Były agent twierdzi, że w CBA zatuszowano skandal obyczajowy z udziałem polityka PiS

Były agent CBA twierdzi, że w służbie zatuszowano skandal obyczajowy dotyczący polityka PiS. Opisał to w pismach do premiera i Ernesta Bejdy, do których dotarło Radio ZET. Rozgłośnia opublikowała też stenogramy z rozmów z agentem. Relacji agenta zaprzecza CBA, które opublikowało dementi w tej sprawie.
Zobacz wideo

Radio ZET opisuje, że jeden z byłych agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego oskarża CBA o "zatuszowanie" skandalu obyczajowego z udziałem polityka Prawa i Sprawiedliwości. Agent, który od czerwca 2018 roku jest poza służbą, twierdzi, że w lipcu 2017 roku otrzymał nagranie "rejestrujące wizytę polityka PiS z Podkarpacia w agencji towarzyskiej".

Jednak, zamiast prowadzić śledztwo w tej sprawie, to wobec niego wszczęto śledztwo sprawdzające, wysłano go też na badania psychiatryczne. W maju 2018 roku agent pisał w tej sprawie do premiera Mateusza Morawieckiego i szefa CBA Ernesta Bejdy, podnosząc, że z opisywane przez niego nagranie zniknęło z CBA.

Po wysłaniu tego pisma z agentem rozmawiał departament kadr i departament śledczy - obydwie z tych rozmów zarejestrowano, a stenogramy z nich upubliczniło Radio ZET.

Na nagraniach można usłyszeć m.in. "cel tego przesłuchania będzie taki, żeby pan pewnym rzeczom, które Pan napisał, zaprzeczył". Pojawia się też wątek nagrania opisywanego przez byłego agenta CBA. Śledczy z departamentu operacyjno-śledczego, który go przesłuchiwał pytał, czy Ernest Bejda wiedział o wideo.

- Rozmawiałem z szefem Bejdą w grudniu, bo dopiero mogłem wejść w grudniu do niego od, k..., sierpnia. Rozmawiałem i powiedziałem mu, że takie nagrania są - odpowiada agent.

CBA o doniesieniach byłego agenta: Nieprawdziwe

Sprawę skomentowało już CBA, które wskazuje, że agent został zwolniony w maju 2018 roku, natomiast wcześniej prowadzono wobec niego "kontrolne postępowanie sprawdzające", przez co był odsunięty od informacji niejawnych.

Tezy, o których mówi wskazane na wstępie pismo, były weryfikowane przez CBA. Nie potwierdzono opisywanych przez b. funkcjonariusza wydarzeń. Co więcej, sam autor pisma nie dostarczył żadnych dowodów w opisywanej przez siebie sprawie. Z dotychczas wykonanych czynności wynika jednoznacznie, że pismo b. funkcjonariusza CBA jest nieprawdziwe
Zobacz wideo