Ustawa PiS o Sądzie Najwyższym "niezgodna z Konstytucją"? Opozycja: Bolszewickie standardy

W środę do Sejmu trafił projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym autorstwa PiS. - Wydaje się być w oczywistej sprzeczności z Konstytucją - komentuje rzecznik Sądu Najwyższego Michał Laskowski. Posłowie opozycji dodają, że projekt PiS to "nowy front w wojnie z UE" i "kolejna próba przejęcia Sądu Najwyższego".
Zobacz wideo

W środę do Sejmu wpłynął projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym autorstwa posłów Prawa i Sprawiedliwości. Wprowadza on między innymi zmiany w procedurze obsadzania stanowiska pierwszego prezesa Sądu Najwyższego i prezesów poszczególnych izb. To nie są jedyne zmiany - projekt zakłada też zwiększenie kompetencji Izby Dyscyplinarnej i wprowadzenie zmian w KRS i prokuraturze. W czwartek ustawa została skierowana do Biura Legislacyjnego i Biura Analiz Sejmowych w celu przygotowania opinii. 

Rzecznik SN o nowelizacji PiS: "W oczywistej sprzeczności z Konstytucją"

Po udostępnieniu treści nowelizacji posłowie opozycji i sędziowie SN zaczęli alarmować, że projekt jest kolejnym krokiem PiS do "przejęcia kontroli nad władzą sądowniczą w Polsce". Kontrowersje wzbudza zwłaszcza zapis dotyczący powoływania na stanowisko pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Propozycja Prawa i Sprawiedliwości zakłada, że prezydent będzie mógł wybrać i samodzielnie powołać prezesa SN spośród wszystkich sędziów Sądu Najwyższego, jeśli na drugim Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów nie będzie kworum (dotychczas do zatwierdzenia kandydatury były potrzebne głosy 3/5 sędziów ze zgromadzenia).

Ta ostatnia prerogatywa prezydenta wydaje się być w oczywistej sprzeczności z Konstytucją 

- skomentował na antenie TVN 24 rzecznik Sądu Najwyższego, sędzia Michał Laskowski.

Jak dodał, jeśli nowelizacja zostałaby przyjęta, to złamany zostałby artykuł 183 ust. 3 Konstytucji. Wyraził też obawę, że gdy w kwietniu przyszłego roku kadencja I prezesa SN się skończy, może dojść do sytuacji, że zgromadzenie będzie blokować wskazywanie kandydatów do czasu, aż wybierze ich prezydent Duda.

Komentarze po nowelizacji ustawy o SN. "Białoruskie standardy"

Projekt nowelizacji PiS skrytykował na konferencji prasowej w Sejmie rzecznik Platformy Obywatelskiej, Jan Grabiec. - Te przepisy naruszają zasady, standardy polskiej konstytucji i standardy praworządności zawarte w traktatach unijnych. To kolejny krok do wyprowadzania Polski z Unii Europejskiej - powiedział, dodając, że projekt PiS wprowadza chaos legislacyjny.

Nowelizację skrytykowała też Kamila Gasiuk-Pihowicz z Koalicji Obywatelskiej, która napisała na Twitterze, że projekt PiS  "otwiera nowy front w wojnie przeciwko UE" i sprawi, że do "unijnego kraju są wprowadzanie białoruskie standardy".

"Jej ceną będzie utrata przez Polskę mld euro z funduszy unijnych. Zasady podziału środków w unijnym budżecie będą zapewne jasne - kraje które nie przestrzegają zasad praworządności stracą miliardy euro unijnej pomocy" - napisała Gasiuk-Pihowicz.

W kolejnym wpisach dodała, że zwiększenie kompetencji Izby Dyscyplinarnej sprawi z kolei, że "decyzja o aresztowaniu sędziego trafi w ręce ludzi Zbigniewa Ziobry".

"PiS nie rezygnuje z planów całkowitego przejęcia Sądu Najwyższego. Kolejna, ósma już nowelizacja ustawy, ma zapewnić prezydentowi ostateczną decyzje, kto będzie pełnił funkcje w SN. To jest kurs na #polexit" - skomentował senator PO Bogdan Klich.

"KOLEJNA nowelizacji ustawy o #SN i kolejny atak na niezależność sędziów! PiS chwyta się już wszystkiego. Tym razem burzą dwuinstancyjność spraw dyscyplinarnych. Wnioski, jak i odwołania, będzie ocenić Izba Dyscyplinarna SN. Tak, to ci sędziowie od Ziobry" - napisał poseł Po Arkadiusz Myrcha. 

Więcej o: