"Rzekomy denat się odnalazł". Roman Giertych ujawnia, co wynika z tajnej ekspertyzy ws. posła PO

Jacek Gądek
Roman Giertych chce umorzenia zarzutu wobec posła Stanisława Gawłowskiego (PO). Jak mówi dla Gazeta.pl, wniosek opiera o tajną ekspertyzę biegłego ws. zegarków, które wedle śledczych miały być łapówką. - Obronę można porównać do sytuacji kogoś oskarżonego o zabójstwo, w sytuacji w której rzekomy denat się odnalazł - mówi nam obrońca polityka PO.

Stanisław Gawłowski to były sekretarz generalny PO i były wieloletni wiceminister środowiska. Do tej pory prokuratura postawiła mu pięć zarzutów i chce postawić dwa kolejne. Śledczy twierdzą, że w sierpniu 2011 r. Gawłowski przyjął 170 tys. zł w gotówce. Miała to być zapłata za ułatwienie przedsiębiorcy zdobywania kontraktów w Zachodniopomorskim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych. Śledczy chcą też zarzucić posłowi przyjęcie apartamentu w Chorwacji, co też miało być formą łapówki. Gawłowski nie przyznaje się do żadnego z zarzutów.

Z czego wzięła się ta sprawa? Łukasz L. - podwładny i jednocześnie kochanek b. szefa IMGW Mieczysława O. - zeznawał, że Gawłowski oczekiwał od niego dwóch zegarków Tag Heuer. Prośba o nie została - wedle zeznań - wysłana na skrzynkę e-mailową L.: zdjęcie zegarka z dopiskiem "x2". Gawłowski twierdzi, że żadnego takiego e-maila nie wysyłał. Ponadto w czasie przeszukań u posła zegarków tych nie znaleziono. Gawłowski broni się, że zegarek tej marki ma, bo dostał go, ale od żony - w 2007 r. Obrona - a więc i mec. Roman Giertych - złożyła zatem wniosek o opinię ws. zdjęć Mieczysława O., z zegarkiem Tag Heuer na ręku. Teraz obrońcy Gawłowskiego uzyskali dostęp do tej ekspertyzy.

Gazeta.pl rozmawia o tym z mec. Romanem Giertychem.

Sejm zajmie się kolejnym wnioskiem o pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła PO Stanisława Gawłowskiego i o zgodę na jego aresztowanie. Pana klient znów będzie miał kłopoty?

Roman Giertych: - A ja składam wniosek o umorzenie pierwszego zarzutu wobec posła Gawłowskiego. To od tego zaczęło się w ogóle postępowanie karne w jego sprawie.

To sprawa dwóch zegarków, które miał otrzymać jako łapówkę.

Marki Tag Heuer. Miał je rzekomo przyjąć od Łukasza L. będąc do tego skłonionym przez Mieczysława O.

Ten zarzut jest już stary, więc dlaczego akurat teraz składa pan wniosek o umorzenie?

Po sześciu wnioskach obrony prokuratura zdecydowała się w końcu powołać biegłego do oceny zdjęcia pana Mieczysława O. z zegarkiem Tag Heuer na ręku - wykonanego, to ważne, dwa lata po rzekomym wręczeniu tego zegarka panu Gawłowskiemu przez Łukasza L. Obronę można porównać do sytuacji kogoś oskarżonego o zabójstwo, w sytuacji w której rzekomy denat się odnalazł.

Ale przecież nie ma pan w rękach żadnej ekspertyzy, która to potwierdza.

Tylko dlatego, że pan prokurator nie wyraził zgody na przekazanie tej ekspertyzy opinii publicznej. W związku z tym, nie mogę się wypowiedzieć o treści tej opinii. Mogę jednak powiedzieć, że w związku z jej treścią składam wniosek o umorzenie zarzutu, od którego wszystko się zaczęło.

Pan tę opinię zna?

Tak, bo obrońca zapoznał się z jej treścią. Nie pozwolono nam jednak zrobić zdjęć, ani nawet notatek. Nie doręczono nam tej opinii, co jest pogwałceniem Kodeksu postępowania karnego, bo przecież wnioski dowodowe złożone przez obronę muszą być obronie dostarczone. Prokurator miał obowiązek wydać nam tę opinię, ale tego nie zrobił.

I czym pan sobie tłumaczy takie działanie prokuratora?

Treścią opinii. Prokurator wie, że przekazanie obronie tej opinii ułatwiłoby mi napisanie wniosku o umorzenie postępowania. A tak to muszę go pisać w oparciu o pamięć współobrońcy, który czytał ten dokument.

Ten zarzut opiewa na kwotę 26 tys. zł. A tych zarzutów jest łącznie już pięć, a dwa kolejne w drodze. Te zegarki to w sumie jest więc drobnostka.

Ale trzeba pamiętać o jednej rzeczy: reszta zarzutów opiera się na wyjaśnieniach osób, które dzięki tym wyjaśnieniom korzystały z - nazwijmy to - dobrodziejstw art. 60 KK.

Czyli ze statusu "małego świadka koronnego" i nadzwyczajnego złagodzenia kary w zamian za cenne zeznania.

Zgodnie z utrwaloną doktryną do tego typu wyjaśnień trzeba jednak podchodzić ostrożnie, bo często bywają nieprawdziwe.

A jeśli chodzi o pozostałe zarzuty, to są one już bliskie temu, aby je uznać za udowodnione przez obronę jako nieprawdziwe i dojrzałe do umorzenia. Ten pierwszy już do tego właśnie dojrzał. A  kolejne nigdy by się nawet nie pojawiły, bo nikt by nie badał rzekomej korupcji wokół posła Gawłowskiego. Prokuratura zaczęła sprawę posła PO od zegarków i miała ona o tyle cechy prawdopodobieństwa, że oparto ją o zeznania Łukasza L. Teraz jednak dzięki opinii biegłego ws. zegarków widzimy, że te zeznania zweryfikowano i to negatywnie.

To zatem kiedy wyśle pan wnioski o wnioski o umorzenie pozostałych zarzutów?

Formalnie jeszcze nie znamy kolejnych zarzutów, które chce stawiać prokuratura panu Gawłowskiemu.

Ale wszyscy przecież wiemy, że w nowych zarzutach chodzi o apartament za 50 tys. euro w Chorwacji, który miał być łapówką, i jeszcze kolejne pieniądze.

Zarzuty te są absurdalne. Pan prokurator uznaje, że osoby z rodziny Gawłowskiego nie mogły zakupić tego apartamentu. Z niewiadomych dla mnie powodów śledczy uznają tę transakcję za niemożliwą i woli się podpierać wyłącznie zeznaniami człowieka, któremu obiecywano wyjście z aresztu.

Wszystkie te zarzuty, stare i nowe, są dęte.

Gawłowski spędził już trzy miesiące w areszcie. Będzie powtórka? Sejm najpewniej wyrazi na to zgodę.

Pewny jestem, ale tego, że wszyscy będziemy - jako podatnicy - płacić odszkodowanie dla posła Gawłowskiego za niesłuszny areszt.

Teoretycznie prokuratura może złożyć wniosek o powtórny areszt, ale trudno mi sobie wyobrazić, aby sąd na podstawie materiału dowodowego się na to zdecydował. Uznaję to za sytuację wysoce nieprawdopodobną.

Gdy Gawłowski po raz pierwszy szedł do aresztu, też to był dla pana scenariusz mało prawdopodobny, a jednak sądy orzekały areszt.

Uznawałem tu decyzje sądów za błędną. Przyjdzie nam płacić z podatków odszkodowanie za czas spędzony w areszcie przez mojego klienta.

Zobacz wideo
Więcej o: