Burzliwa dyskusja o Karcie LGBT+ w Radzie Warszawy. Cały klub PiS wyszedł przed głosowaniem

Radni PiS twierdzili też, że "jako partia nie mają problemu z tolerancją i bardzo dużo robią, żeby walczyć z dyskryminacją", a jednocześnie rzucali oskarżenia przeciwko Warszawskiej Deklaracji LGBT+, a przed głosowaniem na jej temat wyszli z sali. Gorąco było również na widowni, która zapełniła się tak zwolennikami, jak przeciwnikami Deklaracji.
Zobacz wideo

Rada Warszawy obradowała dziś w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Jednym z głównych punktów posiedzenia miało być przyjęcie wspólnego stanowiska dotyczącego strajku nauczycieli. Po kilkugodzinnej dyskusji i sporach między radnymi PiS i KO członkowie Rady Warszawy poparli strajk nauczycieli i zaapelowali do rządu. 

Czwartkowa sesja była bez wątpienia bardzo burzliwa. Na Salę Warszawską, w której odbywają się sesje Rady Warszawy przybyło wielu mieszkańców. Przyciągnęła ich jednak nie dyskusja o oświacie, ale jeden z ostatnich punktów w porządku obrad - informacja prezydenta m.st. Warszawy w sprawie skutków, w tym finansowych, dotyczących wprowadzenia Warszawskiej Deklaracji LGBT+. Na sali zebrał się spory tłum jej zwolenników i przeciwników.

"Ręce precz od dzieci"

Jedna z osób, która była w czwartek na Sali warszawskiej mówi Gazeta.pl, że na początku sesji zjawiły się niemal same osoby popierające Deklarację LGBT+. Wśród zebranych był tylko jeden mężczyzna w koszulce i z transparentem z napisem "Ręce precz od dzieci". Dyskusja zaczęła się przeciągać i z czasem ludzie popierający Deklarację zaczęli wychodzić, a ich miejsce na sali zajmowali jej przeciwnicy. Miejsca na sali były bowiem ograniczone, nie wszystkim udało się wejść na salę, a gdy zaczęło robić się luźniej, przeciwnicy Deklaracji wykorzystali sytuację.

Początkowo nie wyciągali transparentów, ale w końcu je ujawnili. Kiedy dostali informację, że przewodnicząca rady [Ewa Malinowska-Grupińska - przyp. red] nie udzieli im głosu, zaczęli się awanturować i krzyczeć

- relacjonuje. Chodzi o osoby zrzeszone wokół Warszawskiego Protestu Rodziców, które uważają, że miały prawo wypowiedzieć się z mównicy radny miasta, ponieważ "ich dzieci zagrożone są edukacją seksualną opartą o standardy WHO".

Przeciwnicy Deklaracji LGBT+ mieli krzyczeć "Brońmy dzieci", a zwolennicy Deklaracji odkrzykiwać im: "Brońmy dzieci przed Kościołem" i "Warszawa wolna od Ordo Iuris". W pewnym momencie musiała zareagować straż. Jak mówi nasza rozmówczyni, wtedy jedna z protestujących osób zarządziła wyjście i cała grupa opuściła salę. Sesję trzeba było na jakiś czas przerwać.

Apel przewodniczącej o hamowanie emocji

Gorąco było również na mównicy - front przebiegał między radnymi PiS i KO. Radni Prawa i Sprawiedliwości, którzy podkreślali, że są za tolerancją i inkluzywnością w Warszawie, mówili jednocześnie, że nie można faworyzować jednej grupy społecznej, bo to jest segregacja. Radna Aleksandra Śniegocka-Goździk (KO) przytoczyła statystyki, z których wynika, że 68 proc. nastolatków nieheteronormatywnych myśli o samobójstwie, dla porównania - wśród osób heteroseksualnych to tylko 12 proc. Podkreślała, że hotel interwencyjny dla środowiska LGBT+ w Warszawie to konieczność.

Przewodnicząca Ewa Malinowska-Grupińska niejednokrotnie musiała prosić o ostudzenie emocji na sali. 

Proszę państwa o hamowanie emocji. Przypominam, że mówimy o dwóch niezwykle ważnych tematach dla Warszawy - strajku nauczycieli i Warszawskiej Karcie LGBT+ - szanujmy to

- apelowała do zebranych na sali radnych i mieszkańców. 

"Ta dyskusja osiągnęła poziom żenujący"

W dyskusji zaczęły przewijać się niepokojące wątki. Radny Filip Frąckowiak (PiS) powiedział, że podczas wypowiedzi radnego Sebastiana Kalety, który z widowni powiedział w kierunku radnych PiS "boimy się waszego faszyzmu" i jako jednak z osób, której rodzina dotknięta była przez II wojnę światową, zażądał, by osoba ta opuściła salę oraz przeprosiła wszystkie ofiary faszyzmu w Polsce. - To, że ktoś mówi, że boi się jakiejś ideologii, to chyba nie jest takie naganne. To, że bierzecie to państwo do siebie... - odpowiedziała sugestią przewodnicząca rady.

