"Osoby często protestujące są osobami publicznymi". Jacek Kurski tłumaczy się z publikacji wizerunków

"Osoby regularnie uczestniczące w demonstracjach są osobami publicznymi" - uważa prezes TVP Jacek Kurski. Chodzi o materiał "Wiadomości", w którym opublikowano wizerunki dziesięciu osób uczestniczących w proteście przed TVP Info.
Zobacz wideo

TVP ujawniła na początku lutego dane osób, które protestowały przed siedzibą TVP Info. Chodzi o materiał "Wiadomości" z 4 lutego, w którym przy okazji relacji z incydentu, w którym uczestniczyła Magdalena Ogórek, pokazano plansze ze zdjęciami i nazwiskami dziesięciu osób, które miały tego dnia protestować. Czytaj więcej>>>

Osoby, których wizerunki upubliczniono, zapowiedziały już pozew dla "Wiadomości". Dwie z nich straciły przez to pracę.

Jacek Kurski: Osoby często protestujące osobami publicznymi

Po emisji materiału TVP została ostro skrytykowana przez środowisko dziennikarskie oraz polityków. Mówiło się, że ujawnienie personaliów tych dziesięciu osób było nie tylko złamaniem prawa, ale i przekroczeniem granic. Miało też swoje konsekwencje dla poszkodowanych, jednej z nich grożono śmiercią, pobiciem i gwałtem

W sprawę zaangażował się również Stanisław Trociuk, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich. Trociuk był zaniepokojony tym, co zrobiła Telewizja Polska i poprosił jej prezesa Jacka Kurskiego o wyjaśnienia.

Odpowiedź prezesa Kurskiego opublikowano na stronie RPO. Jacek Kurski pisze w niej, że osoby uczestniczące w protestach przed Telewizją nie wnosiły do ekipy dziennikarskiej TVP o niepublikowanie ich wizerunków. "Ostentacyjnie przechadzały się przed kamerami TVP, udzielały wypowiedzi nt. ataku na panią Ogórek, a niektóre wręcz szczyciły się swoim zachowaniem" - pisze prezes TVP.

W odpowiedzi czytamy również, że TVP zdecydowała się na publikację wizerunków protestujących, ponieważ uznano ich za osoby publiczne. Zdaniem Jacka Kurskiego osoby te uczestniczyły bowiem w wielu manifestacjach i demonstracjach, a część z nich była ich koordynatorami lub pełni funkcje polityczne bądź do niedawna je pełniła. 

Prowadzą zatem działalność publiczną, czyli de facto zgadzają się na ograniczenie własnego prawa do prywatności, czyli de facto zgadzają się na ograniczenie własnego prawa do prywatności

- ocenia prezes TVP.

Według prezesa TVP osoby regularnie uczestniczące w demonstracjach i kierujące nimi są osobami publicznymi i jako takie muszą liczyć się ze zwiększonym zainteresowaniem społeczeństwa w sprawach dotyczących ich działalności zawodowej i społecznej.

Więcej o: