Świat zajmuje się wojnami i wielką polityką. Polska - biciem Żyda, bananami i Matką Boską z tęczą [ANALIZA]

Jako naród wciąż śnimy o potędze, dogonieniu Zachodu i zyskaniu globalnego szacunku, ale gdy przychodzi co do czego, zawsze robimy burzę w szklance wody zamiast zachować się jak na poważne i racjonalne państwo przystało. Ostatnie tygodnie są tego najlepszym dowodem.
Zobacz wideo

Krótkowzroczność. Doraźność. Prowizorka. To największe problemy Polski jako państwa, które chciałoby odgrywać w Europie i na świecie rolę znacznie poważniejszą niż ta, która przypada mu obecnie. Problemy te same od lat. Problemy, które (wydaje się) zostaną z nami na kolejne długie lata.

W polskiej polityce czy, mówiąc nieco wznioślej, życiu publicznym wszystko jest obliczone na tu i teraz. Najbliższe wybory. Najbliższa konwencja. Najbliższy sondaż. Do tego absolutnie wszystko w służbie polityki krajowej. Albo inaczej: w służbie polityki partyjnej na arenie krajowej.

Wydawałoby się, że ostatnia prosta kampanii do Parlamentu Europejskiego to idealna okazja, żeby nasza klasa polityczna wydoroślała i zaczęła mówić o tym, co naprawdę ważne – dla Polski, dla Europy, dla świata. O tym, jak walczyć z problemami i wyzwaniami współczesnego świata. Nic z tych rzeczy.

Bo kiedy ten świat zajmuje się wojną handlową Waszyngtonu z Pekinem, nadchodzącą wielkimi krokami wojną domową w Wenezueli, krwawymi walkami izraelsko-palestyńskimi czy widmem zbrojnego konfliktu na linii Stany Zjednoczone – Iran, w Polsce rozmawiamy o biciu kijami kukły Judasza (wystylizowanego na ortodoksyjnego Żyda) na Podkarpaciu, dwóch usuniętych z Muzeum Narodowego instalacjach i następującym po tym „bananowym proteście” czy zamknięciem przez policję aktywistki, która rozklejała po mieście obrazki Matki Boskiej z tęczową aureolą. O krytykującym Kościół katolicki wystąpieniu redaktora naczelnego niszowego kwartalnika, które na kilka dni postawiło na nogi cały blisko 40-milionowy kraj, nie będę już nawet wspominał.

Żeby była jasność – wydarzenia z Pruchnika zasługują na potępienie, na cenzurę sztuki nie może być zgody, a wejście policji o godz. 6:00 rano do mieszkania działaczki społecznej, która (rzekomo) obraziła uczucia religijne Polaków, zakrawa o absurd czystej wody. Z kolei wystąpienie Leszka Jażdżewskiego na Uniwersytecie Warszawskim byłoby może kontrowersyjnym, ale jednym z wielu głosów w dyskusji w każdym europejskim kraju, który nie fetyszyzuje swojej wiary i pozycji Kościoła katolickiego w życiu państwa.

Nasz pełzający i skrzętnie wypierany antysemityzm, małomiasteczkowa pruderia czy groteskowa dewocja może i rozpalają debatę publiczną w Polsce, może i mobilizują najtwardsze elektoraty, może i nabijają punktów w sondażach, ale na świecie patrzy się na to w najlepszym razie ze zdziwieniem i rodzicielskim pobłażaniem. Bo wspomniane problemy egzystencjalne Polski – używam tego zwrotu celowo i z ironią, co pisząc dzisiaj taki tekst lepiej jednak zaznaczyć – pod koniec drugiej dekady XXI wieku takie właśnie są: śmieszne.

Co zabawne, nie przeszkadza nam to – jako narodowi i jako państwu – mówić o nich ze śmiertelną powagą i przykrywać nimi faktycznie istotne dla naszego kraju kwestie (nierówności społeczne, niską konkurencyjność gospodarki czy skrajnie niewydolną służbę zdrowia). Jednocześnie wciąż uważamy się za gracza kategorii ciężkiej. Jeśli nie na świecie, to przynajmniej w Europie. Robienie dobrej miny do złej gry mogłoby być naszym sportem narodowym.

Tymczasem to, co w ostatnich tygodniach spędza sen z oczu politykom wszystkich polskich partii i doprowadza rodzimą debatę publiczną do wrzenia pokazuje, że jako państwo jesteśmy graczem wagi lekkopółśmiesznej. Kompletnie oderwanym od problemów współczesności, żyjącym we własnym, wyimaginowanym świecie i mającym irracjonalne przekonanie, że może to trwać całą wieczność i nie przynieść żadnych konsekwencji.

Margaret Thatcher zwykła mawiać: „Być wpływowym to jak być damą – jeśli musisz mówić ludziom, że nią jesteś, to znaczy, że nią nie jesteś”. O tym, jak odnosi się to do polskiej polityki, polskich (wymyślonych i cynicznie rozgrywanych przez polityków) problemów i pozycji naszego kraju w świecie, odpowiedzcie sobie sami.

Zobacz wideo
Więcej o: