IPN miał pozywać do sądu za nieprawdziwe informacje o Polsce. Efekt? Ani jednego doniesienia

Instytut Pamięci Narodowej przez niemal pół roku od obowiązywania nowelizacji ustawy o IPN nie skierował żadnego pozwu wobec osób podających nieprawdziwe informacje na temat polskiej historii. Wystosowywanie takich pozwów zapowiadali politycy PiS.

Znowelizowana przez Sejm w styczniu tego roku ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej zakładała kary więzienia za przypisywanie państwu lub narodowi polskiemu odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskich Niemiec. Oznaczałoby, że sankcje mogłyby czekać osoby piszące np. o "polskich obozach zagłady".

Po licznych głosach krytyki m.in. ze strony Izraela i Stanów Zjednoczonych rząd w czerwcu zdecydował się usunąć kontrowersyjne przepisy.

Politycy PiS, m.in. szef KPRM Michał Dworczyk czy rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska, zapowiadali, że w zamian IPN w imieniu państwa będzie pozywał za kłamstwa na temat Polski na drodze cywilnoprawnej.

Jak podaje Onet.pl, od czerwca Instytut Pamięci Narodowej nie przygotował ani jednego pozwu. Urzędnicy analizują ok. 70 doniesień, które wpłynęły w ciągu kilku ostatnich miesięcy.

Analiza prowadzona jest pod kątem historycznym i prawnym w zakresie ewentualnego skierowania powództwa cywilnego o ochronę dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej i Narodu Polskiego. Z uwagi na to, iż wiele doniesień dotyczy publikacji internetowych, pojawiły się istotne problemy w zakresie ustalenia autorów tych wpisów

- poinformował Adam Stefan Lewandowski z IPN w odpowiedzi przesłanej do Onetu.

Zobacz wideo