Jednorazowe pobicie to nie przemoc? Morawiecki wycofuje się z kontrowersyjnej ustawy

Premier poinformował, że projekt ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej wróci do wnioskodawców w celu "wyeliminowania wszystkich wątpliwych zapisów". Duże kontrowersje budził szczególnie jeden z zapisów - o tym, że jednorazowe pobicie nie będzie uznane za przemoc domową.
Zobacz wideo

Mateusz Morawiecki poinformował, że podjął decyzję o skierowaniu projektu ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej do wnioskodawców w celu "wyeliminowania wszystkich wątpliwych zapisów".

"Przeciwdziałanie przemocy domowej jest priorytetem rządu Prawa i Sprawiedliwości, a polskie prawo musi być klarowne i bez cienia wątpliwości w pełni chronić ofiary" - napisał na Twitterze.

W kolejnym wpisie premier doprecyzował, że wszystkie akty przemocy domowej - zarówno te jednorazowe, jak i powtarzające się, muszą być traktowane "stanowczo i jednoznacznie". Stwierdził też, że "ofiary przemocy muszą czuć, że państwo stoi po ich stronie".

Kontrowersyjny projekt ustawy o przeciwdziałaniu przemocy

Wnioskodawcą projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie jest minister Elżbieta Rafalska. Projekt pojawił się na stronach Rządowego Centrum Legislacji 31 grudnia i natychmiast wzbudził duże kontrowersje. W całym dokumencie sformułowania "przemoc w rodzinie" została zastąpiona hasłem "przemoc domowa".

- Ten rząd jest wrogiem kobiet - komentował projekt nowej ustawy Sebastian Figaj z Młodych Demokratów.

Najważniejsze zmiany dotyczyły definicji ofiary przemocy oraz zakładania "Niebieskiej Karty". Jeśli ustawa weszłaby w życie, przemocą nie byłoby już jednorazowe, a jedynie "powtarzające się" pobicie. "Niebieska Karta" z kolei nie byłaby zakładana "z urzędu", a za zgodą ofiary. Natychmiast pojawiły się zarzuty, że przy takim brzmieniu ustawy część ofiar przemocy ze strachu przed oprawcami mogłaby wycofywać oskarżenia.