Ile zarabia Robert Biedroń? Lider Wiosny w Gazeta.pl bez ogródek: Osiem tysięcy miesięcznie

O finansach Wiosny pisano i mówiono w ostatnim czasie sporo. Lider partii Robert Biedroń w rozmowie z Gazeta.pl wyjawił za to, ile zarabia miesięcznie - to osiem tysięcy złotych. Wyraził też nadzieję, że na listach Wiosny pojawi się Joanna Scheuring-Wielgus, bo jego ugrupowanie "potrzebuje takich parlamentarzystek".
Zobacz wideo

Lider partii WiosnaRobert Biedroń w przedpołudniowej rozmowie w Gazeta.pl już na samym początku został zapytany przez Piotra Maślaka o sprawę deklaracji LGBT+ podpisanej przez Rafała Trzaskowskiego. Przyznał, że popiera tę decyzję prezydenta Warszawy. - To było bardzo odważne, mówiłem to już wcześniej - powiedział.

Według Biedronia Koalicja Europejska powinna pójść za ciosem i karta LGBT+ powinna być w programie KE. Zastrzegł jednak, że obecna sytuacja to wina Platformy Obywatelskiej.

- Kaczyński nie wyciągałby tych wszystkich demonów, strachów, gdyby PO wprowadziła związki partnerskie, ustawę o przeciwdziałaniu przestępstw z nienawiści. Dzisiaj byłoby ciężko tak straszyć Polaków - wskazał.

Ile zarabia Robert Biedroń? "8 tysięcy miesięcznie w IMD"

W Gazeta.pl Robert Biedroń wyraził też nadzieję, że Joanna Scheuring-Wielgus z partii Teraz! Ryszarda Petru wystartuje z list Wiosny do Parlamentu Europejskiego. - To jedna z najlepszych parlamentarzystek tej kadencji. My potrzebujemy takich polityków. Nie podjęła jeszcze decyzji (czy wystartuje - red.), ale dostała propozycję - powiedział. Zaznaczył, że Scheuring-Wielgus jest na tyle znana, że może startować z każdego okręgu.

Piotr Maślak wspomniał, że Biedroń wiele mówi o jawności zarobków polityków, stąd padło pytanie o jego wynagrodzenie. Robert Biedroń od razu odparł: - Osiem tysięcy miesięcznie (nie sprecyzował czy chodzi o kwotę brutto czy netto - red.).

Za co? - Jestem szefem Instytutu Myśli Demokratycznej i tam pracuję od wielu miesięcy i tyle zarabiam - doprecyzował.

Sam Instytut - jak mówił Biedroń - ma wielu sponsorów, także międzynarodowych. - Pytano nas o finanse Wiosny. Jako jedyna z partii politycznych 10 marca przekazaliśmy wszystkie informacje o finansach. Ujawniliśmy je, mam nadzieję, że PiS i PO też to zrobią - powiedział lider Wiosny.

Zobacz wideo

***

Deklaracja LGBT+ to dokument podpisany przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Wśród jej najważniejszych zapisów są: stworzenie placówki interwencyjnej, która będzie schronieniem dla osób nieheteroseksualnych wyrzuconych z domu lub obawiających się o swoje życie w miejscu zamieszkania, stworzenie całodobowej infolinii skierowanej do osób LGBT+ doświadczających przestępstw z nienawiści, gdzie udzielana będzie pomoc psychologiczna i prawna czy przeciwdziałanie mowie nienawiści i przemocy słownej i fizycznej, aby skutecznie chronić osoby LGBT+.

Najwięcej manipulacji pojawiło się wokół punktu o zapewnieniu w warszawskich szkołach rzetelnej edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej, zgodnej ze standardami Światowej Organizacji Zdrowia. Politycy i działacze prawicowi twierdzą, że dzieci w przedszkolu będą "uczone masturbacji". Nie jest to prawda - taki zapis nie pojawia się w standardach WHO. Zajęcia dotyczą dzieci najwcześniej w 4 klasie szkoły podstawowej, są dobrowolne i za zgodą rodziców. - Moim celem po prostu jest ochrona wszystkich, którzy mają inne od większości poglądy, wygląd czy orientację. Moim celem jest to, aby żaden dzieciak nie popełnił samobójstwa w wyniku zaszczucia w szkole. Moim celem jest to, żeby nikt nie był szykanowany albo atakowany w warszawskim autobusie dlatego, że trzyma się z kimś za rękę, albo mówi w innym języku - tłumaczył Rafał Trzaskowski.