Radni PiS pytali też m.in., gdzie jest Paweł Rabiej, "czyli bezpośredni beneficjent tego programu", "komu będą zabrane pieniądze, żeby dać je osobom homoseksualnym", przekonywano, że hostel interwencyjny jest po to, żeby "jak jest Parada Równości, można było kolegów zapraszać na nocleg". Politycy PiS twierdzili też, że "jako partia nie mają problemu z tolerancją i bardzo dużo robią, żeby walczyć z dyskryminacją" oraz, że "nie chcą dyskryminować kogokolwiek, chcą stać na straży prawa rodziców do monopolu do wychowywania dzieci". Jedna z radnych odczytała stanowisko Fundacji Mamy i Taty, w którym pojawiały się zarzuty o stosowanie "metod zaczerpniętych ze stalinizmu" czy brak zgody na hostel, bo "rodzice mogą decydować czy ich dzieci mają kontakty seksualne z osobami dorosłymi". 

"Polska wolna od LGBT" na Radzie Warszawy 

Emocje wzbudziła również wypowiedz radnego Marka Szolca (Nowoczesna). Radny przytoczył słowa posłanki PiS Elżbiety Kruk. "Jedynka" PiS w na lubelskiej liście w wyborach do Europarlamentu powiedziała w środę: "Myślę, że Polska będzie krajem wolnym od LGBT".

Jakie są prawdziwe intencje PiS? Co szykuje PiS dla społeczności LGBT+, gdy strząśniemy z państwa puder - różowy trójkąt i obóz? Takie rozwiązanie było testowane i tysiące osób wtedy zginęło

- mówił radny Szolc.

Słowa wywołały oburzenie radnych Prawa i Sprawiedliwości. Radny Dariusz Lasocki ocenił, że słowa są haniebne i zapowiedział, że PiS szykuje w tej sprawie wniosek do Komisji Etyki. Z mównicy radny Lasocki nie omieszkał dodać, że orędowanie radnego Szolca na rzecz LGBT wynika z jego - jak mówił - "określonych preferencji seksualnych". - Są tutaj ludzie, których motorem działania jest orientacja seksualna, a to nie jest najważniejsza sfera człowieka - powiedział. 

Na wytknięcie orientacji seksualnej zareagował przewodniczący klubu PO-KO Jarosław Szostakowski.

Wiele w polityce słyszałem i mało mnie rusza, ale insynuowanie, że ktoś ma takie a nie inne poglądy polityczne ze względu na orientację seksualną jest niedopuszczalne. Bardzo proszę, żeby radny Lasocki przeprosił radnego Szolca

- powiedział Szostakowski.

Ta dyskusja osiągnęła poziom żenujący. Państwo nie szanują na tej sali już nikogo, a szczególnie mieszkańców. Mówimy przecież o tolerancji

- mówiła posłanka Joanna Wiśniewska-Najgebauer (KO) i również zapowiedziała, że żąda przeprosin dla Marka Szolca.

Radni PiS wyszli, radna SLD się wstrzymała

Żarliwa, ponad dwugodzinna dyskusja zakończyła się głosowaniem nad Projektem stanowiska Rady m.st. Warszawy w sprawie działań na rzecz równości, tolerancji i poszanowania praw człowieka w Warszawie. Przed nim radni PiS ostentacyjnie wyszli z sali. Projekt został jednak przyjęty: 37 radnych było za, jedna radna się wstrzymała, 18 nie zagłosowało.

X sesja Rady WarszawyX sesja Rady Warszawy Fot. UM Warszawa

Czym jest Deklaracja LGBT+?

Deklaracja LGBT+ to dokument podpisany przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Wśród jej najważniejszych zapisów są: stworzenie placówki interwencyjnej, która będzie schronieniem dla osób nieheteroseksualnych wyrzuconych z domu lub obawiających się o swoje życie w miejscu zamieszkania, stworzenie całodobowej infolinii skierowanej do osób LGBT+ doświadczających przestępstw z nienawiści, gdzie udzielana będzie pomoc psychologiczna i prawna czy przeciwdziałanie mowie nienawiści i przemocy słownej i fizycznej, aby skutecznie chronić osoby LGBT+.

Najwięcej manipulacji pojawiło się wokół punktu o zapewnieniu w warszawskich szkołach rzetelnej edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej, zgodnej ze standardami Światowej Organizacji Zdrowia. Politycy i działacze prawicowi twierdzą, że dzieci w przedszkolu będą "uczone masturbacji". Nie jest to prawda - taki zapis nie pojawia się w standardach WHO. Zajęcia dotyczą dzieci najwcześniej w 4 klasie szkoły podstawowej, są dobrowolne i za zgodą rodziców. - Moim celem po prostu jest ochrona wszystkich, którzy mają inne od większości poglądy, wygląd czy orientację. Moim celem jest to, aby żaden dzieciak nie popełnił samobójstwa w wyniku zaszczucia w szkole. Moim celem jest to, żeby nikt nie był szykanowany albo atakowany w warszawskim autobusie dlatego, że trzyma się z kimś za rękę, albo mówi w innym języku - tłumaczył Rafał Trzaskowski.

Zobacz wideo
Więcej o: