Elżbieta Podleśna "ma to w d...", ale napędza PiS-owi wyborców [ANALIZA]

Jacek Gądek
Koalicja Europejska ma każdą opinię na temat obrazu Matki Boskiej z tęczą LGBT - od oburzenia po sympatię. Autorka prowokacyjnej grafiki, która rozpala kampanię, oddaje przysługę PiS-owi, bo wyjaskrawiła, w jakiej pustce programowej opozycja się jednoczyła. A świeże przebłyski celnych postulatów KE giną z kolei we wrzawie o tęczę.
Zobacz wideo

Elżbieta Podleśna jest działaczką społeczną, uliczną aktywistką opozycji i autorką prowokacyjnej grafiki. Wcześniej zasłynęła z zaatakowania wychodzącej ze studia TVP Magdaleny Ogórek, którą obsypywano wyzwiskami i której obklejono auto. To mistrzostwo świata: ze współautorki propagandy uczynić ofiarę, której bronić zaczynają także ludzie wobec niej krytyczni.

Dziś Elżbieta Podleśna znów jest - teraz już pierwszoplanową - bohaterką. Rozklejała wizerunek Matki Boskiej w aureoli z tęczy LGBT. Były one przylepione - co teraz podkreśla TVP i politycy PiS - nie tylko na murach, ale także na śmietnikach i toaletach. Tak - policja potraktowała ją z idiotyczną nadgorliwością, jakby była groźną kryminalistką. Tak - jeśli faktycznie obklejała śmietniki i WC, to tak się zwyczajnie nie godzi.

Jak stać się narzędziem

Swoją walką z PiS-em Podleśna oddaje opozycji - ale tej skrzykniętej w Koalicji Europejskiej, a nie wokół Roberta Biedronia - niedźwiedzią przysługę. Głosów może napędzać, ale Wiośnie i innym ruchom, nie tym letnio-lewicowym.

Sama Podleśna pisze na FB: "Uprzejmie informuję, że w du… mam wszystkie partie i ugrupowania parapartyjne, które próbują wykorzystać mnie jako darmowe narzędzie marketingowe". Trafnie zdefiniowała rolę, w której teraz występuje: narzędzia.

Po Jażdżewskim jest Podleśna

Kilka dni temu Leszek Jażdżewski swoją antykościelną tyradą, w którą wplótł jeszcze krytykę KE czy wręcz samego Donalda Tuska, dał PiS-owi paliwo do napędzania sobie głosów wśród konserwatywnych wyborców. Politycy KE i sam Tusk, jako jej nieformalny patron, mieli nietęgie miny, bo wbrew woli skleili się z tak radykalnym antykościelnym przekazem.

Teraz podobną przysługę tej opozycji oddaje Elżbieta Podleśna. Wrzawa, którą Podleśna wywołała, przymusza Koalicję Europejską do określania się. Sam Tusk już to zrobił, ale szukając najmniejszego wspólnego mianownika dla wyborców, którzy władzy PiS-u nie akceptują: "Mi też to [zatrzymanie Podleśnej - red.] się nie mieści w głowie". Odnotował też fakt, że informacja o zatrzymaniu obiegła świat. Tym wspólnym mianownikiem jest oburzenie na to, że kobietę zatrzymano i chciano wsadzić "na dołek" na 48 godzin.

Rozsadnik dla KE

Bardziej szczegółowe roztrząsanie sprawy jest jednak dla opozycji spod znaku KE już tylko problemem. Kłopot bowiem w tym, że Koalicja Europejska ma na temat "Matki Boskiej tęczowej" każde zdanie - od oburzenia po sympatię.

Barbara Nowacka już przekonuje, że artykuł 196 Kodeksu karnego o penalizacji obrażania uczuć religijnych trzeba będzie wykreślić zaraz po wygranych przez opozycję wyborach parlamentarnych. Lewicowa polityczka z Warszawy będzie go wykreślać razem z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, który odwołuje się do konserwatywnego elektoratu polski powiatowej? Z kolei wiceszef PO Tomasz Siemoniak zapewnia, że "nam na wojnie światopoglądowej nie zależy" i nie chce drążyć tematu.

Sam Grzegorz Schetyna po przejęciu Platformy ogłosił, że zarzuca "konserwatywną kotwicę". Władysław Kosiniak-Kamysz deklarował dopiero co, że PSL od 124 lat broni wartości chrześcijańskich i katolickich. Ale w Koalicji Europejskiej są też lewicowo-liberalne SLD, Zieloni, Inicjatywa Polska i Nowoczesna, które chciałyby zarzucić kotwicę gdzie indziej. Kłopot jednak w tym, że statek nie może kotwiczyć w różnych portach.

Przebłysk KE

A po drugie - często emocjonalna wrzawa o mariaż częstochowskiego wizerunku Maryi z tęczą środowisk LGBT przyćmiewa przebłyski racjonalnego przekazu Grzegorza Schetyny o wywalczeniu 100 miliardów złotych z UE.

Oczywiście tak astronomiczna kwota jest dla wyborcy wirtualna i może wręcz irytować. Czy ktoś dziś pamięta, że w kampanii 2015 r. Jarosław Kaczyński obiecywał 1 400 000 000 złotych (ponad bilion) na inwestycje i budowę dobrobytu w Polsce? Nikt. A kto wie o 500 złotych na dzieci? Każdy. Kluczem do serc wyborców nie jest kwota w tabeli księgowego, ale banknot we własnym portfelu albo realna poprawa odczuwana na własnej skórze przez wyborcę.

Kto zyskuje na jałowej dyskusji

W myśl tego Schetyna zaczął tu robić postępy, łącząc przewagę KE nad PiS-em, a więc euroentuzjazm i proeuropejskość, z receptą na najbardziej doskwierającą Polakom bolączkę, czyli zapaść służby zdrowia. Obiecał: wywalczymy dodatkowe 100 mld zł od UE i zapewnimy Polakom ochronę zdrowia na europejskim poziomie.

I wymieniał konkrety: termin oczekiwania do specjalisty nie dłuższy niż 21 dni, oczekiwanie na szpitalnych oddziałach ratunkowych nie dłuższe niż godzina, dogonienie w 7 lat czołówki UE w leczeniu raka, pełny bilans (badania i leczenie) zdrowotny dla 50-latków, pełna dostępność badań prenatalnych, darmowe leki dla kobiet w ciąży, najlepsze i darmowe szczepienia dla dzieci. Wszystko pod hasłem "europejska ochrona zdrowia". Jest społeczny grunt dla takich postulatów, ale zamiast o zdrowiu dyskusja w polityce toczy się o "zdrowaśkach".

Na jałowej kłótni o tęczę i Matkę Boską realnie skorzystać mogą PiS i Wiosna, a stracić Koalicja Europejska. Podleśna może - jak pisała - mieć to w d..., ale taki jest efekt.

Zobacz wideo
Więcej o: