Walczyła o słabszych i dodawała odwagi. Takich polityków jak Izabela Jaruga-Nowacka już nie ma

Wiktoria Beczek
Prezydent Kwaśniewski mówił, że u niej "serce szło w parze z rozumem". Dziś, dziewięć lat po tragicznej śmierci Izabeli Jarugi-Nowackiej w katastrofie smoleńskiej, w czasach niekończącej się politycznej wojny, bardzo brakuje jej wrażliwości i mądrości.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ponieważ ta sprawa jest rzeczywiście ważna i rzeczywiście nie można uczynić niczego, co mogłoby szkodzić dzieciom, to ja proponuję, żebyśmy zgodnie tę sprawę przegłosowali w ten sposób, żeby tej szkody nie było. Ja się z panią poseł i panią premier zgadzam rzadko, ale w tym wypadku się zgadzam

- powiedział Jarosław Kaczyński 16 grudnia 2005 roku. Był początek pierwszego rządu PiS, Sejm debatował nad rządowym projektem nowelizacji ustawy o świadczeniach rodzinnych, a wspomniana przez Kaczyńskiego "pani poseł i pani premier" to Izabela Jaruga-Nowacka, posłanka lewicy, wicepremier w rządzie Marka Belki.

Dziś brzmi egzotycznie - zgoda partii rządzącej z opozycją, prawicy z lewicą. To nie jedyny taki przypadek - kiedy indziej Jaruga-Nowacka popierała zainicjowany przez PiS odpis podatkowy na każde dziecko w rodzinie, z kolei PiS, a później też PO kontynuowały program "Posiłek dla potrzebujących", który stworzyła ówczesna wicepremier. Bo Izabela Jaruga-Nowacka była człowiekiem dialogu, potrafiła dyskutować z oponentami, przekonywać ich do swoich racji, potrafiła łączyć.

We wstępie do drugiego, już pośmiertnego wydania książki "Alfabet Izabeli" Aleksander Kwaśniewski napisał, że Jaruga nie szczędziła ludziom krytyki, ale “nie ma to jednak nic wspólnego ze spotykanym dziś nagminnie stylem uprawiania dyskusji politycznej, pełnym agresji, złych emocji i chęci upokorzenia partnera”. "W krytycznych uwagach Izabeli, także odnoszących się do osób, widać przede wszystkich sprawę, jakiej krytyka dotyczy oraz wpojoną od dziecka zasadę szacunku dla ludzkiej godności" - pisał były prezydent.

Tych zasad przestrzegała tak restrykcyjnie, że, kiedy raz je nagięła i odgryzła się Renacie Beger, to miała z tego powodu - jak sama pisała - "nieustające wyrzuty sumienia".

"Żeby z tym szczęściem nie trzeba było się chować"

Jaruga-Nowacka miała wyjątkową wrażliwość społeczną i zawsze stała po stronie słabszych i dyskryminowanych - od bezdomnych, przez dzieci z ubogich rodzin i ofiary przemocy, aż po osoby LGBT+. To ona przeforsowała uchwalenie ustawy o przemocy w rodzinie, wywalczyła u Marka Belki 350 milionów złotych na dożywianie głodnych, doprowadziła do zwiększenia środków na program przeciwdziałania bezdomności i sprawiła, że przez Warszawę przeszła zakazana przez Lecha Kaczyńskiego Parada Równości.

Decyzja Kaczyńskiego została później uznana za niezgodną z Konstytucją przez Trybunał Konstytucyjny, a przez Trybunał w Strasburgu - za łamiącą Europejską Konwencję Praw Człowieka. Ale zanim te decyzje zapadły, trzeba było demonstrować sposobem. I tak wymyślono serię Wieców Równości, a między nimi nieoficjalny przemarsz. Od tego czas minęło prawie 15 lat, dziś trudno to sobie wyobrazić, ale wówczas udział w Paradzie wymagał odwagi - kontrmanifestantów było bardzo wielu i nie ograniczali się oni do pokrzykiwań. Jaruga-Nowacka namówiła wtedy Ryszarda Kalisza, szefa MSWiA, by przyznał nielegalnej imprezie ochronę policji.

W tym samym roku brała udział też w Marszu Równości w Krakowie. Z Wawelu leciały na uczestników kamienie, jajka i butelki. Robert Biedroń wspominał w książce "Drogi Równości", poświęconej Jarudze-Nowackiej, że bardzo się bał, bo w tamtym czasie uczestnicy marszów regularnie kończyli poturbowani. "Bałem się, a ona dodawała mi otuchy. - Robert, idziemy! Oni mają tylko kamienie, my mamy za sobą tyle osób. Popatrz! - mówiła. A za nami szedł tłum ludzi. Kto by się bał, gdy obok odważnym krokiem kroczyła Iza?!" - pisał Biedroń.

Przypominał też wywiad Jarugi-Nowackiej dla portalu Lesbijka.org, gdzie - jeszcze jako wicepremier - mówiła:

W takim kraju, w jakim żyjemy, pewnie nie zawsze o ten uśmiech łatwo. Do dzisiaj czasami swoją radość i szczęście trzeba ukrywać nawet przed najbliższymi. Ale chciałabym powiedzieć, że mając szansę działania jako członek rządu na rzecz prawa do szczęścia dla wszystkich, będę starała się dążyć do tego, żeby z tym szczęściem nie trzeba było się chować

Te słowa do dziś niezwykle często we mnie rezonują, bo dodają odwagi. Jaruga-Nowacka - choć wiem, że brzmi to patetycznie - dawała nadzieję, że będziemy żyli w lepszym, bardziej sprawiedliwym kraju. Krótko przed katastrofą smoleńską zaczęła razem z grupą aktywistów pracować nad ustawą o związkach partnerskich. A potem wszystko się zmieniło.

Małostkowość partii rządzącej

10 kwietnia 2017 roku w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów odsłonięto wielką tablicę, której wykonanie kosztowało 200 tys. zł. Znalazły się na niej trzy nazwiska - Lecha Kaczyńskiego, jako najważniejszą osobę w państwie oraz Przemysława Gosiewskiego i Zbigniewa Wassermana, jako członków rady ministrów. Dlaczego uwzględniono tylko ich? Premier Beata Szydło wyjaśniła, że tablica ma przypominać o tych, którzy pracowali w Kancelarii Premiera. Zapomniano jednak o Izabeli Jarudze-Nowackiej, która w Kancelarii pracowała jako wicepremier, a wcześniej też sekretarz stanu.

KPRM w odpowiedzi na pytanie o tablice odpowiadała, że "w szczególny sposób uwzględniono osoby, które były ministrami w KPRM i nie kierowały żadnym działem administracji rządowej", a Jaruga-Nowacka była przecież ministrem pracy i polityki społecznej. Zapomniano, że zanim objęła ten resort, była też ministrem bez teki i wicepremierem, a jeszcze wcześniej była sekretarzem stanu w KPRM i pełnomocniczką rządu do spraw równego statusu kobiet i mężczyzn. Przez cały ten czas pracowała w Kancelarii Premiera i nie kierowała działem administracji rządowej.

Siedem miesięcy później głos zabrała wielokrotnie wywoływana do odpowiedzi szefowa Kancelarii Beata Kempa. Poinformowała, że "jeśli jest życzenie", to Jaruga-Nowacka zostanie uhonorowana w KPRM przy okazji zbliżającej się 8. rocznicy katastrofy. Nazwiska wicepremier nie dodano oczywiście do marmurowej tablicy. 10 kwietnia 2018 roku odsłonięto kolejne dwie mniejsze tablice z nazwiskami wszystkich osób, które pracowały w KPRM i zginęły pod Smoleńskiem. Wyszło nieco absurdalnie - nazwiska Gosiewskiego i Wassermana są teraz wymienione na tablicy "głównej" i tych "dodatkowych".

Brak nazwiska Jarugi-Nowackiej dotknął mnie niemal osobiście, może dlatego, że motywy, które "przyświecały" inicjatorom odsłonięcia tablic były dokładnie przeciwne od wartości, które była wicepremier wyznawała - zabrakło szacunku i przyzwoitości.

Takich polityków już nie ma

Aleksander Kwaśniewski, kończąc przedmowę do "Alfabetu Izabeli", napisał:

Ta niewielka książeczka pozwoliła mi w pełni uświadomić sobie wielką stratę, jaką przyniosła nam wszystkim, Polsce i polskiej lewicy Jej tragiczna śmierć. Ukazała także pewną prawdę nie zawsze łatwą do stwierdzenia dla obserwatorów naszego życia publicznego. Ta prawda brzmi: "Nie ma obiektywnych przeszkód, aby polscy politycy byli ludźmi wrażliwymi, mądrymi, rzetelnymi, przestrzegającymi zasad i wartości, które głoszą, otwartymi wobec wszystkich, konsekwentnymi i skutecznymi w pracy dla innych".

Przeszkód nie ma, ale z jakiegoś powodu takich polityków, jak Izabela Jaruga-Nowacka też już nie ma.

Izabela Jaruga-Nowacka (1950-2010)

Więcej o:
Komentarze (63)
Walczyła o słabszych i dodawała odwagi. Takich polityków jak Izabela Jaruga-Nowacka już nie ma
Zaloguj się
  • vunia

    Oceniono 19 razy 13

    Gdy myślę o katastrofie w Smoleńsku,to myślę właśnie o Pani Poseł.miałam okazję Ją poznać.Jest dla mnie twarzą mądrości, ciepła i uczciwości.Wielki,wielki żal...

  • Oceniono 10 razy 10

    Tak to była inteligentna, odważna w swoich wypowiedziach polityk kobieta. Do tego z wyglądu oraz gustu zupełnie odbiegała od innych polityków płci żeńskiej- Cześć jej pamięci!!

  • pierwsza.strona1

    Oceniono 17 razy 9

    Pani Jarugi-Nowackiej najbardziej mi szkoda ze wszystkich ofiar katastrofy. Wspaniala kobieta.

  • felicjan.dulski

    Oceniono 16 razy 8

    Po co dyskusja pod artykułem?
    O zmarłym można tylko dobrze, albo wcale.
    Pani Jaruga Nowacka na hejt i kpinę nijak nie zasłużyła.

  • gagatka70

    Oceniono 13 razy 5

    To była kobieta inteligentna, odważna i z klasą. SLD to nie moja opcja, ale p. Jaruga-Nowacka była jedną z z osób w tej partii, którą ceniłam. Zresztą SLD poni9sł w tej katastrofie nie tylko jedną ogromną stratę, moim zdaniem miała ona ogromny wpływ na obecną kondycję tej partii.

  • aga04041

    Oceniono 1 raz 1

    Z Panią Izabelą Jaruga-Nowacką miałam kontakt tylko raz. Pisałam pracę magisterską i ponieważ nie było w moim temacie żadnych godnych uwagi publikacji w akcie desperacji zwróciłam się emailem do Pani Nowackiej o pomoc. Spodobał jej się temat. Pokierowała mnie gdzie i jak szukać materiałów. Pracę obroniłam na piątkę. Zawsze tę Panię będę wspominała z uśmiechem na twarzy. Przecież mogła nie prowadzić ze mną korespondencji.

  • valla

    Oceniono 2 razy 0

    nie ma - rodzina ma odszkodowania ;) dajcie zyc już bez tego smolenska! mało dostali?!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX