"Sieci" o kulisach pracy Bart這mieja M. "Gdy rozbola go z帳, w軼ieka si, 瞠 kogo wyp***"

Tygodnik "Sieci" opisuje, jak wygl康a豉 praca z by造m rzecznikiem MON Bart這miejem M. Osoby, kt鏎e pozna造 m這dego protegowanego Antoniego Macierewicza, wskazuj, 瞠 na "audiencje" do niego godzinami czekali nawet genera這wie. Przytoczyli te opowie嗆 o bol帷ym z瑿ie, kt鏎a mog豉 zako鎍zy si czyim zwolnieniem.
Zobacz wideo

W tygodniku "Sieci" opublikowano tekst Marka Pyzy i Marcina Wikły o Bartłomieju M., byłym rzeczniku MON, który w ostatnich dniach usłyszał zarzut powoływania się na wpływy w resorcie. Rozmówcy tygodnika opowiedzieli, jak wyglądała praca z M., a jego styl dziennikarze opisują jako "komunistyczny".

- Niczym pierwszy sekretarz z czasów słusznie minionych, rozparty wygodnie w swoim fotelu. Pod jego gabinetem ustawiały się kolejki interesantów, a on łaskawie decydował, kiedy i kogo przyjmie. To było żenujące, gdy wysocy szarżą wojskowi, nawet genera這wie, czekali na audiencję po kilka godzin. A gdy się już dostali do środka, to zdarzało się, że musieli jeszcze poczekać, aż pan rzecznik zje - opowiada "Sieciom" była pracownica MON.

"Gdy rozbolał go ząb, wściekał się, że kogoś wyp***"

Poza tym z relacji osób, które miały okazję poznać Bartłomieja M., wynika, że ten "uwielbia słodycze". 

Czekoladki pochłaniał kilogramami. Pewnego dnia rozbolał go ząb. Wściekał się i wykrzykiwał, że jeśli będzie go dłużej boleć, to kogoś wyp... z roboty. Do szpitala wojskowego jechało z nim trzech pułkowników - opowiadają rozmówcy tygodnika.

Ich zdaniem M. to "zdemoralizowany typ", który przez dłuższy czas nie miał władzy w polityce, a gdy ostatecznie ją otrzymał, stał się "bardzo niebezpieczny". Były rzecznik MON miał być łasy też nie tylko na słodycze, ale też na pochwały i doceniał te osoby, które nie szczędziły mu pochlebstw. 

Pracownicy MON nie ukrywają, że trudno im było zrozumieć, jak taka osoba mogła wkraść się w łaski Antoniego Macierewicza, ówczesnego ministra obrony narodowej. Macierewicz zresztą bardzo mocno broni swojego pupila, nawet po tym, jak władze PiS zdecydowały o wykluczeniu Bartłomieja M. z partii. 

Wi璚ej o: