Kaczyński i premier swoje, a TVP swoje. Prezes PiS chwali Zachód, a tam straszą "buntem na ulicach" [ANALIZA]

Jacek Gądek
Jarosław Kaczyński mówi, że Polacy oczekują "dobrobytu, bezpieczeństwa i stabilizacji" jak w zachodnich krajach Unii Europejskiej. Aparat propagandowy PiS sufluje jednak sprzeczną z tym wizję, że Polska jest w czubie UE pod tymi względami, a to zachodnie kraje osuwają się w chaos.

Te dwie narracje pasują do siebie jak pięść do nosa.

Wszyscy kochają Unię

Od czasu wyborów 2015 r. obóz władzy wzmagał przekaz, że liberalna zachodnia Europa oraz Unia Europejska się sypią i degenerują, a Polska za to zaczyna rosnąć w siłę. Im jednak bliżej wyborów - najpierw do europarlamentu, a potem do Sejmu - tym PiS-owi bardziej zależy na wygaszeniu konfliktów z Brukselą i zachodnimi partnerami.

Widać dobitnie, że narracja opozycji o lunatycznym wyprowadzaniu Polski z Unii okazała się dotkliwa dla obozu władzy. PiS chce więc teraz tę narrację spacyfikować swoją miłością do zachodu Europy. PiS zmieniło już kurs wobec Unii Europejskiej wycofując się choćby z czystki kadrowej w Sądzie Najwyższym.

Jednocześnie prezes PiS i premier Mateusz Morawiecki zaczęli się teraz mocno odwoływać do niemal powszechnego i uzasadnionego zresztą przekonania Polaków, że oto na zachodzie Europy żyje się dostatniej. W efekcie dziś i opozycja, i obóz rządzący kochają Unię i Zachód. Aparat medialny PiS jak dotąd jednak nie podąża za zmianą kursu.

Prezes mówi o rzeczach, które TVP obala

Media publiczne i tożsamościowo bliskie PiS-owi prześcigały się w doniesieniach o tym, jak zachód Europy zakłada sobie pętlę na szyję, choćby wtedy gdy wpuszcza falę nielegalnych imigrantów, z których tylko ułamek stanowią autentyczni uchodźcy. Bo to burzyło bezpieczeństwo, o którym mówi teraz prezes PiS. Swoją drogą z pewnością napływ imigrantów obniżył poczucie bezpieczeństwa w Unii.

Propaganda w TVP sufluje też, jak zachodnie demokracje pogrążają się w długach i mogą Polsce zazdrościć wzrostu PKB oraz śladowego bezrobocia, a to przecież bije w wizję zachodnioeuropejskiego dobrobytu, o którym mówi teraz prezes PiS. I znów swoją drogą to po części prawda, bo Francja (97 proc.), Włochy (131 proc.) czy Hiszpania (98 proc.) mają o wiele wyższy poziom zadłużenie w stosunku do PKB niż Polska (50 proc.). Podobnie jest z bezrobociem i wzrostem gospodarczym.

I po trzecie - aby już do końca sięgnąć po słowa J. Kaczyńskiego - stabilizacja jest ostatnią rzeczą, którą można by przypisać państwom zachodniej Europy, gdy ogląda się "Wiadomości". Warto zwłaszcza zwrócić uwagę na wydania programu z piątku i soboty, a więc z dnia przemówienia prezesa PiS.

TVP widzi zubożenie i zniewolenie

Paryż to jeden z symboli zachodu Europy. "Wiadomości" informują o "klęsce polityki [prezydenta] Macrona" - mowa jest o protestach "żółtych kamizelek". To jeden z najważniejszych - i słusznie - tematów w polskich mediach. Skala protestów co prawda nie jest ogromna, za to brutalność obu stron (demonstrantów i policji) już tak.

Flagowiec informacyjny TVP podkreślił, że Francja to tylko początek, bo to już "bunt na europejskich ulicach". "Wiadomości" podkreślają, że "do Francuzów dołączyli Holendrzy, Włosi i Belgowie". "Protesty rozszerzają się także na inne kraje" - dowiadywał się widz, bo na ulicach Belgii policja zatrzymała... 70 osób. Protestujący mówią, że "są wściekli". Reporter szydzi z "demokratycznych standardów" francuskiej policji (nakazała klęczeć z rękami na szyi uczniom w liceum, z którego rekrutowali się protestujący).

Przyczyną tego wrzenia w Europie zachodniej ma być to, że "protestującym (…) nie chodzi jedynie o poprawę sytuacji ekonomicznej". To ma być coś więcej: "To może być początek buntu przeciwko elitom, które od lat podejmują decyzje bez konsultacji społecznych" - a więc niewolą szarych obywateli.

Jak to się ma do świeżych słów prezesa Kaczyńskiego? "Polacy chcą szybko osiągnąć stan właściwy dla krajów europejskich, tych z zachodniej części Europy. Stan dobrobytu, bezpieczeństwa, stabilizacji. Stan, w którym wolność może być realizowana nie tylko w wymiarze politycznym, różnego rodzaju swobód, wolności obywatelskich" - to te słowa.

Propaganda nie nadąża za narracją PiS

Obraz wyłaniający się z TVP jest zatem taki: zachód Europy wrze, ludzie buntują się przeciwko elitom, które zniewalają zwykłych ludzi, dobrobyt roztrwonili, stabilności tam za grosz, bezpieczeństwo to złudzenie. TVP nie dostrzega tych cech zachodu, które wylicza prezes PiS i do których chce dążyć: dobrobyt, bezpieczeństwo, stabilizacja i wolność.

Z drugiej strony aparat propagandowy z Woronicza kreuje wizję coraz dostatniejszej Polski, w której Polacy przestają się już tak martwić o pieniądze na święta, bo dzisiejsza Polska to "marzenie ekonomisty" (prezes NBP Adam Glapiński), kondycja gospodarki jest dobra jak nigdy, a pensje rosną. Polska jest już "zwinnym rysiem" (minister Jerzy Kwieciński), a w ogóle to 2/3 Polaków dobrze ocenia swój poziom życia (CBOS).

Słowem: na Zachodzie zmiany na złe, a Polska wykonuje gospodarczy "skok rysia". Tak jak kiedyś Azja miała swoje "tygrysy", tak Europa ma swojego "rysia" - Polskę. W efektownych bon motach ludzie obozu władzy mogą się prześcigać, a media je cytować. Faktem jednak jest, że w "rysim skoku" Polski jest i prawda, i przesada. W "dobrobycie, bezpieczeństwie i stabilizacji" zachodu Europy też jest i jedno, i drugie. Podobnie jest też w wizją podupadającego Zachodu. Kłopot w tym, że PiS zmienia skrajnie narrację tak raptownie, że aparat propagandowy nad tym nie nadąża. Albo prezes po prostu mówi do wyborców, którzy nie wierzą w propagandę obecną w TVP, ale są skłonni na PiS zagłosować.

Kaczyński odwołuje się do mitu zasobnego zachodu Europy, a TVP stara się ten mit obalić. Spójności nie ma w tym żadnej.

Powtórka z 2015 r.

Podobnie było w 2015 r. - przed wyborami dominowała narracja PiS o "Polsce w ruinie", by po zmianie władzy zacząć wartko płynąć mlekiem i miodem.

Obie te narracje są przejaskrawione, więc zamianie jednej na drugą towarzyszyły szyderstwa - w mediach i wśród polityków. Niemniej nawet jeśli drwiący śmiech towarzyszył już nagłym zmianom przekazu PiS, to ważniejsze są jego efekty.

A te są takie: pod sztandarem "Polska w ruinie" PiS wygrało wybory w 2015. A z obietnicą gór pieniędzy PiS wygrało wybory samorządowe na poziomie sejmików. Z myślą o wyborach europejskich (maj 2019 r.) PiS wyciągnęło właśnie flagi UE, czemu towarzyszy teraz wylew sympatii obozu władzy do UE i państw zachodniej Europy i Unii. Choć prezesowi ani premierowi nie przejdzie przez gardło zdanie, że będziemy w Warszawie mieć Paryż, Berlin albo Madryt.

Zobacz wideo
Więcej o: