Jaki donosi na SokzBuraka. Postępowanie trwa, ale nie dotyczy rzekomo "lewego finansowania"

Patryk Jaki kilka dni temu mówił o doniesieniu, jakie złożył na satyryczny profil SokzBuraka. Postępowanie dotyczące strony rzeczywiście się toczy, ale dotyczy zniesławienia, a nie rzekomo lewych finansów, co zarzucił twórcom strony były już wiceminister.
Zobacz wideo

Patryk jaki w ubiegłym tygodniu poinformował, że "jakiś czas temu" złożył doniesienie do prokuratury na fanpage SokzBuraka. To satyryczna strona na Facebooku, która publikuje prześmiewcze memy, uczciwie przyznajmy - wycelowane w PiS.

- Ja mam wrażenie, że wiele osób o tym nie wie, że to jest po prostu manipulacja. Dodatkowo powstają podobne konta, które mogą prowadzić te same osoby, które były w sposób lewy finansowane podczas kampanii np. samorządowej - mówił Jaki. Były wiceminister sprawiedliwości, obecnie eurodeputowany podkreślał, że źródła finansowania nie zna, ale właśnie tego dotyczy jego zawiadomienie. Pytany w RMF FM, jakie ma przesłanki, by w ogóle mówić o lewych pieniądzach, odpowiedział, że "były linki oznaczone, jako sponsorowane. czyli ktoś płacił za tę reklamę, a podczas kampanii wyborczej trzeba to rejestrować".

Patryk Jaki kontra SokzBuraka. Zapytaliśmy prokuraturę

Zwróciliśmy się do Prokuratury Okręgowej w Warszawie o informacje na temat tego doniesienia. Przekazano nam, że zawiadomienie od pełnomocnika Jakiego zarejestrowano pod koniec września 2018 r. i dotyczy "pomówienia Patryka Jakiego w okresie w okresie od kwietnia 2018 r. do września 2018 r."

W odpowiedzi nie ma ani słowa o tym, że zawiadomienie pełnomocnika Jakiego dotyczy lewego finansowania, choć sam polityk mówił, że właśnie to ma sprawdzić prokuratura. Ponadto sam przedział czasowy wykracza daleko poza kampanię w wyborach samorządowych, która formalnie wystartowała 14 sierpnia. Jak dalej czytamy w odpowiedzi prokuratury, doniesienie dotyczy art. 212. Chodzi o działanie, "które może poniżyć pokrzywdzonego w opinii publicznej lub narazić go na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności poprzez opublikowanie za pośrednictwem portalu społecznościowego (...) serii wpisów i komentarzy". 

Prokuratura wyjaśnia w wysłanej nam informacji, że wszczęcie postępowania było zasadne w związku z "obiektywnymi trudności w ustaleniu przez pokrzywdzonego danych potencjalnego sprawcy/sprawców czynów opisanych w zawiadomieniu". "Osoba pokrzywdzona tego rodzaju zachowaniami nie posiada instrumentów prawnych pozwalających na ustalenie danych sprawcy/ sprawców" - czytamy. 

Na słowa Jakiego zareagowali administratorzy SokuzBuraka. W ich oświadczeniu czytamy między innymi: "Po tym, co powiedział pan w mediach na nasz temat internauci czekają na informację, który post Soku był sponsorowany w trakcie kampanii wyborczej?".

I dalej:" Albo pokaże pan link, albo jesteś pan kolejnym manipulantem. Wystarczy wejść na stronę soku i sprawdzić transparentność strony. To są publiczne dane. Reklamy polityczne czy ogólnopolskie są od dawna JAWNE".

Były wiceminister sprawiedliwości zapowiedział też w RMF FM podjęcie "kolejnych działań" w związku z profilem. Portal Wirtualne Media zapytał w ubiegłym tygodniu o to Ministerstwo Sprawiedliwości. "Pan Minister Patryk Jaki w najbliższym czasie poinformuje opinię publiczną, jakie kroki zamierza podjąć w tej sprawie" - odpisał wtedy resort.