Dr Paweł Kowal: Wchodzimy w proces "wielkiego rabanu". Uczymy, że aby coś dostać, trzeba krzyczeć

W Polsce pieniądze należy przepompować w zdrowie i edukację - uważa Paweł Kowal, gość rozmowy w Gazeta.pl. Były wiceminister spraw zagranicznych skomentował także temat wyborów na Ukrainie - absolutnie nie dziwi go popularność Wołodymyra Zełenskiego, komika bez doświadczenia politycznego.
Zobacz wideo

Doktor Paweł Kowal z Instytutu Nauk Politycznych PAN i były wiceminister spraw zagranicznych był w środę gościem rozmowy w Gazeta.pl. Jego zdaniem "uczynienie wrogów z nauczycieli w dużym kraju, w którym edukacja nie stoi na najwyższym poziomie, to ogromny błąd". 

Dr Paweł Kowal: Niech posłowie pójdą i spróbują pouczyć

Paweł Kowal uważa, że nauczyciele bez wątpienia powinni zarabiać więcej. Dodał, że sam zna wielu świetnych pedagogów, którzy musieli odejść z pracy, bo nie byli w stanie wyżyć w dużym mieście z nauczycielskiej pensji. Mówił też, że ma też już dość słuchania polityków, którzy twierdzą, że nauczyciele są leniwi. - Jak tak jest, to niech posłowie pójdą do szkół i sami pouczą - powiedział.

Wchodzimy w proces "państwa wielkiego rabanu"

- ocenił dr Paweł Kowal. 

Tłumaczył, że dochodzi do sytuacji, w której grupy społeczne domagające się czegoś od państwa, "robią raban", muszą wychodzić na ulice, strajkować. Zdaniem byłego wiceministra takie myślenie jest błędne. Wytłumaczył to na przykładzie nauczycieli - nie będą starali się o awanse, doszkalali się na studiach, a po prostu będą wychodzić na ulice. To daje społeczeństwu sygnał, że tylko w taki sposób można uzyskać coś od rządu.

Obecny raban na pewno przyniesie skutek. Rząd nie może sobie pozwolić na to, aby nie zareagować na żądania nauczycieli

- ocenił.