MSZ informuje premiera o skardze na Rosję ws. Tu-154M. Ale tylko "na gębę"

Jacek Gądek
Poseł Krzysztof Brejza (PO) nie odpuszcza ws. wraku Tu-154M. Z najnowszych pism MSZ i kancelarii premiera wynika, że resort informował szefa rządu, ale jedynie "na gębę" i nie ma po tym żadnego śladu w dokumentach kancelarii, a jedynie w pamięci premiera.
Zobacz wideo

Długa jest historia korespondencji posła Krzysztofa Brejzy (PO) z Kancelarią Prezesa Rady Ministrów i Ministerstwem Spraw Zagranicznych na temat skargi państwa Polskiego na Rosję ws. przetrzymywania przez Moskwę wraku Tu-154M, który rozbił się w Smoleńsku.

Jej najnowszy akord jest taki: przed miesiącem Brejza wysłał do MSZ i KPRM pisma z identycznym pytaniem. "Czy w okresie od 1 lutego 2017 r. do 19 czerwca 2019 r. MSZ kierowało do premiera jakiekolwiek informacje dotyczące konieczności złożenia skargi do MTS w Hadze?". Chodzi o skargę na Rosję ws. zwrotu wraku Tu-154M. Taka skarga była już przez przedstawicieli obozu rządzącego kilka razy zapowiadana, ale nigdy jej nie wysłano. Temat jest zatem kłopotliwy dla Prawa i Sprawiedliwości.

Co na identyczne pytanie odpowiedziało MSZ, a co przedstawiciele premiera? Te tę odpowiedzi są różne.

MSZ w piśmie z 3 lipca podkreśliło: "Zarówno premier Beata Szydło, jak i premier Mateusz Morawiecki byli na bieżąco informowani, również osobiście przez ministra spraw zagranicznych, o kwestiach związanych z odzyskaniem wraku samolotu Tu-154M, w tym dotyczących ewentualnego złożenia skargi do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości".

Dzień później odpowiedziała KPRM. "Do udostępnienia informacji publicznej zobowiązane są podmioty będące w posiadaniu wnioskowanych informacji. Tym samym, organ nie dysponując daną informacją publiczną, nie może jej udostępnić. (…) Ponadto uprzejmie wyjaśniam, że informacja istniejąca jedynie w pamięci przedstawiciela władzy publicznej, czy odnosząca się do jego wiedzy, która nie została utrwalona w jakiejkolwiek formie, nie stanowi informacji publicznej".

Przeczytaj także: Krzysztof Brejza, czyli ostatnia deska ratunku Platformy. "Jak mu nie pójdzie, to go rzucą lwom"

MSZ twierdzi zatem, że dostarcza premierowi informacji o skardze. A KPRM, że kancelarii formalnie nic z tego nie wiadomo. Podobnie zresztą jest z informowaniem premiera o analizach dotyczących możliwej daty wysłania skargi do Hagi. Kancelaria premiera nie może bowiem udostępnić informacji, która jest jedynie w pamięci premiera. Wyjaśnienie jest proste: przedstawiciele MSZ i sami ministrowie informowali premiera, ale jedynie "na gębę" i nie ma po tym śladu w postaci dokumentów, które - czego domagał się Brejza - musiałyby być udostępnione jako informacja publiczna.

Szumnie zapowiadana przez byłego ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego w 2017 r. skarga do Hagi na Rosjan to dziś problem resortu, a KPRM nie chce, aby ta porażka przykleiła się do szefa rządu.

Jak podkreśla MSZ w piśmie do Brejzy, z kolei już decyzja o wysłaniu skargi należy do rządu, a nie pojedynczego resortu (MSZ pisze bowiem: "Ewentualna decyzja o złożeniu przedmiotowej skargi wykracza jednak poza kompetencje MSZ"). Póki co sam premier trzyma się od skargi z daleka.

Więcej o: