"Szóstka Schetyny" to dla PiS dobra wiadomość. Opozycja postawiła na odpowiedzialność, a nie populizm [ANALIZA]

Ogłoszona na Forum Programowym Koalicji Obywatelskiej "Szóstka Schetyny" w wielu miejscach jest sensowna i odpowiedzialna, a co więcej - przyszłościowa. Tylko czy w taki sposób można wygrać z Prawem i Sprawiedliwością, które dba o "tu i teraz" fizycznie dając Polakom do ręki pieniądze?
Zobacz wideo

24 godziny w polityce to, jak się okazuje, cała wieczność. Jeszcze w piątkowy poranek Grzegorz Schetyna zapowiadał, że dla takich tematów jak aborcja i związki partnerskie nie będzie w kampanii Koalicji Obywatelskiej miejsca. W poranek sobotni legalizacja związków partnerskich znalazła się w "Szóstce Schetyny", czyli bazie programowej KO na wybory parlamentarne. Na wspomnianą już "Szóstkę" składają się następujące obszary tematyczne: wolność i demokracja, zarobki Polaków, służba zdrowia, sytuacja osób starszych, oświata, środowisko.

Dla każdego z nich przewodniczący PO przedstawił kilka konkretów programowych, zaznaczając jednocześnie, że ostateczna wersja może nieco różnić się od tej zaprezentowanej w stołecznym Pałacu Kultury i Nauki. Będzie się bowiem wykuwać w rozmowach z Polkami i Polakami, do których już od poniedziałku wracają politycy Koalicji Obywatelskiej. - Chcemy uzdrowić Polskę z wami i dla was - zapewnił lider Platformy.

Co kryje "Szóstka Schetyny"?

Schetyna raz jeszcze podkreślił, że świadczenia socjalne przyznane przez PiS nie zostaną odebrane, dodał też, że 13. emerytura w przypadku wygranej jego bloku zostanie wprowadzona na stałe. Jak mówił lider PO, to świadczenie należy "oderwać od kaprysów władzy". Spośród innych postulatów wymienionych przez byłego marszałka Sejmu szczególny aplauz widowni zyskały:

  1. legalizacja związków partnerskich ("Najwyższy czas!" - krzyknął jeden z obecnych na sali), wprowadzenie głosowania przez internet
  2. zrównanie płac kobiet i mężczyzn wykonujących te same prace
  3. wyeliminowanie węgla z energetyki do 2040 roku (do 2030 z ogrzewania domów i mieszkań, a do 2035 z ogrzewania systemowego)
  4. zniesienie zakazu handlu w niedziele (Schetyna nazwał go "absurdalnym")
  5. przywrócenie i rozszerzenie programu in vitro finansowanego z budżetu państwa
  6. Europejska Ochrona Zdrowia, a w jej ramach skrócenie czasu oczekiwania na wizytę u lekarza-specjalisty do maksimum 21 dni, a oczekiwania na SOR-ze do najwyżej 60 minut
  7. obligatoryjny charakter referendów, pod którymi zebrano co najmniej milion podpisów

W wystąpieniu Schetyny mocno zaakcentowane zostały również ochrona środowiska ("W ciągu ośmiu lat zredukujemy zanieczyszczenie powietrza w Polsce do poziomu w pełni bezpiecznego dla zdrowia"), edukacja ("Nauczycielom damy obiecane podwyżki i więcej autonomii. Samorządom pozwolimy elastycznie kształtować sieć szkół") i rynek pracy (osoby zarabiające miesięcznie do 4,5 tys. zł brutto mają otrzymać od państwa "premię za aktywność"; państwo zamierza też wspierać młodych rozpoczynających aktywność zawodową, ale tutaj konkrety nie padły).

Nie tylko antyPiS

Obietnice wyborcze obietnicami wyborczymi, ale kluczowe pytanie brzmi dziś: czego się z nich dowiedzieliśmy, co mówią nam o opozycji. Na pewno otrzymaliśmy potwierdzenie słów Schetyny z piątkowego wystąpienia, otwierającego Forum Programowe KO - Koalicja Obywatelska zamierza uderzyć w PiS tam, rządzący zawiedli i spowodowali wiele problemów. To dogorywająca służba zdrowia, chaos w edukacji, zaniedbywane i traktowane po macoszemu kwestie klimatyczne oraz środowiskowe. Do tego wyrównanie szans kobiet i mężczyzn, którym PiS niespecjalnie się przejmuje.

Drugi wniosek to odpowiedź na obawy tych, którzy przeczuwali, że w arcyważnej dla obu stron kampanii do Sejmu i Senatu dojdzie do bezprecedensowej licytacji na populistyczne obietnice między PiS-em i Koalicją Obywatelską. Już widzimy, że nie dojdzie (a przynajmniej z "Szóstki Schetyny" tak wynika). Schetyna i spółka postawili na odpowiedzialne i potrzebne, choć nie zawsze widowiskowe i medialne, postulaty. Z bezpośrednich transferów pieniędzy od państwa do obywateli mamy tylko i aż utrzymanie tego, co dało PiS ("Nic, co dane, nie będzie odebrane" - powtarzają jak mantrę politycy KO).

Z wystąpienia Schetyny i zaprezentowanego przez niego programu wynika, że Koalicja Obywatelska śladem Platformy Donalda Tuska chce "pójść szeroko" - od lewicy do prawicy. To dlatego usłyszeliśmy tyle o związkach partnerskich i prawach kobiet, ochronie środowiska, walce z globalnym ociepleniem czy polityce senioralnej, ale nic o rozdziale państwa od Kościoła, opodatkowaniu kleru czy liberalizacji aborcji. To idealna recepta, żeby zmieścić w jednym bloku - co zresztą mówił sam Schetyna - wierzących i niewierzących, prawicę i lewicę, Ujazdowskiego i Nowacką. Rzecz w tym, czy manewr ze "starych, dobrych czasów" Platformy zadziała raz jeszcze. Przecież w życiu nic dwa razy się nie zdarza.

Wniosek ostatni to spojrzenie na problemy Polski i Polaków z szerszej perspektywy - 5, 10, 15 lat, a nie wyłącznie "tu i teraz" czy następnych wyborów. Z jednej strony to dobra wiadomość, bo ochrona środowiska, walka z kryzysem klimatycznym czy naprawa służby zdrowia to nie są kwestie, które można naprawić dwiema ustawami i szybkim przelewem środków do tej czy innej instytucji. Z drugiej, to miód na serce polityków PiS-u, którzy walczą o głosy Polaków dając im realnie odczuwalne korzyści w krótkiej perspektywie czasowej. O wyzwaniach średnio- i długoterminowych zapominając albo celowo ich nie podejmując. Jakkolwiek brutalnie by to nie brzmiało, PiS przyjęło efektywniejszy sposób zyskiwania poparcia, bo trafia on do szerszych mas wyborców. Poza tym, buduje cenne dla wielu Polaków poczucie, że państwo coś dało, że się o nich troszczy, że nie są pozostawieni sami sobie.

Opowiadając o spotkaniach z wyborcami, Schetyna podkreślił, że płynie z nich istotna lekcja: nie wystarczy być jedynie antyPiS-em. Dojście do tego zajęło opozycji raptem cztery lata, ale - jak mówią - lepiej późno niż wcale. Tyle że patrząc na zaprezentowany przez Koalicję Obywatelską program, rodzi się pytanie: czy to wystarczy. Można mieć zasadne wątpliwości.