10 tys. zł za wyłożenie prywatnych pieniędzy na kampanię do PE. "Rozważałem, ale to niemożliwe"

Paweł Kukiz-Szczuciński będzie "jedynką" na liście Kukiz'15 w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jak ustaliła Gazeta.pl, oferował ok. 10 tys. zł innym kandydatom z listy, jeśli wyłożą oni na własne kampanie prywatne pieniądze. Po co? Bo to podniesie wynik całej listy, a Kukiz-Szczuciński jest pierwszym w kolejce do mandatu. Potem, jak zapewnia, pomysł zarzucił.
Zobacz wideo

Wedle informacji Gazeta.pl taką propozycję Paweł Kukiz-Szczuciński złożył reszcie kandydatów z okręgu nr 10. Dlaczego? Tu w 2015 r. Kukiz'15 miał dobry wynik. Zdobył 9,6 proc. głosów w Małopolsce, a w woj. świętokrzyskim 9,41, podczas gdy w skali Polski było to 8,81 proc. Liderem listy Kukiz’15 w tym najbogatszym w euromandaty okręgu jest właśnie Paweł Kukiz-Szczuciński. Kukiz'15 ma szansę na mandaty w zasadzie tylko w trzech okręgach. Po pierwsze w okręgu obejmującym Małopolskę i Świętokrzyskie, a następnie w okręgach nr 6 i 7 (Dolny Śląsk wraz z Opolskiem, Śląsk). Z racji popularności w elektoracie Kukiz'15, nazwiska i stosunkowo wysokiego poparcia dla tej formacji w Małopolsce i Kielcach może się okazać jedynym europosłem Kukiz’15 albo być jednym z rodzynków. Stąd to jemu właśnie najbardziej zależy na mobilizacji kandydatów i działaczy. 

A to umiarkowana mobilizacja i brak struktur zawsze były kłopotem Kukiz’15. Teraz klub Kukiz’15 ma 26 posłów, z których część będzie kandydować do Parlamentu Europejskiego. Ma też sieć biur poselskich i stowarzyszenie, ale ten układ nie jest partyjną sprawnie działającą maszynerią. Bez maksymalnego zaangażowania w kampanię Kukiz’15 może być minimalnie pod progiem wyborczym (pięć procent). A jeśli będzie nieco ponad nim, to Kukiz-Szczuciński jest pierwszy do objęcia mandatu europosła spośród kukizowców.

"Nie ma co ludziom mydlić oczu, że każdy ma szanse"

Jeśli zatem inni kandydaci Kukiz’15 z listy, zwłaszcza w okręgu nr 10, wyłożyliby prywatne środki na kampanię, to z pewnością by to pomogło "jedynce". Sami i tak są bez szans na mandat, więc nie mieliby motywacji, by wykładać prywatne pieniądze. Zwrot 10 tysięcy zł od "jedynki", na której mandat by pracowali, zmieniłby postać rzeczy. 

W rozmowie z nami lider listy Kukiz’15 w Małopolsce i Świętokrzyskiem mówi tak: - Rzeczywiście rozważałem zrefundowanie takich wydatków do pewnej kwoty, z uwagi na fakt, iż istotnie to "jedynka" ma największe szanse na mandat i nie ma co ludziom mydlić oczu, że każdy ma szanse.

Jak dodaje, po konsultacji z prawnikami uznał, że takie rozwiązanie nie jest możliwe. - Zatem po prostu będę sam finansował swoją kampanie, a reszta kandydatów w zależności od tego, na ile potraktują to promocyjnie - dodaje Paweł Kukiz-Szczuciński.

Każdy europoseł ma możliwość zatrudnienia wielu asystentów. Czy to nie będzie więc motywacja dla kandydatów z odleglejszych pozycji? - Gdybym się dostał do PE, to zamierzam się kierować przede wszystkim kluczem kompetencyjnym, natomiast bez wątpienia osoby zaangażowane w projekt będą siłą rzeczy mieć szanse na zatrudnienie po spełnieniu szeregu warunków. Natomiast to niespecjalnie dotyczy eurolisty. Choćby z tego powodu, że tam (na listach do PE - red.) znajdą się osoby, jak choćby posłowie, którzy będę kandydować w wyborach, czy też osoby, które mają obecnie bardzo dobrą pracę i z pewnością nie będą zainteresowane pracą dla europosła.

Jak jednak dodaje, złożył deklarację, że w każdym z okręgów poselskich składających się na eurookręg (dwa regiony: Małopolska i woj. świętokrzyskie) otworzy biura, "co - mówi - jest bardzo istotne dla działaczy".

Zobacz wideo
Więcej o: