Ona wygrała na terenie PiS, on przeskoczył Brudzińskiego. "Nie ma żadnych bastionów PiS"

Bartosz Arłukowicz i Elżbieta Łukacijewska to kandydaci KE, którym udało się wejść do europarlamentu. Obydwoje podkreślają, że za ich sukcesem stoją przede wszystkim spotkania z wyborcami i objazd regionu. - Nie ma żadnych bastionów PiS - deklaruje Arłukowicz.
Zobacz wideo

Koalicja Europejska w skali całej Polski przegrała z PiS wybory do europarlamentu, ale są przypadki, gdy nawet na trudnym dla opozycji terenie, czyli Podkarpaciu, politykom KE udawało się wygrywać. Nawet z 10. miejsca na liście.

Właśnie takie, ostatnie miejsce na liście podkarpackiej, przypadło wieloletniej europosłance PO Elżbiecie Łukacijewskiej, która w PE zasiada od 2009 roku. Podczas konferencji prasowej, dziękując wyborcom i gratulując kandydatom PiS z tego terenu, podsumowała swoje działania z czasów kampanii.

Europosłanka PO do kolegów: Nie bójcie się ludzi. Stawiajcie na kobiety

Jak wyliczała, przejechała 6 tys. kilometrów, odwiedziła ponad 60 dużych miejscowości, odbyła 43 konferencje prasowe, przez ten czas rozdając 30 kilogramów krówek. Zwróciła się też do swoich kolegów z taką odezwą:

Ludzie wyrażali potrzebę takich bezpośrednich spotkań z wyborcami. Dlatego apeluję do wszystkich swoich kolegów, aby się tego nie bali. Ludzie tego potrzebują.

Elżbieta Łukacijewska wystosowała też przesłanie do szefostwa, by częściej stawiało na kobiety w polityce: - Mam takie przesłanie: szefostwo powinno zasięgać rady kobiet. My czujemy nastroje ludzkie i wiemy, co jest potrzebne ludziom i wiemy, jak robić kampanie wyborcze, jak oczekują tego wyborcy.

Arłukowicz: Nie ma żadnych bastionów PiS

Na aktywną kampanię wśród potencjalnych wyborców postawił Bartosz Arłukowicz z PO, który startował z 2. miejsca z list Koalicji Europejskiej. Arłukowicz miał najwyższy wynik w okręgu nr 13 (zachodniopomorskie i lubuskie) - prawie 240 tys. głosów, gdy jedynka PiS, szef MSWiA Joachim Brudziński uzyskał około 185 tys.

W rozmowie z NaTemat Arłukowicz opowiadał, że postawił na ciężką pracę w terenie i spotkania z wyborcami, a co więcej - na autentyczność.

Pokazywać się takim, jakim się jest. Można to zobaczyć w naszych materiałach z kampanii na Facebooku i Twitterze. Gdy byłem zmęczony, to byłem zmęczony, a nie wystrojony przed obiektywem. Gdy byłem w nerwie, to nie ukrywałem, że jestem w nerwie

- opowiadał portalowi Bartosz Arłukowicz, który w mediach społecznościowych swoją kampanię okraszał hasztagiem: #BartekTeam, promując się także "Planem Arłukowicza", zakładającym m.in. powszechność dostępu do procedury in vitro.

Jeszcze obecny poseł PO powiedział również, że nie jest w stanie zliczyć, ile wsi w tym okręgu odwiedził razem ze swoimi ludźmi. Arłukowicz twierdzi też: - Nie ma żadnych bastionów PiS. Są ludzie, którzy głosują na tę partię.

Sporo miejsca w wywiadzie z NaTemat Arłukowicz poświęcił swoim współpracownikom, od analityków, po wolontariuszy, którzy pomagali mu w wygranej.

Zobacz wideo
Więcej o: