Mission impossible Schetyny: pokonać PiS bez rozdawnictwa. Co proponuje opozycja? [5 RZECZY]

Łukasz Rogojsz
Forum Programowe Koalicji Obywatelskiej pozwoliło Grzegorzowi Schetynie i jego ludziom zrealizować kilka ważnych celów. Czego dowiedzieliśmy się o opozycji po dwóch dniach dyskusji w Pałacu Kultury i Nauki? Przedstawiamy pięć najważniejszych wątków.
Zobacz wideo

Opozycja ma program

Fundamentalnym celem Forum Programowego było przełamanie narracji Prawa i Sprawiedliwości oraz prorządowych mediów o tym, że opozycja to awanturnicy, którzy grają na emocjach, bo nie mają programu dla Polski. - Musimy wreszcie skończyć z tym, co PiS i TVP wygadują za każdym razem, gdy chcemy coś zaproponować. Po tym weekendzie nie będą już mogli powiedzieć, że opozycja nie ma programu - mówił mi przed rozpoczęciem Forum jeden z czołowych polityków Platformy. Ten cel udało się zrealizować w 100 proc. Odbywający się w Pałacu Kultury i Nauki dwudniowy kongres skupił uwagę mediów tak w piątek, jak i sobotę. Nawet ogłoszenie przez PiS "jedynek" na listach do Sejmu nie "przykryło" Forum. Zmianę widać też w nastawieniu polityków PiS i sprzyjających rządzącym mediów - nie mówią już o braku programu opozycji, tylko o jej braku wiarygodności w realizowaniu wyborczych obietnic.

"Polska w ruinie" vol. 2.0

Już piątkowe wystąpienie przewodniczącego Platformy pokazało, jaka jest kampanijna strategia skupionej wokół PO części opozycji. Schetyna postawił diagnozę o chorej Polsce, która potrzebuje pomocy. Stąd też hasło przewodnie całego Forum - "Uzdrowić Polskę". Opozycja zamierza zająć się w kampanii tymi dziedzinami, w których PiS nie zrobiło nic lub wręcz pogorszyło sytuację kraju i obywateli. Mowa o ochronie zdrowia, edukacji, transporcie, energetyce, ekologii czy rynku pracy. Ten ruch do złudzenia przypomina lansowanie przez obecnie rządzących hasła "Polska w ruinie" w dwóch kampaniach z 2015 roku. Z punktu widzenia marketingu politycznego i kampanijnej strategii to ruch ciekawy i odważny - zaatakować PiS tam, gdzie czuje się najmocniejszy. Uderzyć w wizerunek partii budującej państwo dobrobytu, wyrównującej szanse, dbającej o najsłabszych obywateli. W sukcesie ma pomóc objazd Polski i rozmowy z Polakami. Na tym polu opozycja planuje jeszcze wzmóc swoje dotychczasowe wysiłki.

"Nie" dla ideologii, "Tak" dla pragmatyzmu

Przysłuchując się dyskusjom podczas paneli tematycznych oraz wystąpieniom Schetyny, ale także rozmawiając z politykami i działaczami Koalicji Obywatelskiej nasuwa się prosty wniosek - w kampanii parlamentarnej nie będzie miejsca na spory światopoglądowe. To dzięki nim w eurokampanii PiS koncertowo rozgrywało Koalicję Europejską, próbując poróżnić PSL z resztą sojuszników. Rozbić Koalicji się nie udało, ale opozycja była w ciągłej defensywie i co chwilę musiała się z czegoś tłumaczyć. A że każda partia robiła to po swojemu, wyborcy mieli wrażenie kompletnego chaosu. Teraz Koalicja Obywatelska chce skupić się na kwestiach pragmatycznych - realnych problemach Polaków, które rządzący albo zlekceważyli, albo sami wywołali. Schetyna chce być sprawnym menedżerem, który osiąga konkretne wyniki, a nie wielkim filozofem, który próbuje przeprowadzić rewolucję obyczajową w Polsce. - Nasza misja to pracować dla ludzi i im służyć. Nawet kosztem politycznych sojuszy - przekonywał w sobotę szef PO.

Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie... sam Schetyna. Jeszcze w piątek rano na antenie radiowej Trójki zapewniał bowiem, że w kampanii Koalicji Obywatelskiej nie będzie miejsca dla takich tematów jak aborcja i związki partnerskie. 24 godziny później wprowadzenie tych ostatnich znalazło się w "Szóstce Schetyny". Wyborcy i polityczni przeciwnicy mieli z tego powodu spore używanie. Nie bez powodu. Z pewnością nie poprawia to także wiarygodności lidera PO i całej Koalicji, a właśnie z wiarygodnością w spełnianiu obietnic mieli i mają największy problem.

Bez wyścigu na populizm

Przed rozpoczęciem Forum wiele osób zadawało sobie pytanie, czy aby powalczyć o wyborcze zwycięstwo jesienią opozycja rzuci się do niebezpiecznego wyścigu z PiS-em na rozdawnictwo publicznych pieniędzy. Po tym weekendzie już wiemy, że ten scenariusz nam nie grozi. Schetyna zapowiedział co prawda, że "nic, co dane nie będzie odebrane", komentując przyszłość świadczeń socjalnych przyznanych przez PiS, ale Koalicja Obywatelska ma dzisiaj inny pomysł na swoją obecność w polityce - rozwiązywania średnio- i długoterminowych problemów Polski i Polaków. Takich jak ochrona środowiska, walka z kryzysem klimatycznym, naprawa systemu ochrony zdrowia, opanowanie chaosu w edukacji czy zadbanie o bezpieczeństwo energetyczne kraju. To wszystko obszary, w których PiS było w najlepszym razie nieobecne lub obecne bardzo oszczędnie. Dlaczego? Działania na tych polach trudno efektownie przełożyć na wzrosty słupków poparcia w sondażach. W perspektywie "od wyborów do wyborów" są więc mało atrakcyjne dla polityków.

