Brudziński: "Młodych piłkarzy przepraszam". Informacja o lądowaniu "5 minut przed meczem"

Minister Joachim Brudziński zapewniał, że jego lądowanie na boisku w Choszcznie było planowane z wyprzedzeniem. Jednak szef lokalnej akademii piłkarskiej mówi, że informację dostali na chwilę przed meczem. Szef MSWiA zapewnił, że jeśli doszło do zaniechania, to wyciągnie konsekwencje.
Zobacz wideo

W weekend minister Joachim Brudziński był w woj. zachodniopomorskim, które należy do okręgu, z którego kandyduje w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Łowił ryby z Jarosławem Kaczyńskim i uczestniczył w obchodach Dnia Strażaka w Choszcznie. Jak się okazało, poleciał tam śmigłowcem Black Hawk, jednym z kupionych dla oddziałów antyterrorystycznych.

Brudziński zapewniał, że piloci i tak "mają godziny do wylatania" i "żadna dodatkowa złotówka z budżetu państwa" w związku z jego lotem nie została wydana - podaje "Dziennik". Politycy opozycji krytykowali go, że traktuje policyjny śmigłowiec jak taksówkę. To jednak niejedyna kwestia. Poza samym faktem wykorzystania policyjnego śmigłowca, Brudziński wylądował na boisku, przez co trzeba było przerwać mecz. 

Jeszcze w niedzielę, gdy w sieci pojawiły się zdjęcia z lądowania, minister tłumaczył, że "lądowanie i godzina były ustalone przez policję z miastem. Lądowisko zostało zabezpieczone pod względem bezpieczeństwa. Nikt nie zgłaszał policji,że planowany jest mecz młodzieży". Ponadto Brudziński zapewnił, że "gdy po wyładowaniu zorientował się, że przeszkodził młodym sportowcom, polecił aby dzieciom i młodzieży umożliwić bezpośrednie zapoznania się z Black Hawkiem". Pokazał zdjęcia dzieci w śmigłowcu. "Jeżeli były zaniechania po stronie policji, wyciągnę konsekwencje" - zapewnił.

Jednak jak podaje serwis sportowefakty.wp.pl, piłkarze nie dowiedzieli się o lądowaniu na ich boisku z wyprzedzeniem. Szef lokalnej Akademii Piłkarskiej GAVIA Piotr Aleksiun mówił w rozmowie z portalem, że "dostali informację pięć minut przed meczem". Ponadto dzieci nie robiły sobie zdjęć ze śmigłowcem tuż po lądowaniu po godz. 11, lecz około godz. 13, kiedy śmigłowiec pojawił się ponownie po tankowaniu. Według relacji portalu bezpośrednio po wylądowaniu ministra "nikt z otoczenia Brudzińskiego nie podszedł i nie przeprosił za zaistniałą sytuację". 

Zobacz wideo
Więcej o: