Morawiecki chciał znać wydatki państwowych spółek na reklamę. Największe firmy odmówiły

Jacek Gądek
Pod koniec 2018 r. szef kancelarii premiera - powołując się na uchwaloną przez PiS ustawę o nadzorze nad spółkami Skarbu Państwa - zażądał informacji, komu i ile płacą te firmy za promocję. Spółki notowane na giełdzie - powołując się na inną ustawę - odmówiły premierowi.

Jak ujawniliśmy pod koniec minionego roku, szef KPRM Michał Dworczyk wysłał do spółek z udziałem Skarbu Państwa pismo z żądaniem informacji. "Zwracam się - pisał - z prośbą o przekazanie (...) szczegółowego zestawienia wydatków Spółki na cele marketingowe, komunikacyjne, wizerunkowe i sponsoringowe" w latach 2017 i 2018. I dalej z pisma szefa KPRM: "Dla każdego typu wydatków proszę o informację, jakie dokładnie firmy/organizacje/instytucje/osoby fizyczne były zleceniobiorcami/beneficjentami tych działań i jakie kwoty zostały im wypłacone".

Pismo trafiło do 27 spółek SP, które bezpośrednio nadzoruje premier Mateusz Morawiecki. To m.in. Grupa Azoty, Lotos, Giełda Papierów Wartościowych, Poczta Polska, Orlen, PKO BP i PZU.

Jedna z osób pracujących w takiej spółce dziwiła się takiemu żądaniu. - Jesteśmy zdziwieni, że jako spółkę giełdową zmusza się nas do udzielania takich informacji jednemu akcjonariuszowi, a nie wszystkim - mówiła. Kancelaria premiera argumentowała z kolei, że realizuje jedynie wymóg ustawy o zasadach zarządzania mieniem państwowym. - Katalog wydatków podlegających szczególnemu nadzorowi w spółkach z udziałem Skarbu Państwa wprowadzony przepisami ustawy [o zasadach zarządzania mieniem państwowym z 2016 r.] został sporządzony w celu zwiększenia transparentności wydatków - podkreślało Centrum Informacyjne Rządu.

KPRM-owi, jak nas informuje, wszystkie spółki coś odpisały. Ale jak? Po pierwsze: spółki zastrzegały, że dane o ich wydatkach promocyjnych stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa i bez ich zgody kancelaria premiera nie może ich udostępniać ani publikować. Część odpowiedziała, że w ogóle nie ponosiła wydatków na cele komunikacyjne.

Z kolei spółki notowane na giełdzie - a więc te najcenniejsze i wydające na promocję największe kwoty - odmówiły premierowi informacji o swoich wydatkach. Odesłały szefa rządu do swoich informacji bieżących i okresowych, które spółki publiczne są zobowiązane publikować. Dlaczego?

Ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych mówi w art. 20.: "Emitenci papierów wartościowych dopuszczonych do obrotu na rynku regulowanym są obowiązani zapewnić posiadaczom papierów tego samego rodzaju, w takich samych okolicznościach, jednakowe traktowanie". Słowem: spółki giełdowe nic nie powiedzą premierowi, bo to dzieliłoby akcjonariuszy na lepiej i gorzej poinformowanych.

KPRM - jak nas informuje Centrum Informacyjne Rządu - po otrzymaniu informacji od spółek SP (z wyłączeniem tych najcenniejszych), nie wystosowała żadnych zaleceń "co do zmian w wydatkach reklamowych i na promocję".

Zobacz wideo