Pawłowicz odejdzie z polityki. Nawet politycy PiS są zaskoczeni. "To byłaby wielka strata"

- To zaskakująca informacja. Mam nadzieję, że to tylko w przypływie emocji - tak wiceminister Wojciech Skurkiewicz skomentował słowa Krystyny Pawłowicz, która zapowiedziała odejście z polityki. Nic o tym nie wiedział także Ryszard Czarnecki.
Zobacz wideo

"Czas już pomyśleć o życiu poza polityką,zobaczyć jeszcze miejsca rodzinne, pokurować zdrowie, posprzątać po sobie" - napisała w sobotę na Twitterze Krystyna Pawłowicz. Znana z kontrowersyjnych wypowiedzi posłanka PiS niespodziewanie zapowiedziała odejście z polityki. Jak tłumaczyła, nie rezygnuje z mandatu posła, ale zakończy aktywność polityczną po upływie kadencji Sejmu. Ma też ograniczyć pisanie na Twitterze. 

"Mam już prawie 70 lat i trzeba wszystkie swoje sprawy pozałatwiać" - napisała w jednym z serii tweetów. Tłumaczyła, że powodem jest zdrowie, które "wymaga już działań naprawczych". "Kręgosłup siadł i konieczna pilna systematyczna rehabilitacja' - napisała na Twitterze.

"To strata. Jej poziom merytoryczny oceniam wysoko"

Nie udało nam się skontaktować z Krystyną Pawłowicz, by skomentowana swoje oświadczenie na Twitterze. Jednak jej słowa komentowali politycy w mediach. Pytał o nie m.in. Dariusz Ociepa w "Śniadaniu w Polsat News". 

- To zaskakująca informacja dla mnie, bo pani profesor jest osobą, która rzeczywiście wniosła do polityki wiele - powiedział wiceminister obrony Wojciech Skurkiewicz.

Jestem przekonany, że byłoby wielką stratą i chyba ze szkodą również, bo jej poziom merytoryczny, jej działanie w parlamencie oceniam bardzo wysoko. To osoba, która bardzo rzetelnie podchodzi do tego, co robi. Młodsi posłowie się od niej wiele uczą

- stwierdził. Wyraził nadzieję, że "to jest (oświadczenie - red.) tylko w przypływie emocji". Skurkiewicz nie zgodził się z sugestią, że może chodzić o "schowanie" krytycznej wobec UE posłanki przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. 

Zaskoczony był też europoseł Ryszard Czarnecki. - Nie widziałem tych wpisów na Twitterze. Ma prawo odpocząć - stwierdził w programie "Kawa na ławę" TVN24. - Ma prawo ograniczyć swoją aktywność medialną i być może to zrobiła. Jest posłanką, będzie głosować - stwierdził.

PO: To jest zabieg

Z kolei Marcin Kierwiński z PO dopatrywał się w decyzji Pawłowicz "zabiegu" przed wyborami. - To chyba kolejna odsłona tego powrotu miłości PiS do Unii Europejskiej - powiedział.

- Tak to należy odczytywać. Jeżeli na konwencji PIS przez wszystkie przypadki odmieniano Europę, po tych trzech latach demontowania polskiej pozycji w Europie, po trzech latach wojny z Europą i jeszcze wieczorem dowiadujemy się, że osoba, która była zawsze krytyczna wobec Unii wycofuje się z polityki, to to jest zabieg - stwierdził na antenie Polsat News. Przypominał, że przed wyborami w 2015 roku PiS "schowało" Antoniego Macierewicza, ministrem obrony miał być Jarosław Gowin - a ostatecznie został nim Macierewicz.

Dziennikarze sceptyczni 

Niektórzy dziennikarze także sceptycznie podeszli do zapowiedzi posłanki

"Znam ten numer, Pani Profesor. Odejście z polityki zapowiedziała Pani także przed wyborami w 2015" - stwierdził Janusz Schwertner.

"Duży musi być strach PiS przed przegranymi wyborami europejskimi, skoro partii udaje się wyciszyć Krystynę Pawłowicz w mediach społecznościowych. A przez ostatnie miesiące nawet Prezes nie miał przełożenia na panią poseł' - napisał Jacek Nizinkiewicz. W podobny sposób komentowali m.in. Tomasz Lis i Renata Grochal.