Były agent na polecenie szefa CBA miał szukać haków. "Na Wojtunika nie można było nic znaleźć"

Były agent CBA twierdzi, że obecne kierownictwo Biura zleciło mu szukanie haków na Pawła Wojtunika, b. szefa tej służby, a także b. szefa ABW Krzysztofa Bondaryka. Wojciech J. wcześniej donosił, że istnieje sekstaśma z ważnym politykiem PiS. - To był problem dla pana Bejdy nie do wytłumaczenia, że na Wojtunika nie można było nic znaleźć - mówił J. portalowi tvn24.pl.
Zobacz wideo

Wojciech J., były agent Centralnego Biura Antykorupcyjnego, to funkcjonariusz, który utrzymuje, że od OZI (osobowego źródła informacji) otrzymał w przeszłości sekstaśmę, na której zarejestrowano ważnego polityka PiS.

Gdy sprawę ujawniło Radio ZET, CBA zaprzeczyło tym rewelacjom i później złożyło na byłego agenta (w 2018 roku przeszedł na emeryturę) zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Podobnie zrobił J., który złożył zawiadomienie ws. przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez szefa CBA Ernesta Bejdę.

O seksaferze na Podkarpaciu pisała niedawno także "Rzeczpospolita", która na bazie swoich ustaleń przekazała, że nagrań z niej ma być około czterech tysięcy. Bohaterami taśm mają być VIP-y, które odwiedzały agencje towarzyskie dwóch Ukraińców, braci R.

Były agent CBA Wojciech J. z ogromnymi uprawnieniami

Teraz dziennikarze z portalu tvn24.pl i "Czarno na Białym" dotarli ponownie do Wojciecha J., który szerzej opisał swoje obowiązki w CBA. J. trafił do CBA w maju 2016 roku i pełnił funkcję agenta specjalnego, jednak jak wskazują dziennikarze, miał sporo większe uprawnienia niż przeciętny funkcjonariusz.

Wskazują na to wystawione przez Ernesta Bejdę dokumenty. Na ich podstawie mógł żądać informacji od delegatur Centralnego Biura Antykorupcyjnego, nawet bez zgody ich szefów i ściągać materiały z baz danych CBA. Uzyskał też dostęp do Centralnej Ewidencji Zainteresowań Operacyjnych Służb Specjalnych, czyli bazy danych o tajnych operacjach służb specjalnych

- opisuje tvn24.pl. Jeden z byłych oficerów biura, którego cytuje portal, utrzymuje, że taki poziom uprawnień to "niemal jak licencja 00 z filmów o Bondzie".

Wojciech J. twierdzi, że miał szukać haków na byłych szefów ABW i CBA

Na tym jednak nie kończą się rewelacje ze strony Wojciecha J. Utrzymuje on, że szef CBA dał mu jedno zadanie: rozpracować Pawła Wojtunika, poprzedniego szefa CBA i byłych szefów delegatur Biura.

J. miał rozpracowywać też słynną aferę podkarpacką, jednak tylko pod kątem tego, czy Wojtunik nie miał powiązań z osobami związanymi ze sprawą (poseł PSL Jan B., poseł PO Zbigniew R.). Miał sprawdzać wizyty Wojtunika na Podkarpaciu, ale nie tylko. Twierdzi, że w podkarpackich domach publicznych miał pokazywać zdjęcia byłego szefa CBA i b. szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Krzysztofa Bondaryka.

Były agent utrzymuje, że nic nie znalazł na Wojtunika i Bondaryka. - To był problem dla pana Bejdy nie do wytłumaczenia, że na Wojtunika nie można było nic znaleźć - mówił portalowi tvn24.pl Wojciech J.

O komentarz w sprawie został zapytany główny zainteresowany - Paweł Wojtunik. Były szef CBA oceniając te doniesienia. stwierdził, że to "żenujące i obrzydliwe". Tego typu praktyki nie tylko określił jako łamanie prawa, ale też nazwał je "praktykami komunistycznymi, stalinowskimi".

Zobacz wideo