Jednak i w tej beczce miodu jest spora łyżka dziegciu. Na wielu panelach tematycznych podczas Forum dyskusja miała charakter czysto akademicki - dużo wzniosłych haseł, dużo wskazywania problemów, ale mało recept na ich rozwiązanie i jeszcze mniej mówienia o tym, skąd wziąć na to pieniądze. Na myśl przychodzi tutaj od razu jeden z paneli poświęconych systemowi ochronie zdrowia. Prowadzący (pominę nazwisko, żeby nie narobić mu wstydu) przedstawił szereg propozycji Koalicji Obywatelskiej, po czym stwierdził, ze lwią część z nich uda się zrealizować dzięki 30 mld zł z akcyzy na alkohol i inne używki. Zupełnie, jakby te pieniądze leżały sobie na jakiejś kupce i czekały, aż ktoś w końcu się nimi zainteresuje. Brak rzetelnych i potwierdzonych źródeł finansowania to zresztą zmora wielu propozycji, które Koalicja Obywatelska wysunęła podczas Forum.

Chociaż podczas Forum bardzo dużo miejsca poświęcono gospodarce i rynkowi pracy, nikt nawet nie zająknął się, żeby zlikwidować tzw. śmieciówki (albo chociaż rygorystycznie ograniczyć ich nadużywanie) będące zmorą młodego pokolenia Polaków. W trakcie paneli poświęconych ekonomii znacznie częściej prezentowano stanowisko pracodawców i państwa niż pracowników. To otwiera spore pole do działania dla lewicy przed nadchodzącymi wyborami. Podobnie w służbie ochrony zdrowia - nikt nie pokusił się o postulat odciążenia młodych lekarzy, na wyzysku których od trzech dekad opiera się polską służba zdrowia. Bez tego cała reszta będzie jedynie leczeniem objawów, a nie przyczyn choroby.

Polityczna telenowela z PSL

Jednym z tematów najgoręcej dyskutowanych w kuluarach Forum była kwestia koalicji wyborczej z PSL. Wzajemne szachy Schetyny i Władysława Kosiniaka-Kamysza przyjęły już formę politycznej telenoweli. Przewodniczący Platformy wbił ludowcom ostrą szpilę już w piątkowe przedpołudnie.

- Nigdy nie zgodzę się na wprowadzanie do Koalicji polityki transakcyjnej. Jeśli dla kogoś różnica między Koalicją Obywatelską a PiSem polega tylko na tym, ile od kogo można dostać stołków, to nie mamy o czym rozmawiać - stwierdził Schetyna. I dodał: - Jeśli ktoś rozumuje jedynie na zasadzie - kto da więcej, to do nas nie pasuje. Lekcję z radnego Kałuży mamy już odrobioną.

Te słowa szybko dotarły do polityków PSL i z pewnością nie poprawiły atmosfery dwustronnych rozmów. - O ile mi wiadomo, koledzy z PSL wzięli słowa Schetyny bardzo mocno do siebie - powiedział mi polityk z kierownictwa Platformy. Inny z polityków PO stwierdził, że "jeszcze w zeszły piątek wszystko wydawało się dogadane, ale najwyraźniej po 125 latach PSL zamierza się zwinąć ze sceny politycznej".

Polska Agencja Prasowa informowała w minionym tygodniu, że PSL miało postawić Schetynie zaporowe warunki: 20 "jedynek" do Sejmu, wykluczenie z Koalicji Obywatelskiej Nowoczesnej i Inicjatywy Polskiej, zerwanie rozmów z SLD i własny klub parlamentarny po wyborach. Zarówno w PO, jak i w PSL potwierdziliśmy, że sprawa 20 "jedynek" była typową "wrzutką" do mediów. Platforma nie zamierza się jednak zgodzić na to, żeby PSL dyktowało, kto będzie w Koalicji Obywatelskiej, a kto nie. - Przecież to nie może być tak, że partia z 3-4 proc. poparciem rozstawia nas po kątach - słyszymy w Platformie.

W piątek PSL ogłosiło, że do wyborów idzie samodzielnie jako Koalicja Polska. - Tylko blok centrowy i blok lewicowy ma szansę pokonać PiS w najbliższych wyborach - przekonywał szef ludowców. - Nie widzimy w kierownictwie Platformy chęci do budowy bloku centrowego. A my chcemy budować blok centrowy - Koalicję Polską, która daje szansę na wyraziste poglądy - zapewniał.

Czy wszystko jest już stracone? Niekoniecznie. Sam Schetyna widzi jeszcze nadzieję na porozumienie z PSL. - Myślę, że to będzie jeszcze wymagać czasu, rozmów, tego weekendu, tych dni najbliższych - stwierdził w rozmowie z dziennikarzami. - Niejednokrotnie było tak, że zwroty akcji w rozmowach koalicyjnych następowały - dodał z kolei szef klubu parlamentarnego PO Sławomir Neumann.

Także w rozmowach kuluarowych politycy Koalicji Obywatelskiej są przekonani, że z ludowcami jeszcze można się porozumieć. - Myślę, że ostatecznie się dogadamy, chociaż dzisiaj wygląda to niespecjalnie - przyznał nam polityk Nowoczesnej. - Wiele będzie wiadomo w środę po Zarządzie Krajowym Platformy. Tam zapadną decyzje, czy jeszcze próbujemy się dogadać, czy idziemy do wyborów w obecnej formule - zaznaczył.

Więcej o: