TVP "kością niezgody" na rozmowach z opozycją. "Twardogłowi" z PiS bronią Telewizji Publicznej

Po spotkaniu premiera z parlamentarzystami padło kilka pozytywnych zapowiedzi, ale jedna kwestia podzieliła obydwie strony. Kością niezgody stała się TVP, a w obronie Telewizji Publicznej stanął marszałek Terlecki.
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki ogłosił po spotkaniu z przedstawicielami prawie wszystkich sił politycznych w Sejmie, że strona rządowa przystała na kilka propozycji, które zgłaszała opozycja. To m.in. deklaracja rządu, że w parlamencie zostaną przedstawione informacje na temat ustaleń ze śledztwa dotyczącego zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Jednak jak mówił ogólnikowo Morawiecki, rząd nie zgodził się na niektóre postulaty. Pod takim stwierdzeniem ukrywa się sprawa zmian w Telewizji Publicznej, a nawet odwołania prezesa TVP Jacka Kurskiego, o co wnosiły Platforma Obywatelska i PSL (Ludowcy nawet przekazali Jarosławowi Kaczyńskiemu list z 16 tys. podpisów w tej sprawie).

Sławomir Neumann powiedział dziennikarzom w Sejmie, że w przypadku TVP opozycja natrafiła na beton, zwłaszcza ze strony wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego, szefa klubu parlamentarnego PiS. - Premier stanął po stronie TVP, a sprawę, w imieniu PiS, zakończył marszałek Terlecki, który uważa, że ta telewizja jest wyjątkowo pluralistyczna - mówił Neumann.

Koncyliacyjny ton premiera a deklaracje Terleckiego i Ziobry

Zdaniem rozmówcy Gazeta.pl, znającego przebieg spotkania, premier Morawiecki może i chciałby zmienić kurs Telewizji Publicznej, jednak takiej woli nie ma wśród części polityków PiS, co sprawia, że musi robić dobrą minę do złej gry.

- To kość niezgody nie tylko na linii władza-opozycja, ale też wewnątrz PiS. Są tacy, którzy chcieliby zmian, ale "twardogłowi" z PiS, którzy ręczyli za rzetelność TVP przez cały ten czas, musieliby teraz przełknąć żabę, idąc na ustępstwa - ocenia i dodaje, że to mało prawdopodobne, by w tej sytuacji cokolwiek - przynajmniej na ten moment - mogło się zmienić. Choć podkreśla, że spośród przedstawicieli władzy to właśnie wicemarszałek Terlecki bronił TVP, gdy premier robił to bardziej umiarkowanie.

Premier nie ma też łatwo z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą, który tuż po wyjściu ze spotkania odpowiadając na pytania dziennikarzy, że nie zamierza wznawiać postępowań w takich sprawach jak wydawanie "politycznych aktów zgonu" (taki akt wystawiono w przeszłości m.in. zmarłemu Pawłowi Adamowiczowi, sprawę umorzono).

Tymczasem, jak można wnieść z koncyliacyjnego tonu szefa rządu z ostatnich dni, a także z dzisiejszej konferencji, Morawieckiemu pasowałoby raczej, żeby i inni członkowie rządu - i nie tylko - wpisali się w jego aktualną linię nastawioną na "odminowanie" polskiej sceny politycznej. Szef rządu sam zresztą apelował w piątek: Konkurenci polityczni to nie wrogowie.

Więcej o: