Morawiecki prosi o pomoc przed wyborami. Dlaczego? "My nie mamy mediów"

Czego może jeszcze brakować partii rządzącej przed nadchodzącymi wyborami? Premier Mateusz Morawiecki przekonywał w sobotę, że PiS "nie ma mediów". Dlatego też apelował, by zwolennicy wyszli do narodu i "prosili o poparcie".
Zobacz wideo

Na Gazeta.pl pisaliśmy już, że premier Mateusz Morawiecki podczas wizyty w Strzelinie w zasadzie potwierdził, że "piątka Kaczyńskiego" będzie wymagała zadłużenia się. Nie była to jednak jedyna ciekawa wypowiedź szefa rządu, gdy przebywał z wizytą na Dolnym Śląsku.

Morawiecki w Strzelinie apelował do zebranych na spotkaniu osób, by wykazali się zaangażowaniem i wyszli do znajomych, by przekonywać ich do Prawa i Sprawiedliwości. Tłumaczył, że są wyposażeni w "potężne argumenty", a jako przykład jednego z nich podał narrację opozycji z roku 2015, gdy ta krytykowała np. 500+.

Morawiecki: Nie mamy mediów, potężny biznes stoi za naszymi przeciwnikami

Teraz jednak - opisywał premier - opozycja "mówi co innego", ale nie ma wiarygodności. Morawiecki powiedział wtedy:

A my nie mamy mediów. Potężne media stoją za naszymi przeciwnikami politycznymi. Potężny biznes stoi za naszymi przeciwnikami, konkurentami politycznymi. My mamy was, ludzi. Ludzi, którzy muszą wyjść do narodu i prosić o poparcie, zaufanie.

Krytycy szybko zwrócili uwagę, że w ostatnim czasie na konto mediów publicznych trafiło ponad 1,2 miliarda złotych rekompensaty, a poparcia dla obecnej władzy raczej nie ukrywają niektóre tygodniki czy portale.

Nie tylko Morawiecki mówił o problemach PiS z mediami. Także prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w sobotę w Wieluniu stwierdził, że w Polsce nie ma równowagi medialnej. Jak mówił, "ogromna medialna przewaga" występuje po drugiej stronie sceny politycznej, przez co wiele osób może "nie wiedzieć jak jest naprawdę".

Zobacz wideo