Konfederacja pokazała sondaż w czasie ciszy wyborczej. Jest zawiadomienie. Policja i PKW nie wiedzą, co robić

W sobotę popołudniu Konfederacja na swoim Instagramie zamieściła grafikę z wynikami sondażu, który dawał ugrupowaniu ponad 7 proc. poparcia w wyborach do europarlamentu. Badanie został zamieszczone w samym środku ciszy wyborczej. Sprawa została zgłoszona stołecznej policji. Pytana o to KSP odsyła do Państwowej Komisji Wyborczej, z kolei PKW tłumaczy, że to kompetencje policji.
Zobacz wideo

"Konfederacja wskakuje na 3. miejsce" - z takim podpisem na Instagramie Konfederacji pojawiła się grafika z sondażem, według którego ugrupowanie zrzeszające m.in. Janusza Korwin-Mikkego, Grzegorza Brauna i Kaję Godek ma 7,2 proc. poparcia w wyborach do europarlamentu. Badanie zostało opublikowane w piątek przez Instytut Badań Spraw Publicznych na zlecenie "Newsweeka" i Radia Zet. Post został zamieszczony w sobotę po południu, gdy trwała cisza wyborcza. Sama ilustracja zniknęła, ale zachował się zrzut ekranu, który zrobiła nasza dziennikarka. 

Wybory do europarlamentu 2019. Konfederacja opublikowała sondaż w trakcie ciszy wyborczejWybory do europarlamentu 2019. Konfederacja opublikowała sondaż w trakcie ciszy wyborczej Gazeta.pl

Wybory do europarlamentu. Konfederacja opublikowała sondaż w trakcie ciszy wyborczej

Grafika pojawiła się w trakcie trwającej od północy w piątek ciszy wyborczej. W Kodeksie wyborczym sprawa jest postawiona jasno. Art. 498 stanowi: "Kto, w związku z wyborami, w okresie od zakończenia kampanii wyborczej aż do zakończenia głosowania prowadzi agitację wyborczą - podlega karze grzywny". Natomiast art. 500: "Kto, w związku z wyborami w okresie od zakończenia kampanii wyborczej aż do zakończenia głosowania, podaje do publicznej wiadomości wyniki przedwyborczych badań (sondaży) opinii publicznej dotyczących przewidywanych zachowań wyborczych lub przewidywanych wyników wyborów, lub wyniki sondaży wyborczych przeprowadzanych w dniu głosowania - podlega grzywnie od 500 000 do 1 000 000 złotych".

- W tej sprawie trzeba się zgłosić do Państwowej Komisji Wyborczej - powiedziano nam w sekcji prasowej stołecznej policji

Po informację zwróciliśmy się więc do PKW. W biurze prasowym komisji usłyszeliśmy: - Państwowa Komisja Wyborcza nie jest od rozstrzygania tego typu kwestii. Tłumaczymy to co roku. Naruszenie ciszy wyborczej podlega pod przepisy karne, a PKW nie jest organem procesowym.

KSP jednak po naszym kolejnym telefonie zdania nie zmieniła i nie przekazano nam informacji. - W kwestiach dotyczących złamania ciszy wyborczej wypowiada się Państwowa Komisja Wyborcza - przekazano nam. Gazeta.pl dysponuje mailem z zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa, wysłanym do stołecznej policji.