Pracowała w MON, zatrzymało ją CBA. Agnieszka M. wciąż jest dyrektorką w państwowej spółce

Agnieszka M., którą Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało wraz z byłym rzecznikiem MON Bartłomiejem M., wciąż zasiada na dyrektorskim stanowisku w państwowej instytucji i pobiera wysoką pensję. Zajmuje się między innymi audytami i koordynowaniem kontroli wewnętrznych.
Zobacz wideo

28 stycznia CBA zatrzymało sześć osób w związku z nadużyciami w Ministerstwie Obrony Narodowej i Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Są wśród nich m.in. były poseł PiS Mariusz Antoni K., były rzecznik MON Bartłomiej M., były członek zarządu PGZ Radosław O. oraz urzędniczka Agnieszka M, która w MON zajmowała się organizowaniem wystaw. W jej sprawie nie było wniosku o tymczasowy areszt. Po wpłaceniu 100 tysięcy złotych poręczenia wyszła na wolność.

Agnieszka M. dyrektorką w PGW "Wody Polskie". Zajmuje się audytami

Agnieszce M. grozi do 10 lat więzienia. Jak wynika z ustaleń WP.pl, urzędniczka mimo ciążących na niej zarzutów wciąż zasiada na dyrektorskim stanowisku w Państwowym Gospodarstwie Wodnym "Wody Polskie". Stanowisko dyrektora Departamentu Kontroli i Audytu Wewnętrznego objęła w maju 2018 roku. Zajmuje się tam m.in. koordynowaniem "spraw w zakresie kontroli wewnętrznych", a jej pensja - podobnie jak pensje innych dyrektorów w PGW - mieści się w przedziale od 8,5 tys. do 11 tys. złotych brutto miesięcznie. 

Daniel Kociołek z wydziału komunikacji PGW informuje, że kierownictwo spółki przyjęło informacje na temat zatrzymania Agnieszki M. "z zaskoczeniem", a do jej pracy nie było wcześniej żadnych zastrzeżeń.

- Sprawę znamy z doniesień medialnych. Liczymy na szybkie wyjaśnienie przez uprawomocnione organy. Obecnie dyrektor jest nieobecna w pracy. Po powrocie, na czas wyjaśnienia sprawy, nie będzie pełniła funkcji dyrektora, co wiąże się ze zmianą wynagrodzenia - mówi Kociołek w rozmowie z WP.pl.

Agnieszka M. powstrzymała występ harcerzy na Westerplatte

O Agnieszce M. zrobiło się głośno we wrześniu 2017 roku. To wtedy podczas obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte była pracownica MON powstrzymała przedstawiciela Związku Harcerstwa Polskiego Artura Lemańskiego przed odczytaniem tradycyjnego apelu poległych na Westerplatte. W zastępstwie za niego na mównicę wyszedł żołnierz Żandarmerii Wojskowej, a media obiegło nagranie, na którym widać, jak Agnieszka M. w ostatniej chwili powstrzymuje harcmistrza przed wystąpieniem słowami "proszę stać". Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz ocenił wówczas zachowanie pracowników MON jako "skandaliczne" i zarzucił resortowi niedotrzymanie wcześniejszych ustaleń. 

Czytaj więcej: Harcerz nie mógł odczytać apelu na Westerplatte. Kancelaria Dudy chce wyjaśnień od MON

Więcej o: