Macierewicz mówił, że RE potwierdza teorie o wybuchu. Nawet raport jego komisji tego nie zawiera

Rada Europy miała stwierdzić w uchwale, że tupolew został zniszczony w powietrzu przez wybuch - tak twierdził Antoni Macierewicz w radiowej Jedynce. W raporcie podkomisji smoleńskiej nie ma o tym jednak ani słowa, tak samo w rezolucji RE. Słowo "wybuch" pada w niej trzy razy i zawsze przypisywane jest podkomisji Macierewicza, a nie przyjęte jako gwarant.
Zobacz wideo

Wczoraj pisaliśmy na Gazeta.pl o nowym komunikacie podkomisji smoleńskiej w sprawie postępu prac. Okazuje się, że komunikat podkomisji rozmija się ze słowami przewodniczącego podkomisji Antoniego Macierewicza. Zresztą nie tylko z nimi - Macierewicz stwierdził, że rezolucja Rady Europy w sprawie katastrofy smoleńskiej zawiera potwierdzenie, że doszło do wybuchu w samolotu.

W "Sygnałach dnia" w radiowej Jedynce przewodniczący Macierewicz na sam koniec rozmowy wspomniał ubiegłoroczną rezolucję Rady Europy w ten sposób:

Ta uchwała powstała, przyjęły ją wszystkie państwa, tylko Platforma Obywatelska wyszła, nie głosowała w tym czasie, i ona stwierdza jednoznacznie, że rząd Donalda Tuska zaniedbał badania tej katastrofy, że samolot został... wybuch w powietrzu i tak został zniszczony, i wreszcie że Rosjanie mają obowiązek natychmiast Polsce oddać wrak i wszystko, co do niego należy.

Komunikat podkomisji smoleńskiej a słowa Macierewicza

Tymczasem w komunikacie podkomisji jest mowa tylko o rzekomych uchybieniach rządu Donalda Tuska, ale w cytowanych fragmentach rezolucji jest to po prostu opis tego, jak przebiegały rozmowy Polski z Rosją ws. katastrofy.

Zresztą, w komunikacie podkomisji smoleńskiej z 9 kwietnia nie ma w ogóle wątku poruszonego przez Antoniego Macierewicza, pada tylko, że Rada Europy "przywołuje stanowisko" w swoim raporcie:

Raport i rezolucja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy przywołują stanowisko Państwa Polskiego w sprawie katastrofy smoleńskiej zawarte w Raporcie Technicznym przedstawionym przez Podkomisję 11 kwietnia 2018 roku.

Rezolucja Rada Europy - nie ma w niej nic o wybuchach

Sama rezolucja zawiera za to taki wątek:

Ciągłe odmowy władz rosyjskich dotyczące zwrotu wraku i innych dowodów są nadużyciem prawa i podsycają spekulacje po stronie polskiej, że Rosja ma coś do ukrycia.

Przewodniczący podkomisji smoleńskiej jednak mówił, że w rezolucji "stwierdzono jednoznacznie", że doszło do wybuchu samolotu w powietrzu. To nieprawda - słowo "eksplozja" występuje w rezolucji trzy razy. Za każdym razem jest wyraźnie podkreślone, że jest to teoria podkomisji smoleńskiej.

W rezolucji Rady Europy zawierają się trzy kluczowe punkty: apel do Rosji i zwrot wraku (w sposób pozwalający uniknąć dalszego niszczenia potencjalnych dowodów), ochronę wraku w porozumieniu z polskimi ekspertami oraz powstrzymania się od "dalszych działań" w miejscu katastrofy, ponieważ mogą być one postrzegane jako bezczeszczenie tej lokalizacji, mającej wielkie emocjonalne znaczenie dla wielu Polaków.

Wszystko inne w rezolucji to raport Pieter Omtzigta, holenderskiego eurodeputowanego. W raporcie tym przytaczane są w dużym skrócie działania Polski i Rosji w zakresie wyjaśniania katastrofy smoleńskiej. Dlatego też pojawiły się tam wątki podnoszone przez podkomisję - po prostu je odnotowano, ale oficjalnego stwierdzenia, jak mówił Macierewicz, nie ma. Rada po prostu wsparła Polskę w jej żądaniach o zwrot wraku Tu-154M.

Zobacz wideo