Nowy wiceminister cyfryzacji Adam Andruszkiewicz odpiera zarzuty: "Nigdy nie byłem faszystą"

- Nigdy nie byłem "faszystą". To ideologia, która mnie brzydzi, podobnie jak komunizm - mówi w najnowszym wywiadzie dla "SE" Adam Andruszkiewicz, nowy wiceminister cyfryzacji w rządzie Mateusza Morawieckiego. Były prezes Młodzieży Wszechpolskiej dodaje też, że jedną z jego ról w resorcie będzie dotarcie do młodego pokolenia.
Zobacz wideo

Adam Andruszkiewicz został powołany przez Mateusza Morawieckiego na stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Cyfryzacji, co natychmiast wywołało wiele kontrowersji. W pierwszym wywiadzie udzielonym "Super Expressowi" podkreśla, że ma kompetencje do pełnienia nowej funkcji.

Andruszkiewicz: "Przede wszystkim posiadam wykształcenie wyższe"

Adam Andruszkiewicz zapytany o to, czy zarządzając Młodzieżą Wszechpolską zdobył kompetencje wystarczające do pełnienia funkcji w resorcie związanym z cyfryzacją i informatyką odpowiedział, że w przeszłości "wielokrotnie zarządzał przeróżnymi organizacjami".

- Przede wszystkim posiadam wykształcenie wyższe, to ważna kompetencja. Poza tym, czy ministrowie cyfryzacji rządu PO, Michał Boni oraz Rafał Trzaskowski, byli informatykami? Nie trzeba być informatykiem ani programistą, aby pełnić funkcję, którą miałem zaszczyt objąć - dodał.

Jak stwierdził, jego kilometrówki są "rozliczane prawidłowo, co potwierdza Kancelaria Sejmu" (w przeszłości zarzucano mu, że pobiera sejmowe pieniądze na samochód, choć nie ma prawa jazdy). Stwierdził też, że nie ma żadnego wymogu formalnego, by polityk pracujący dla rządu posiadał samochód.

- Jestem świadomy tego, że znajdą się osoby, które będą mnie krytykowały. Uważam, że mają do tego prawo, mamy wolność słowa. Niepokoi mnie jednak jakość tej krytyki - powiedział.

"Nigdy nie byłem faszystą"

Na pytanie, co zyska PiS, mając w resorcie osobę wywodzącą się z Ruchu Narodowego, którego członkowie bywali określani są mianem "faszystów", Andruszkiewicz odpadł: - Nigdy nie byłem "faszystą". To ideologia, która mnie brzydzi, podobnie jak komunizm.

Jak dodał, pomoże dotrzeć resortowi do młodego pokolenia, a jego siłą są między innymi duże zasięgi w mediach społecznościowych.

Stoi za mną mnóstwo moich ludzi i to jest duża siła. Widać to zresztą na moim koncie na Facebooku. Moje zasięgi w sieci oscylują często wokół kilku milionów odbiorców miesięcznie

- przekonywał nowy wiceminister cyfryzacji w rozmowie z "Super Expressem".

Adam Andruszkiewicz sekretarzem stanu

31 grudnia ministerstwo potwierdziło powołanie na wiceministra cyfryzacji Adama Andruszkiewicza, a na stronie resortu pojawił się jego biogram. Jak wynika z notatki, od 28 grudnia poseł pełni funkcję sekretarza stanu w resorcie. "Były redaktor kilku redakcji, działacz społeczny studencki, członek Parlamentu Studentów UwB. W 2015 roku wybrany posłem na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej. W latach 2015-2018 pełnił funkcję wiceprzewodniczącego Komisji Łączności z Polakami za granicą" - czytamy na stronie.

Zatrudnienie Andruszkiewicza na tak wysokim stanowisku wywołało wiele kontrowersji. Poseł zasłynął m.in. uzyskaniem 28 tys. zł z Kancelarii Sejmu zwrotu za paliwo. Parlamentarzyście nie przeszkadzał fakt, że nie miał prawa jazdy i samochodu. Tłumaczył to tym, że wożą go współpracownicy oraz ma umowę na pożyczony samochód.

Andruszkiewicz wsławił się także interpelacjami dotyczącymi dotacji z PISF na "antypolskie" filmy, jak "Ida", "Pokłosie" czy "Wałęsa. Człowiek z nadziei". Interpelował także w sprawie "nazewnictwa pociągów PKP" - oburzała go m.in. nazwa "Aurora", która miała promować komunizm oraz nazwy odwołujące się do "pogańskich i mitycznych bóstw" - Sedina, Świętopełka, Czcibóra, Dionizosa, Światowida. 

Nowy wiceminister w latach 2015-2016 był prezesem Młodzieży Wszechpolskiej, do Sejmu wszedł z listy Kukiz'15. Razem z Rafałem Ziemkiewiczem, Markiem Jakubiakiem czy Sylwestrem Chruszczem założył Stowarzyszenie Endecja. W 2016 r. odszedł z ugrupowania Pawła Kukiza i przystąpił do koła Wolni i Solidarnych. Obecnie jest posłem niezrzeszonym.