Dominik Tarczyński z PiS został europosłem nr 52. Teraz musi czekać na brexit

Niedzielny wynik wyborczy to dla Dominika Tarczyńskiego umiarkowanie dobra wiadomość. Polityk PiS uzyskał 52. "dodatkowy mandat", co oznacza, że wjedzie do Parlamentu Europejskiego dopiero wówczas, gdy Wielka Brytania formalnie opuści Unię Europejską.
Zobacz wideo

Zapowiadane wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej doprowadziło do niecodziennej sytuacji. W niedzielę, tak jak w pozostałych krajach UE, nad Tamizą odbyły się eurowybory. Jednak po formalnym nastąpieniu brexitu brytyjscy politycy opuszczą Parlament Europejski.

O krok od wyborczego sukcesu

W związku z tym w krajach członkowskich UE wybrano "dodatkowych" europosłów, którzy zajmą miejsce europarlamentarzystów z Wielkiej Brytanii. Komitetem wyborczym, któremu przypadnie "dodatkowy" 52. mandat jest Prawo i Sprawiedliwości. Mandat ten - po brexicie - uzyska Dominik Tarczyński, który był najbliższej wejścia do Europarlamentu spośród kandydatów PiS, którym nie udało się odnieść wyborczego sukcesu.

Tarczyński startował w okręgu wyborczym nr 10 (woj. małopolskie i świętokrzyskie). Uzyskał 41 912 tys. głosów, plasując się tym samym na czwartym miejscu za Beatą Szydło (525 811 głosów - rekordowy wynik w tych wyborach), Patrykiem Jakim (258 366 głosów) i Ryszardem Legutką (65 710 głosów).

Nie jest jasne czy Tarczyński dostanie pieniądze

Tarczyński będzie teraz czekał na to, aż Wielka Brytania opuści Unię Europejską. Do tego momentu pozostanie posłem PiS w polskim Sejmie.

Pełniący obowiązki szefa PKW był pytany o to, czy poseł Dominik Tarczyński będzie otrzymywał dietę do czasu objęcia mandatu posła w Parlamencie Europejskim.

- Parlament Europejski trochę ręce umywa, to ustawodawstwo unijne jest niejasne. Naszym zdaniem to musi być rozstrzygnięcie w Brukseli. To, co Polska mogła zrobić odnośnie statusu takiej osoby, to zrobiła w ustawie. To nie jest tylko problem Polski - skomentował przedstawiciel PKW.

Więcej o: