Nowe przekazy dnia PiS: "kręci się z tego aferę", "fundacja nigdy nie wspierała PiS"

Jacek Gądek
Gazeta.pl dotarła do przekazów dnia rozsyłanych w PiS. Politycy tej formacji mają przekonywać, że "z rzekomej bomby zrobił się niewypał" i dziękować "Gazecie Wyborczej" za laurkę dla Jarosława Kaczyńskiego. Szef klubu PiS recytuje przez kamerami żarty z przekazów.
Zobacz wideo

Przekazy dnia Prawa i Sprawiedliwości to w praktyce wytyczne centrali partii dla swoich polityków, jak mają się wypowiadać publicznie. Tworzenie takich wytycznych jest normą w dużych formacjach politycznych. Platforma Obywatelska też ma swoje "oficjalne stanowiska" zwane "OS-ami".

Przekazy PiS są najistotniejsze w momentach krytycznych, a takim właśnie jest publikacja przez "Gazetę Wyborczą" kolejnych taśm z rozmów ws. budowy biurowca na działce należącej do spółki Srebrna - finansowego zaplecza PiS.

W przekazach dnia (wcześniejsze cytowała "GW") dotyczących taśm PiS radzi drwić z "Gazety Wyborczej" i bić w opozycję. Poznaliśmy treść przekazów PiS z dwóch dni - z 29 i 30 stycznia.

Platforma atakuje, PiS żartuje

Posłowie Platformy Obywatelskiej Krzysztof Brejza, Marcin Kierwiński i Cezary Tomczyk złożyli zawiadomienie do prokuratury. Według nich Jarosław Kaczyński mógł się dopuścić płatnej protekcji, powoływania się na wpływy i przekroczenia uprawnień jako posła w celu osiągnięcia korzyści majątkowych. Posłowie PO zarzucili prezesowi PiS, że "oświadczył nieprawdę" w swoim oświadczeniu majątkowym, ponieważ "wpisał, że nie dotyczy go sprawa prowadzenia działalności gospodarczej".

- Apelujemy po raz kolejny do Jarosława Kaczyńskiego o ujawnienie całego majątku - mówił Brejza. Jaką na ten ruch opozycji chce odpowiadać PiS? W przekazach dnia czytamy:

Teraz opozycja musi histerycznie szukać innego paliwa politycznego poprzez pisanie wniosków do prokuratury i domaganie się sprawdzenia oświadczeń majątkowych [J. Kaczyńskiego].

Ponadto - czytamy w przekazach - "działania opozycji to medialny teatr", bo "oświadczenia majątkowe są badane zarówno przez właściwy urząd skarbowy jak i posłów opozycji". Centrala PiS radzi mówić w mediach, że "żadnych uwag do oświadczeń majątkowych prezesa PiS nikt nigdy nie zgłaszał". Politycy PiS mają przywoływać, że prezes wpisywał do oświadczeń fakt bycia szefem rady fundacji Instytut Imienia Lecha Kaczyńskiego już od 1997 r. Zgodnie z prawem - przypomniano w przekazach dnia - poseł ma prawo do zasiadania we władzach fundacji i wykonywania zadań z tym związanych.

Fundacja "nigdy nie wspierała PiS"

Co ciekawe, w przekazach dnia PiS dodano, że "Fundacja [Instytut Imienia Lecha Kaczyńskiego - red.] nigdy nie wspierała PiS".

Jak działka przy ul. Srebrnej (po średnio należąca do fundacji Instytut Imienia Lecha Kaczyńskiego]) utrzymywała partie J.Kaczyńskiego przy życiu? Przeczytaj wywiad z prof. Antonim Dudkiem.

Fundacja Imienia Lecha Kaczyńskiego jest właścicielem spółki Srebrna Sp z o.o. - a ta ma kilka działek w centrum Warszawy - w tym i tę, na spółka Srebrna negocjowała budowę wieżowców. W chudych dla polityków Porozumienia Centrum i PiS latach Srebrna zatrudniała.

Politycy PiS powinni - zgodnie przekazami dnia - wyśmiewać publikacje "GW". "Artykuł okazał się jednym wielkim niewypałem. Nie ma w nim absolutnie żadnego dowodu na jakiekolwiek nielegalne działania polityków PiS czy prezesa Kaczyńskiego" - mają mówić jego druhowie z partii.

"Kolejna odsłona wojny"

A tak w ogóle - czytamy - to taśmy są oskarżeniem wobec Platformy Obywatelskiej.

Prezes Kaczyński podczas rozmowy tak naprawdę ujawnił prawdę o tym, jak Platforma rządziła w Warszawie.

"[Prezes PiS] opisuje warszawską rzeczywistość, w której ktoś, kto nie jest powiązany z ratuszem, nie ma możliwości uzyskania zgody na przeprowadzenie inwestycji. Najważniejsza jest wypowiedź prezesa Kaczyńskiego o politykach Platformy, Hannie Gronkiewicz-Waltz i Marcinie Kierwińskim, którzy odgrażali się, że nigdy nie pozwolą na powstanie inwestycji" - czytamy w przekazach.

Dla PiS-u taśmy są dowodem na to, że "Jarosław Kaczyński jest człowiekiem absolutnie uczciwym". Politycy obozu rządzącego mają mówić, że teksty w "GW", to "kolejna odsłona wojny, jaką to środowisko prowadzi z naszym obozem". Politycy obozu rządzącego mają ubolewać, że "dożyliśmy czasów, że gdy słyszymy od polityka, że wszystko musi być zgodne z prawem, to kręci się z tego aferę".

Reżyserowane żarty Terleckiego

Ale i żartować. "Jesteśmy trochę zaskoczeni, że 'GW' publikuje laurkę dla naszego lidera. Nie wiemy, czy to oznacza, że zmienia się linia polityczna gazety" - czytamy w przekazach. Na końcu znalazła się drwina, że akurat dla PiS uczciwość prezesa "nie jest zaskoczeniem".

Szef klubu PiS prof. Ryszard Terlecki recytował te przekazy przed kamerami. Na konferencji z Beatą Mazurek mówił: - Jesteśmy trochę zaskoczeni, że "Gazeta Wyborcza" publikuje laurkę naszego lidera, prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Nie wiemy, czy to oznacza, że zmienia się linia polityczna gazety.

Więcej o: