Żona Andrzeja Zybertowicza pisze do RPO. "Mój mąż jest obiektem brutalnego hejtu"

"Mam już tego dość. Mam dość grożenia memu mężowi [...] grożenia kolejnymi pozwami, karami pieniężnymi, nawoływaniami do potępiania czy, w końcu, grożenia przemocą" - pisze w liście do Rzecznika Praw Obywatelskich Katarzyna Zybertowicz, żona dorady prezydenta RP.
Zobacz wideo

Na początku lutego, w związku z 30. rocznicą rozpoczęcia obrad przy Okrągłym Stole, w Pałacu Prezydenckim zorganizowano dla licealistów debatę oksfordzką. Jednym z jurorów debaty był prof. Andrzej Zybertowicz. W pewnym momencie wypowiedzi prezydencki doradca zacytował słowa Andrzeja Gwiazdy.

Wtedy nie uświadamialiśmy sobie, w jakiej rzeczywistej kondycji jest władza. Tak jak do dziś wielu obserwatorów nie uświadamia sobie, jak głęboka prawda była w komentarzu Andrzeja Gwiazdy, który powiedział, że podczas obrad Okrągłego Stołu komuniści podzielili się władzą z własnymi agentami

- powiedział prof. Zybertowicz.

Po tych słowach na doradcę Andrzeja Dudy spadła lawina krytycznych komentarzy. Komentujący pytali, do której z tych kategorii należy zaliczyć braci Kaczyńskich, którzy też brali udział w Okrągłym Stole, a także zarzucali mu, że mówi "głupstwa".

W efekcie 37 byłych opozycjonistów - m.in. Ryszard Bugaj, Władysław Frasyniuk, Andrzej Celiński, Aleksander Hall, Adam Strzembosz, Henryk Wujec i Andrzej Zoll - zażądali od niego przeprosin w czerech dziennikach i serwisach internetowych oraz wpłacenia 50 tys. zł na WOŚP.

Żona Zybertowicza pisze do RPO: Mój mąż jest obiektem brutalnego hejtu

W obronie Andrzeja Zybertowicza stanęła jego żona, Katarzyna. W napisanym 1 marca liście do Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara napisała: "od lat współdoświadczam ataków na mego męża ze strony niektórych osób (...) niejednokrotnie graniczących z podłością" - brzmi fragment listu, cytowany przez wPolityce.pl.

Katarzyna Zybertowicz odniosła się też do działań byłych opozycjonistów, które jej zdaniem są "próbą zastraszenia i finansowego zniszczenia". Poprosiła RPO, by pomógł w "ostudzeniu emocji".

"Jak bowiem inaczej rozumieć postawę grupy 37 grożących pozwem? Czy sprawdzili ceny ogłoszeń, których domagają się w swoim 'Wezwaniu', w każdym ze wskazanych dzienników oraz na portalach internetowych? (...) Trzeba nie mieć umiaru albo być oderwanym od życia przeciętnej polskiej rodziny, by dodatkowo domagać się jeszcze wpłaty 50 tysięcy złotych - sumy przekraczającej moją roczną pensję!" - napisała Zybertowicz.

W liście kobieta prosi też o "wyciągnięcie lekcji z tragedii, która tak niedawno miała miejsce w Gdańsku", nawiązując do tragicznej śmierci Pawła Adamowicza. "Dwie córki straciły ukochanego ojca. Ja też mam kilkunastoletniego syna, który coraz bardziej niepokoi się, czy ktoś nie zrobi ojcu krzywdy" - napisała. "Mój mąż jest obiektem brutalnego hejtu" - podsumowała.