Rzecznik praw dziecka: Trzeba rozróżnić klapsa od bicia. Z estymą wspominam to, że dostałem w tyłek

Czy wolno bić dzieci? Rzecznik praw dziecka mówi wprost: - Trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie. Absolutnie nie wolno bić dzieci. I to jest bezwzględne. Koniec pieśni. Choć sam "wspomina z estymą", jak dostał od ojca w tyłek.
Zobacz wideo

Mikołaj Pawlak, rzecznik praw dziecka, w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" pytany, czy "jest za klapsem" wobec dziecka, odparł:

Klaps nie zostawia wielkiego śladu. Trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie.

Dopytywany, czy da się to rozróżnić, już nie doprecyzował, stwierdził jednie, że wiele osób może "uznać za przemoc" nawet podniesienie głosu. Później jednak zdecydowanie dodał: - Absolutnie nie wolno bić dzieci. I to jest bezwzględne. Koniec pieśni.

Dalej rzecznik praw dziecka powiedział, że sam nigdy swoich dwóch synów - 9 i 7-latka nigdy nie uderzył:

Chłopaki czasem dają w kość, ale nie uderzyłem ich. Jednak sam z estymą wspominam to, że dostałem od ojca w tyłek.

Co przeskrobał Mikołaj Pawlak, że ojciec go ukarał w taki sposób? Jak opowiedział: polał bratu nogę denaturatem i później ją podpalił. - Ojciec w porę zareagował. Tak że przez dobrą chwilę nie mogłem siadać.