Mazurek o Kujdzie: "Jarosław Kaczyński nic o tym nie wiedział. Jest to dla nas zaskoczenie"

"Ja tego nie wiedziałam, Jarosław Kaczyński też nic o tym nie wiedział" - mówiła na konferencje prasowej rzecznik PiS Beata Mazurek. "Czy będzie dymisja - nie wiem" - oświadczyła.
Zobacz wideo

W piątek "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że Kazimierz Kujda - prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i były wiceprezes spółki Srebrna - był zarejestrowany jako tajny współpracownik PRL-owskich służb, a w SB nadano mu pseudonim "Ryszard". 

- To była dla nas informacja nowa, to nas zaskoczyło - oświadczyła podczas konferencji prasowej rzecznik PiS Beata Mazurek.

- Nie wiedzieliśmy też oczywiście o tym dlaczego i z jakiego powodu dokumenty pana Kujdy były w zbiorze zastrzeżonym - dodała.

Pytana przez dziennikarzy o konsekwencje ujawnionych informacji stwierdziła: - Dzisiaj jest sytuacja taka, że wydał oświadczenie pan Kujda, że jest gotowy poddać się weryfikacji czy złożyć swoją sprawę do sądu, udostępnić dokumenty, które są w zasobach IPNu i zobaczymy co dalej.

Dziennikarze dopytywali, czy Kujda powinien ustąpić.

- Decyzji - bo rozumiem, że o to Pani pyta - jeżeli chodzi o jego sprawę zawodową, czy będzie na stanowisku czy nie, ja takiej wiedzy, co on zrobi, nie mam - odpowiedziała Mazurek, po czym dodała:

Pani redaktor, ja po pierwsze tych materiałów nie znam, po drugie, tak jak powiedziałam, nikt z naszego środowiska o przeszłości pana Kujdy nie wiedział. Ja nie będę tego oceniała, niech ocenią to ci, którzy się na tym znają, niech to oceni sąd - kontynuowała Mazurek.

- Jest to dla nas zaskoczenie, nie ukrywam. Natomiast w tej chwili to, co możemy zrobić? Ja czekam na kolejny ruch, czyli złożenie dokumentów do sądu. Czy będzie dymisja - nie wiem - skwitowała Mazurek.