Śmiszek unikał odpowiedzi ws. oskarżeń o mobbing w Wiośnie. Teraz przyznaje, że były sygnały

Krzysztof Śmiszek z partii Wiosna Roberta Biedronia mówił w czwartek w Polsat News, że Przemysław Stefaniak, były już działacz partyjnej młodzieżówki, "nie przyszedł do niego" ws. oskarżeń o mobbing w lubelskich strukturach. Okazuje się jednak, że Śmiszek o sprawie wiedział. W rozmowie z Gazeta.pl potwierdza, że otrzymał wiadomość od Stefaniaka, a o "przychodzeniu nie było mowy", bo mieszkają w innych miastach.
Zobacz wideo

Przemysław Stefaniak, były już działacz Przedwiośnia, młodzieżówki partii Wiosna, zarzucił w głośnym wpisie na Facebooku "przemoc psychiczną" Monice Pawłowskiej, szefowej lubelskich struktur partii. O sprawie pisaliśmy w Gazeta.pl w czwartek

Kobieta miała w wulgarny sposób wyrażać się na temat młodych partyjnych działaczy i wprowadzać nerwową atmosferę. Z Moniką Pawłowską nie udało nam się dotychczas skontaktować. Jedyny komentarz, jaki otrzymaliśmy, pochodził od wiceszefa partii Marcina Anaszewicza, który zapewnił, że nie ma zgody na mobbing w Wiośnie i sprawa będzie wyjaśniona.

O sprawę był pytany w czwartek wieczorem w Polsat News dr Krzysztof Śmiszek, kandydat Wiosny do Parlamentu Europejskiego, prywatnie partner lidera ugrupowania Roberta Biedronia. Podkreślił, że sytuacja będzie wyjaśniona i w partii nie ma miejsca na takie zachowania. Dodał, że Przemysław Stefaniak "nie przyszedł do niego" w sprawie swoich zarzutów wobec funkcjonowania lubelskich struktur. 

Krzysztof Śmiszek: Nie ma mowy o przychodzeniu

Tymczasem, jak wynika ze screenów rozmów, które opublikował Stefaniak na Facebooku i które także otrzymała redakcja Gazeta.pl, działacz nawiązał kontakt z Krzysztofem Śmiszkiem w kwietniu.

Napisał, że "ma problem z koordynatorem okręgu" i "średnio po prostu wie, co ma na to poradzić". Śmiszek odpisał, że nie wie nic o procedurach antymobbingowych, poprosił jednak o wiadomość ze szczegółami dotyczącymi sprawy i zwrócenie się jednocześnie do jednej z koordynatorek młodzieżówki Wiosny Karoliny Molskiej. 

To oznacza, że wbrew temu, co sugerował w Polsat News, Krzysztof Śmiszek miał jednak kontakt z działaczem Przedwiośnia i otrzymał wstępną informację o ewentualnych nieprawidłowościach.

Nie było żadnego przychodzenia, ja jestem we Wrocławiu, a on jest w Lublinie. Nikt do nikogo nie przychodził

- tłumaczy w rozmowie z Gazeta.pl swoją czwartkową wypowiedź w Polsat News dr Krzysztof Śmiszek. 

Przemysław Stefaniak poprosił mnie o informację, czy są procedury wewnętrzne, o których ja nie słyszałem. Poprosiłem go z koordynatorką Przedwiośnia, żeby przesłał nam więcej faktów, byśmy mogli podjąć działania. Niestety nie odezwał się, a potem napisał takiego posta. Nie dostarczył nam informacji, o które go prosiliśmy, chcieliśmy się zająć tym na poważnie

- zapewnia.

Przemysław Stefaniak w rozmowie z Gazeta.pl potwierdza, że rzeczywiście nie wrócił do Krzysztofa Śmiszka z wiadomością dotyczącą szczegółów całej sytuacji. Pod koniec kwietnia napisał już bezpośrednio do Karoliny Molskiej, której opisał szczegóły swoich relacji z Moniką Pawłowską. 

Zobacz wideo