Jarosław Sellin tłumaczy się ze słów o nauczycielach i alarmach: To nieprzyjemna manipulacja

Wiceminister kultury Jarosław Sellin przekonywał w "Faktach po Faktach" w TVN24, że nie łączy strajku nauczycieli z sygnałami o bombach, które otrzymywały szkoły przed egzaminami maturalnymi. Dodał jednak, że z wcześniejszych wypowiedzi niektórych nauczycieli można było wnioskować, że nie chcieli, by matury się odbyły.
Zobacz wideo

Alarmy bombowe przed egzaminami maturalnymi dostawały szkoły w Warszawie, a także w innych miastach. Ostrzeżenia spływały w poniedziałek (pierwszy dzień matur), wtorek i środę. Łącznie było ich kilkaset. Wszystkie okazały się fałszywe, ale w niektórych szkołach egzaminy zaczęły się przez nie później - służby musiały najpierw sprawdzić budynki. W jednej szkole egzamin się nie odbył.

"Gazeta Wyborcza" podała, że za alarmami bombowymi przed maturami "stoją użytkownicy jednego z internetowych forów już wcześniej znani z podobnych aktywności".

Małopolska kurator oświaty Barbara Nowak w jednej ze swoich wypowiedzi sugerowała, że za alarmami mogą stać sami nauczyciele, którzy wcześniej uczestniczyli w strajkach. Do tych słów odniósł się w czwartek w Radiu ZET wiceminister kultury Jarosław Sellin.

Choć przyznał, że "oczywiście nie robiłby takiej łączności, bo nie wiadomo, kto te alarmy wszczyna", dodał też, że "jakaś część strajkujących nauczycieli czy też liderów związkowych strajkujących w kwietniu sygnalizowała, że jest zainteresowana tym, żeby nie doszło do egzaminów".

Sellin o alarmach i strajku: Nie łączę tych faktów

O te słowa Sellin był ponownie pytany w "Faktach po Faktach" TVN24. Podkreślił ponownie, że "nie łączył tych faktów", a sugerowanie tego nazwał "bardzo nieprzyjemną manipulacją". 

- Dopiero się dowiemy, kto tę zorganizowaną, obrzydliwą akcję przeprowadzał, bo ona miała dosyć szeroki wymiar i na pewno została zorganizowana przez jakichś profesjonalistów - powiedział wiceminister kultury. 

Faktem jest bezspornym, że w czasie strajku widać było, że część strajkujących nauczycieli czy cześć liderów związkowych była zainteresowana tym, że by być może egzaminy ośmioklasistów, czy gimnazjalistów, a potem być może maturzystów miały jakiś problem

- dodał. 

Wspomniał też o "bardzo nieprzyjemnych wypowiedziach" niektórych nauczycieli, "jeśli chodzi o oczekiwanie związane z tym, żeby egzaminy się nie odbyły".

Zobacz wideo
Więcej o: