Rzecznik Praw Dziecka mówił, że "klaps to nie bicie". Szef KPRM twierdzi, że jego słowa zmanipulowano

Michał Dworczyk ocenił, że nie ma podstaw, by odwołać Mikołaja Pawlaka z funkcji Rzecznika Praw Dziecka. - Gdyby osoba, która dopuszcza przemoc wobec dzieci, miała być RPD, byłbym pierwszy, który by się podpisał pod petycją o odwołanie takiego urzędnika - mówił Dworczyk. Przekonywał, że słowa Pawlaka zostały zmanipulowane.
Zobacz wideo

Mikołaj Pawlak, rzecznik praw dziecka, w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" pytany, czy "jest za klapsem" wobec dziecka, odparł, że "klaps nie zostawia wielkiego śladu" i "trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie". Pawlak stwierdził również, że wiele osób może uznać podniesienie głosu za przemoc, ale dodał: - Absolutnie nie wolno bić dzieci. I to jest bezwzględne. Koniec pieśni.

RPD w rozmowie mówił też o tym, jak jego karano w dzieciństwie. - Sam z estymą wspominam to, że dostałem od ojca w tyłek - powiedział. Za to, że polał nogę brata denaturatem i próbował podpalić, ojciec zlał go tak, że - jak deklaruje - "przez dobrą chwilę nie mógł siadać".

Dworczyk o słowach RPD: Zostały zmanipulowane

Szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk był pytany o tę wypowiedź w rozmowie z Radiem ZET. Zdaniem Dworczyka wypowiedź RPD została zmanipulowana. - Rzecznik Praw Dziecka bardzo wyraźnie powiedział, że nie pozwala, nie pochwala, nie przyzwala na bicie czy klapsy. I jeden cytat pozwoli pani, że przytoczę, z rzecznika praw dziecka: "Nie wolno bić dzieci i koniec pieśni" - bronił Pawlaka. 

Gdy prowadząca zauważyła, że Rzecznik "z estymą" wspomina, jak dostał lanie od ojca, Dworczyk stwierdził, że "nie jest osobą, która oceniać będzie wspomnienia z dzieciństwa Rzecznika Praw Dziecka". 

Szef KPRM ocenił, że nie widzi powodów, dla których Pawlak miałby zostać odwołany ze stanowiska. - Natomiast absolutnie sprzeciwiam się takim uproszczeniom, którzy próbują robić niektórzy publicyści, że stwierdzenie, iż trafienie za klapsa do więzienia jest równoznaczne na bicie dzieci - uważam, że to jest absolutnie niedopuszczalna manipulacja - mówił Dworczyk.

Przyznał również, że przed programem kontaktował się z Rzecznikiem, by zapytać o jego stanowisko, a ten potwierdził, że jego zdaniem nie wolno bić dzieci i jakakolwiek przemoc wobec dzieci jest niedopuszczalna. - Gdyby osoba, która dopuszcza przemoc wobec dzieci, miała być Rzecznikiem Praw Dziecka, byłbym pierwszy, który by się podpisał pod petycją o odwołanie takiego urzędnika - zadeklarował.

"Niegodziwe" in vitro

To nie pierwsza wypowiedź Pawlaka, która wywołała takie poruszenie. Kontrowersje pojawiły się jeszcze przed formalnym objęciem stanowiska, kiedy podczas debaty w Senacie powiedział: - In vitro od strony prawno-moralnej to metoda niegodziwa; w znaczącej liczbie poczęć powoduje, że poczęte dzieci nie są wystarczająco chronione.

Czytaj też: Chciał kar dla 10-latków. Kim jest Mikołaj Pawlak, kandydat na Rzecznika Praw Dziecka?

Więcej o: