Nie ideologia, tylko problemy zwykłych Polaków. Schetyna chce wykorzystać zaniedbania PiS-u i uderzyć w najmocniejszą stronę "dobrej zmiany"

Z dala od ideologicznych wojenek i partyjnego zacietrzewienia, a blisko problemów milionów Polaków. Grzegorz Schetyna nakreślił kurs, który w kampanii parlamentarnej ma obrać Koalicja Obywatelska. Pytanie, czy starczy samozaparcia, żeby ten kurs utrzymać.
Zobacz wideo

"Uzdrowić Polskę" to hasło przewodnie dwudniowego Forum Programowego Koalicji Obywatelskiej. Nie bez powodu. Już w inaugurującym konferencję przemówieniu dowiedzieliśmy się od Grzegorza Schetyny, co stoi za wspomnianym sloganem.

Schetyna niczym doświadczony lekarz postawił diagnozę chorej i cierpiącej Polski, nieudolnie zarządzanej przez obóz "dobrej zmiany", oraz Polaków, którzy płacą cenę za politykę rządów Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego. Lider PO uderzył więc tam, gdzie PiS zawsze było najsilniejsze - w wizerunek środkowoeuropejskiego państwa dobrobytu, które sprawiedliwie redystrybuuje swoje zasoby, dba o najsłabszych i wyrównuje szanse.

Jednocześnie Schetyna zaadresował wszystkie najważniejsze problemy, trapiące Polaków w ostatnich tygodniach i miesiącach. Problemy, których rządzący nie potrafią rozwiązać, z rozwiązaniem których zwlekają albo które sami wywołali. Było więc o ciężkiej sytuacji nauczycieli i podwójnym roczniku w liceach, niedomagającej służbie zdrowia i skandalicznych pensjach osób w niej zatrudnionych, problemie ze śmieciami, trującym Polaków smogu i deficytach wody pitnej czy wreszcie coraz wyższych cenach żywności, które boleśnie odczuwają zwłaszcza ci zarabiający najmniej.

Bo, paradoksalnie, obszarów, w których "dobra zmiana" jako gospodarz Polski się nie sprawdziła jest wiele, chociaż, gdy się o nich mówi, argumenty są zbywane wyrównywaniem szans poprzez politykę socjalną, przywracaniem godności wykluczonych czy dobrą koniunkturą gospodarczą.

Sytuacja do złudzenia przypomina tę z 2015 roku, gdy to Platforma usiłowała przekonać Polaków, że w Polsce jeszcze nigdy tak wielu nie żyło się tak dobrze i tak dostatnio, a PiS utrzymywało, że kraj pogrążony jest w chaosie czy wręcz ruinie. Tyle że tym razem role się odwróciły. Schetyna, podobnie jak Beata Szydło czy Andrzej Duda, swoją diagnozę opiera na objeździe kraju i rozmowie z setkami, tysiącami zwykłych Polaków. Jak zaznaczył Schetyna - od profesora uniwersytetu, po handlowca i kasjerkę.

Jeśli zastanawiasz się Polko i Polaku, skąd PiS bierze pieniądze, to spójrz na swój pasek z wypłatą. Te pieniądze powinny tam być, ale ich nie ma

- przekonywał z mównicy w stołecznym Pałacu Kultury i Nauki były szef MSZ.

Oczywiście, już na starcie można by Platformie zarzucić, że to kampanijna ckliwa zagrywka, w której mało jest wiarygodności. Jednak, żeby tę wiarygodność w oczach Polaków zdobyć, Schetyna nie bał się uderzyć w pierś i wyznać win. Jednym z najmocniejszych punktów jego wystąpienia był fragment o podniesieniu wieku emerytalnego przez rząd PO-PSL. - Przyznajemy, to był błąd. Można to było przeprowadzić na zasadzie dobrowolności i zachęt, a nie przymusu - ocenił sternik Platformy.

Na koniec Schetyna wrócił do rozmów z Polakami, które odbywali i odbywają politycy jego partii.

Z tych opowieści wyłania się ponury obraz choroby państwa. Państwa, które z roku na rok słabnie. Państwa w którym władza uprawia grę pozorów. Zupełnie jakby rządziła nami trupa cyrkowców

- wyliczał.

Forum Programowe Koalicji Obywatelskiej zaczyna się więc z wysokiego "C". Opozycja rzuca PiS-owi rękawicę na polu, na którym rządzący z jednej strony czuli się dotąd bardzo mocni, ale z drugiej dopuścili się też wielu zaniechań. Jeśli szybko nie znajdą sposobu na ich skorygowanie i przekonanie Polaków, że wiedzą, jak odpowiedzieć na nawarstwiające się problemy, Koalicja Obywatelska może szybko nabrać wiatru w żagle. A to zwiastowałoby dla "dobrej zmiany" niezwykle ciężkie wakacje.

Więcej o: