Brudziński w Sejmie o zabójstwie Adamowicza: Czuję się odpowiedzialny za to, co się stało

Joachim Brudziński poinformował w Sejmie, że oddaje się do dyspozycji premiera w związku z zabójstwem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. - Moja odpowiedzialność w tej sprawie jest oczywista - stwierdził.
Zobacz wideo

Joachim Brudziński podkreślił podczas wystąpienia w Sejmie, że jako szef MSWiA i osoba, która sprawuje nadzór nad policją, nie unika odpowiedzialności za działania tej służby. Wyjaśnił, że policja obecnie bada jakie ewentualne błędy zostały popełnione. Postępowania kontrolne prowadzone obecnie przez oficerów z Biura Kontroli Komendy Głównej Policji, mają na celu wyjaśnienie, czy nie nastąpił brak należytej staranności w prowadzeniu sprawy. Mają także pokazać, co zrobić, aby w przyszłości w takich sytuacjach unikać zatorów komunikacyjnych i - jak ujął Joachim Brudziński - "braku odpowiedniej korelacji między komisariatami".

- Gdyby przepisy prawa w odniesieniu do imprezy masowej przez ratusz gdański były potraktowane poważnie, do tej imprezy być może, by nie doszło. I to nie jest zrzucanie odpowiedzialności ani na ratusz, ani na nikogo innego - mówił Brudziński.

Moja odpowiedzialność w tej sprawie jest oczywista. Ja przedstawiam wysokiej izbie, która ma prawo przecież, żeby mnie odwołać, i oddaje się do dyspozycji pana premiera. Ja za plecami kogokolwiek nie mam zamiaru się chować. Czuję się odpowiedzialny również za to, co się stało. Nie ma we mnie w tej chwili ani próby ucieczki, ani odżegnywania się od tej odpowiedzialności

- stwierdził szef MSWiA. Po chwili dodał: - Dłużej klasztora, jak przeora. Czymś najgorszym, co mogłoby być owocem tej debaty to jest kolejna walka na werbalne kłonice. Wyciągnijmy z tego wnioski, są konkretne propozycje rozwiązań, propozycje, które na przyszłość - daj Boże - uniemożliwią komukolwiek dokonania tak dramatycznego przestępstwa, jak to, z którym mieliśmy do czynienia 13 stycznia.

Sygnał od matki Stefana W.

Odnosząc się do zarzutów niepoinformowania przez policję Zakładu Karnego o napisanej przez matkę Stefana W. notatce, w której 30 listopada ubiegłego roku poinformowała ona o niepokojącym zachowaniu syna, minister powołał się na ochronę źródła informacji.

Joachim Brudziński powiedział, że 6 grudnia na Komisariacie Policji nr 3 w Gdańsku powstał telegram, który miał zostać przesłany do Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku z prośbą o rozpowszechnienie go na teren całego kraju. Miały w nim być informacje o przestępczej działalności Stefana W. oraz zagrożeniu, jakie może stwarzać. Minister Joachim Brudziński powiedział, że zlecił kontrolę w sprawie rozpowszechnienia notatki.

Zatrzymania ws. gróźb karalnych

Jednocześnie Brudziński powiedział, że policja działała profesjonalnie, zgodnie z obowiązującymi przepisami. Na jego polecenie od razu rozpoczęła działania wobec osób gloryfikujących zabójstwo Pawła Adamowicza lub nawołujących do przemocy po jego śmierci. Joachim Brudziński ujawnił, że funkcjonariusze roztoczyli ochronę nad byłą prezydent Warszawy - Hanną Gronkiewicz-Waltz, której grożono. Minister mówił, że z satysfakcją informuje, że autor tych gróźb został ujęty. Osoba ta, została zatrzymana 27 stycznia, a dziś decyzją sądu trafiła na trzy miesiące do aresztu. - Niech to będzie przestrogą dla wszystkich, którzy próbują tego typu sytuacje wykorzystywać do niedopuszczalnych i niegodnych postawi i czynów - podkreślił minister.

Od poniedziałku 14 stycznia policjanci wydziałów ds. cyberbezpieczeństwa zatrzymali w sumie 25 osób, które w internecie kierowały groźby karalne wobec prezydentów miast, urzędników, polityków i samorządowców i wzywały do przemocy. Osoby te zostały doprowadzone do komisariatów. Pięć z nich trafiło do aresztu.

Jak mówił Joachim Brudziński, od 14 do 29 stycznia policja wszczęła w sumie 58 postępowań dotyczących czynów popełnionych z nienawiści, w tym gróźb karalnych.
Toczy się również proces cofania koncesji agencji ochrony Tajfun, która zabezpieczała finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy 13 stycznia. Szef MSWiA powiedział, że pomimo profesjonalizmu policji, zabrakło odpowiedniej komunikacji pomiędzy służbami i jak - ujął - dobrego kojarzenia faktów.

Więcej o: