"Gdzieś ją Sasin może wrzucić". Jest śledztwo ws. radnego PiS, który miał powoływać się na wpływy w KPRM

Prokuratura Okręgowa Warszawa Praga rozpoczęła śledztwo ws. radnego PiS z Wołomina. Według zawiadomienia miał obiecywać innej radnej pomoc w utrzymaniu mandatu oraz pracę dla jej córki. - Tam gdzieś ją Sasin może wrzucić - miał powiedzieć radny na nagraniu, którym dysponują śledczy.
Zobacz wideo

O sprawie poinformowało Radio Zet. Z informacji stacji wynika, że jeden z radnych PiS w rozmowie z bezpartyjną radną powoływał się na wpływy w kancelarii premiera oraz u wojewody mazowieckiego. Jak potwierdziliśmy w prokuraturze, śledztwo w tej sprawie ruszyło 6 maja. - Nie informujemy o planowanych czynnościach - mówi Gazeta.pl Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Wołomin. Jest śledztwo ws. nagranego radnego z PiS

Wraz z zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa do prokuratury wpłynęły nagrania z rozmów radnych. Radny PiS miał na jednym z nich proponować radnej pomoc. W związku z tym, że nie zrezygnowała ona w odpowiednim czasie z funkcji ławnika, mogła utracić swój mandat radnej. Przedstawiciel PiS w wołomińskiej radzie obiecywał, że w zamian za przejście do jego partii, pomoże jej utrzymać mandat dzięki swoim wpływom u wojewody mazowieckiego.

Jak czytamy na opublikowanych przez Mariusza Gierszewskiego z Radia Zet stenogramach nagrania, radna miała być też kuszona funkcją wiceprzewodniczącej rady miasta. Byłoby to możliwe, jak wynika z nagrań, po zdobyciu przez PiS większości w radzie - związani z obecną burmistrz Elżbietą Radwan mają przewagę tylko jednego mandatu. Ponadto radny miał obiecywać, że załatwi pracę córce radnej.  - Córce da pracę Rysio. Gdzieś do jakiegoś ministerstwa ją tam wrzuci. Tam gdzieś ją Sasin może wrzucić - miał powiedzieć nagrany radny.