Morawiecki pół żartem, pół serio o politycznej karierze: Zrezygnowałem z jakichś 100 mln zł

- Nie chciałem być w tamtym rządzie. Nie odpowiadała mi filozofia "nicnierobienia". Brak reform społecznych, zapaść instytucji - tak o propozycji objęcia stanowiska ministra finansów w rządzie PO-PSL mówi w wywiadzie dla "DGP" premier Mateusz Morawiecki.
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie Piotra Zaremby w "Dzienniku Gazecie Prawnej" odniósł się do kwestii propozycji, jaką otrzymał w 2013 r. od ówczesnego szefa rządu Donalda Tuska. Miał objąć funkcję ministra finansów po odwołaniu Jacka Rostowskiego.

- Poważna propozycja objęcia funkcji po ministrze Rostowskim rzeczywiście padła. Nie przyjąłem jej. A przecież nie było wiadomo, że Tusk wyjedzie do Brukseli, a Platforma tąpnie. Proszę sobie popatrzeć na ówczesne sondaże. Po prostu nie chciałem być w tamtym rządzie. Spotkałem się wtedy z Jarosławem Kaczyńskim i powiedziałem mu o tej propozycji. On pyta: "Jaka jest pana decyzja?". Ja na to, że odmówiłem. "A to bardzo się cieszę" – odparł. Nie zapadły wtedy żadne inne ustalenia

- podkreślił Morawiecki w wywiadzie dla 'DGP".

Jak dodał obecny premier, "nie odpowiadała mu filozofia "nicnierobienia". Brak reform społecznych, zapaść instytucji bez realnej możliwości wpływania na ich naprawę".

- Miałem ogólne poczucie, że chcę wejść do polityki. Z tą myślą szedłem do pracy w bankowości. Chciałem być w ekipie naprawy Polski, likwidowania patologii III RP. Ale przecież trudno było przewidzieć wygraną PiS w 2015 r. Jarosław Kaczyński niczego mi nie obiecywał. Skłamałbym, że nie widziałem siebie w przyszłym rządzie PiS. Sądziłem jednak, że to prędzej będzie koalicja z PSL, ba, może nawet z SLD. Byłem gotów także w takim przypadku pracować. Kłóciłem się o to z kolegami z dawnego podziemia

- mówił Morawiecki.

Morawiecki: Zrezygnowałem ze 100 mln zł

Szef rządu odniósł się również do kwestii swoich zarobków. W latach 2007-2015 był prezesem Banku Zachodniego WBK, wcześniej był też członkiem zarządu. Portal Money.pl wyliczył w 2016 r., że Morawiecki przez 11 lat pracy w banku mógł zarobić co najmniej 33,5 mln zł.

- Ja nie polepszyłem swojej sytuacji finansowej, idąc do polityki. Zrezygnowałem, lekko licząc, do emerytury, może nawet z jakichś 100 milionów złotych (śmiech). Zrezygnowałem z radością, muszę dodać - stwierdził Morawiecki w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną".