Strajk nauczycieli. Nie ma porozumienia z rządem. Nauczyciele: spotkanie było stratą czasu

Nie widać końca strajku nauczycieli. Beata Szydło, prowadząca negocjacje ze związkami pedagogów, ogłosiła fiasko negocjacji.
Zobacz wideo

Strajk nauczycieli trwa nadal. Związkowcy i rząd nie porozumieli się w sprawie postulatów protestujących. 

- Rząd zaproponował porozumienie, które już wcześniej podpisaliśmy z "Solidarnością" oraz rozmowę o drugiej części tego porozumienia i skróceniu systemu dochodzenia do podwyżek. Strona związkowa odrzuciła te propozycje - przekazała na konferencji prasowej Beata Szydło, która reprezentowała stronę rządową.

ZNP i FZZ za dalszym strajkiem nauczycieli

- Spotkanie było stratą czasu - podsumował chwilę później szef FZZ Sławomir Wittkowicz. 

Sławomir Broniarz, szef ZNP mówił z kolei: - Byliśmy przekonani, że pojawią się propozycje, które będą korespondowały z tym, co postulują związki. Zaproponowaliśmy kolejne rozwiązanie - wyszliśmy naprzeciw rządowi w kontekście ustawy budżetowej.

Wittkowicz tłumaczył, że zaproponowano, by podwyżkę wynagrodzeń dla nauczycieli o 30 proc. rozdzielić nawet na 2-3 raty, ale nie było woli rządu, by przystać na ten postulat. - Rząd podszedł do dzisiejszego spotkania tak: albo podpiszecie to, co daliśmy "Solidarności", albo protestujecie sobie dalej. No i wybraliśmy drugą możliwość - ocenił.

Mediatorka Dorota Gardias stwierdziła, że "strona rządowa nie ma woli, potrzebuje chyba więcej czasu na przemyślenie". Podkreśliła, że "negocjacje polegają na tym, że jedna i druga stroną coś proponuje". 

Ubolewam nad tym, że rząd nie zna zasad negocjacji i wolałabym żeby następne spotkanie odbyło się z propozycją dla związkowców, bo związkowcy taką propozycję złożyli - mówiła Gardias.

Wcześniej informację o pacie podał Łukasz Kijek z next.gazeta.pl. "Nic nowego, rząd nie przyjmuje żadnych propozycji, w tym 2 mld z Funduszu Pracy. Nie ma woli rozmowy" - przekazał dziennikarz na podstawie nieoficjalnych informacji.

Strajk nauczycieli i egzamin gimnazjalny

Strajk nauczycieli rozpoczął się 8 kwietnia i ma potrwać do czasu uzyskania porozumienia. "Walczymy o wzrost wynagrodzeń, ale jednocześnie o większe pieniądze dla oświaty. Chcemy, żeby samorządy otrzymywały z budżetu państwa wyższą subwencję na szkoły, przedszkola i placówki oświatowe" - tłumaczą pedagodzy. Protestujący przychodzą do pracy, ale nie prowadzą zajęć lekcyjnych ani opiekuńczych.

W środę, mimo strajku nauczycieli, mają ruszyć egzaminy gimnazjalne. Nie jest pewne, że wszystkie szkoły będą w stanie zapewnić obsadę nauczycielską do ich przeprowadzenia. Z problemem na razie poradziła sobie Warszawa. Mimo początkowych problemów, udało się skompletować składy komisji. - Egzaminy się odbędą - ogłosił prezydent stolicy Rafał Trzaskowski.

- Drodzy gimnazjaliści, przyjdźcie jutro do szkoły na egzamin, nawet jeżeli on się nie odbędzie! Tylko wtedy będziecie mieć prawo do zdawania egzaminu w innym terminie. A wszystko wskazuje na to, że w zdecydowanej większości jutrzejsze egzaminy się jednak odbędą! - napisała na Twitterze prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.

Dowiedz się więcej na ten temat: Egzamin gimnazjalny 2019. Jedyna rada: przyjdźcie na egzamin

Zobacz też: Strajk nauczycieli. Twoje dziecko nie pójdzie do szkoły? Sprawdź, czy możesz dostać zasiłek opiekuńczy

Zobacz wideo