Ambasador Magierowski: Gdy usłyszałem o "polskim mleku", nie byłem wściekły, lecz zasmucony

"Miałem gorzkie poczucie, że wszystkie moje wysiłki zmierzające do pojednania i lepszego zrozumienia między naszymi narodami zostały zdeptane w ciągu trzech sekund" - napisał ambasador Polski w Izraelu w tekście dla "Jerusalem Post". Rozważając kwestię współodpowiedzialności Polaków za Holocaust, Magierowski przytoczył historie swoich babć oraz niemiecką politykę historyczną.
Zobacz wideo

- To zdumiewające, że nowo mianowany minister spraw zagranicznych Izraela przytacza tak haniebną i rasistowską ocenę. To całkowicie niedopuszczalne - napisał Marek Magierowski, kiedy ponad tydzień temu szef izraelskiej dyplomacji Israel Kac powiedział, że "Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki".

W poniedziałek "Jerusalem Post" opublikował tekst autorstwa polskiego ambasadora, w którym odnosi się on do napięć pomiędzy Polską a Izraelem oraz kwestii polskiej odpowiedzialności z Holocaust. 

Czytaj więcej: Media: Israel Kac nie żałuje wypowiedzi, że "Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki"

"Zmarłym należy się szacunek"

W tekście Magierowski przytacza dramatyczne wojenne historie swoich babć. Wspomina, że kobiety z powodu przeżytej traumy pod niemiecką okupacją, niechętnie wracały w opowieściach do tych czasów.

- Dziś, gdy niektóre osoby sugerują, że te dzielne kobiety były częściowo odpowiedzialne czy winne temu, co stało się podczas Holokaustu w okupowanej Polsce, mogę tylko powiedzieć: mówicie do zmarłych. A zmarłym należy się szacunek - stwierdził.

- Gdy usłyszałem o "polskim mleku", nie byłem wściekły, nie byłem smutny, byłem zasmucony. Miałem gorzkie poczucie, że wszystkie moje wysiłki zmierzające do pojednania i lepszego zrozumienia między naszymi narodami zostały zdeptane w ciągu trzech sekund - napisał ambasador.

- Nigdy nie oczekiwałem przebaczenia. Oczekiwałem rzeczowej i uczciwej debaty. Taka debata jeszcze się nie zaczęła - ocenił.

Czytaj więcej: Mateusz Morawiecki w "Haaretz" o słowach szefa MSZ Izraela: To nic innego jak rasizm

Współodpowiedzialność Polaków?

Magierowski przywołał też deklarację niemieckiego kanclerza Konrada Adenauera z 27 września 1951 roku, w której przekonywał m.in., że "u większości narodu niemieckiego zbrodnie popełnione na Żydach wywoływały odrazę i większość nie brała w nich udziału... Bardzo wielu Niemców wykazywało gotowość do pomocy żydowskim współobywatelom, ponosząc osobiste ryzyko".

- Zastanawiam się, dlaczego w tym specyficznym kontekście rozgrzeszenie 'niemieckiego narodu' jest akceptowalne, podczas gdy na jakąkolwiek wzmiankę o 'Polakach ratujących Żydów' podnosi się larum - napisał Magierowski.

- Co powiedziałyby, gdyby żyły, moje babcie, słysząc o "polskiej współodpowiedzialności" za ludobójstwo, zorganizowane i przeprowadzone przez Wehrmacht, Waffen-SS, Gestapo?" - pyta ambasador.

- Moje babcie nie były mściwe. Nigdy nie oczekiwały przeprosin ani rekompensat za to, co Niemcy wyrządzili im i ich rodzinom. Odeszły w pokoju - podsumowuje Magierowski.