Wiceminister przekonywał, że "S" była prawicowa. Mówił też o feministkach, które zabijają dzieci

Europejskie Centrum Solidarności zebrało pieniądze i odrzuciło propozycję ministerstwa kultury. Pytany o tę sprawę Jarosław Sellin mówił, że ECS jest traktowany przez "PO i jej akolitów" jak partyjna siedziba, a Władysława Frasyniuka i jego zwolenników porównał do "partii bolszewickiej".
Zobacz wideo

Gdańskie Europejskie Centrum Solidarności poprzez zbiórkę na Facebooku, a także wpłaty na subkonto, zebrało jak dotąd ponad 5,8 mln złotych. Zbiórka była efektem sporu na linii ECS-Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

MKiDN najpierw obcięło dotację ECS, by później zaproponować, że przywróci część finansowania, jeżeli to resort będzie mógł wskazywać m.in. wicedyrektora ECS. Takie propozycje Centrum odebrało jako próby wpływania polityków na jego działania.

Ostatecznie na Facebooku zebrano 3 miliony złotych (o taką kwotę zmniejszono dotację dla ECS), a przez bezpośrednie wpłaty na konto - 2,8 mln. - Ja się zawsze cieszę, jeżeli obywatele swoje prywatne środki przeznaczają na kulturę, na wydarzenia kulturalne, również na instytucje kultury - komentował to w Radiu ZET wiceminister kultury Jarosław Sellin.

Sellin: Konferencja Rady ECS zamieniła się w wiec partyjno-polityczny

Jak podkreślał, wcześniej ECS, otrzymywał 7 milionów złotych, mimo tego, że ministerstwo było zobowiązane do płacenia 4 mln rocznie. Dlaczego to się zmieniło? - Są ku temu powody. Polityczne - odpowiedział Sellin.

Dopytywany o tę polityczność ECS, wiceminister kultury powiedział:

A nie widziała pani, co się wydarzyło w sobotę w ESC? Jak konferencja prasowa części członków rady ESC zamieniła się w więc partyjno-polityczny o charakterze agitacyjnym i wyborczym? Nie zauważyła pani tych cytatów: "Odsuniemy PiS od władzy", "Zabierzemy PiS-owi..."?

Dalej Jarosław Sellin opowiadał, że zwracano uwagę dyrektorowi ECS Basilowi Kerskiemu, że Centrum jest "traktowane przez polityków PO i jej akolitów niemalże jak siedziba partyjna". Prowadząca program w Radiu ZET przypomniała przy okazji słowa Władysława Frasyniuka, członka Rady ECS, który mówił, że propozycje resortu kultury są obraźliwe.

- I on ma właśnie jeden głos więcej, a nawet więcej głosów więcej, jeśli chodzi o pewien podział polityczny, który tam jest. I on, i jego grupa zachowują się jak partia bolszewicka, zawłaszczając sobie tę instytucję - skwitował.

Prawicowa "Solidarność" i zabijanie dzieci

Wcześniej w programie "Warto rozmawiać" w TVP Info, Sellin mówił, że przestrzeń w ECS jest wynajmowana organizacjom feministycznym, które "bardzo mocno walczą o poszerzenie prawa do zabijania dzieci", natomiast nie słyszał, by miejsce do działania miały tam środowiska konserwatywne i tzw. pro-life.

I to się wszystko dzieje w ECS-ie, który jest spadkobiercą dziedzictwa Solidarności. Solidarności, która jak walczyła, to na płotach Stoczni Gdańskiej jakie były symbole? Krzyż, papież Jan Paweł II, Matka Boska Częstochowska. Cały karnawał Solidarności, walka razem z polskim Kościołem przeciwko komunizmowi, opór przeciwko lewicowemu ateistycznemu reżimowi, a tymczasem tam znalazły przestrzeń do działania organizacje, które mają charakter lewicowy

- mówił Sellin, a jego słowa zostały stanowczo skrytykowane. "To przeczytaj sobie, chłopie, 21 postulatów. Są na wskroś lewicowe. Odkrycie wiceministra - do dziedzictwa 'S' mają prawo Rybak i Międlar, ale nie Bujak, Frasyniuk czy Bugaj" - oburzył się politolog Marek Migalski.

"Pan Sellin chciałby wygumkować z historii Solidarności Karola Modzelewskiego, Jacka Kuronia, Tadeusza Kowalika, Jana Józefa Lipskiego, Piotra Ikonowicza, Grzegorza Ilkę, Ryszarda Bugaja i wielu, wielu innych. Niedoczekanie!" - napisał Adrian Zandberg z partii Razem.

Więcej o: