Biedroń nazwał Giertycha "przebranym obrońcą demokracji". Były szef Wszechpolaków oburzony

"To Pan przebierasz się za obrońcę demokracji, gdy tymczasem jest Pan ostatnią nadzieją Jarosława Kaczyńskiego" - odpowiedział Roman Giertych na zarzut Roberta Biedronia, czemu przyklasnął Tomasz Lis. Dyskusję oceniła dziennikarka Agata Szczęśniak: "Czasem można się po prostu zamknąć".
Zobacz wideo

"Jeśli nie dziwi nas Roman Giertych w przebraniu obrońcy demokracji i w najpopularniejszych opozycyjnych mediach, to tym bardziej nie dziwmy się, że w obecnym rządzie znajdują miejsce jego polityczne dzieci. Bardzo celny tekst Magdaleny Środy" - napisał na Twitterze Robert Biedroń.

Prof. Magdalena Środa w felietonie przypomniała, że Andruszkiewicz i Giertych byli prezesami tej samej Młodzieży Wszechpolskiej, a Giertych jest dziś przecież "ulubieńcem wszystkich od lewa (Miller) po centrum (Tusk)". "Ten sam, który wprowadził to nacjonalistyczne ugrupowanie do parlamentu, upodmiotowił je, rozhuśtał i nauczył roszczeniowości. A teraz przebrał się w skórę liberalnej owcy i skutecznie uwodzi politycznych celebrytów" - czytamy.

"To Pan przebierasz się za obrońcę demokracji"

Giertych oburzył się opinią Biedronia. "Pan Biedroń nazywa mnie przebranym obrońcą demokracji. Panie Radny! Od kilku miesięcy (odkąd porzucił Pan swoją dawną miłość -Słupsk) robi Pan wszystko, aby rozwalić opozycję i wzmocnić PiS. To Pan przebierasz się za obrońcę demokracji, gdy tymczasem jest Pan ostatnią nadzieją Jarosława Kaczyńskiego" - napisał były wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Na uwagę jednej z uczestniczek dyskusji, że Robert Biedroń swoją wieloletnią działalnością udowodnił, że jest obrońcą demokracji, odpowiedział Tomasz Lis. "Dlatego jeden chodził na wszystkie demonstracje w sprawie Trybunału Konstytucyjnego i sadów a drugi - broniąc dyskretnie - nie był na żadnej" - napisał dziennikarz.

Partner Biedronia Krzysztof Śmiszek sprostował wypowiedź Lisa i pokazał zdjęcie z manifestacji w Słupsku. "Ma pan jeszcze szanse przeprosić za to kłamstwo ws. Roberta Biedronia. Rozumiem, że z warszawskiej bańki nie widać mniejszych miejscowości, ale zapewniam, i tam tez broniono sądów i Konstytucji (a nawet wieszano jej preambułę w każdej szkole). Na zdjęciu Robert Biedroń z legendami Solidarności" - stwierdził prawnik.

Dyskusję skomentowała dziennikarka OKO.press Agata Szczęśniak. "Nic bardziej bezczelnego dziś nie przeczytacie" - oceniła wypowiedzi Giertycha i Lisa.

Pamiętam, jak bronił demokracji Roman Giertych np. w 2006 i 2007 roku. Po prostu rękami, nogami i nagą piersią swoją bronił! I jeszcze ten Trybunał. Piękna karta ministra Giertycha: w 2006 roku ogłosił "amnestię maturalną", którą Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego, a Trybunał uznał potem za niezgodną z Konstytucją. W tym samym 2006 i 2007 roku Biedroń działał w Kampanii Przeciwko Homofobii, współorganizował Parady Równości i pisał popularnonaukową książkę "Tęczowy elementarz"

- przypomniała Szczęśniak i dodała, że w tamtym czasie pracowała w dziale publicystyki "Gazety Wyborczej" i przez jej ręce przechodziły teksty nauczycieli, uczniów, specjalistów od edukacji - "równo uznających Giertycha za wyjątkowego szkodnika". "Nie, nie tylko szkodnika w szkole, ale w naszym systemie demokratycznym" - zauważyła. 

Ja rozumiem, że błędy młodości i można się zmienić. Ale czasem można się też po prostu zamknąć. Aha, pamiętam też zdjęcia Roberta Biedronia z demonstracji pod sądami. Dziwna sprawa - to nie były sądy w Warszawie. Z okna redaktora Lisa ich nie widać

- podsumowała dziennikarka.