części wyborców ten przekaz trafi, bo łatwo przywołać niezrealizowane obietnice rządów PO-PSL

- przewiduje dr hab. Marciniak. Jej zdaniem, mimo licznych zapewnień polityków opozycji, PiS nie zrezygnuje też ze straszenia Polaków odebraniem świadczeń socjalnych takich jak 500 plus w razie zwycięstwa opozycji.

Tutaj opozycji jest potrzebne stanowcze rozliczenie czterech lat rządów PiS-u, swoisty audyt w obszarach, które Koalicja Obywatelska wskazała jako kluczowe w swojej kampanii

- podkreśla dr Sobiech. Dodaje, że drugą płaszczyzną, na której PiS będzie atakować opozycję, są kwestie światopoglądowe i obyczajowe. Przyniosło to korzyści w eurokampanii, więc "dobra zmiana" łatwo tego nie odpuści.

Dr hab. Sowiński: - Z punktu widzenia opozycji na tablicy świetlnej jest wciąż 0:1 do przerwy. PiS nadal jest liderem i faworytem do zwycięstwa, nadal ma więcej narzędzi i instrumentów do wygranej. Ale już wiadomo, że dla rządzących jesienny pojedynek to nie będzie łatwy spacerek. By wygrać, będą musieli rozegrać twardy wyborczy mecz.